CZERWONE MAKI...

18 maja 1944 roku ucichły strzały. Na ruinach klasztoru na Monte Cassino załopotała nasza biało-czerwona. Zakończyła się jedna z najbardziej krwawych i zaciętych bitew II wojny światowej. Dokładniej należałoby powiedzieć o bitwie kończącej wielomiesięczną batalię o odblokowanie aliantom drogi do Rzymu. Specyfika ukształtowania terenu w okolicy Monte Cassino sprawia, że jest to dogodne miejsce do zorganizowania obrony i odcięcie drogi na północ. To miejsce, znane w historii poczynając od czasów antycznych, znali doskonale i Niemcy. Tu właśnie zbudowali linię umocnień, która przeszła do historii pod nazwą Linii Gustawa. Przed wiekami powstało nawet takie powiedzenie: „Kto ma Monte Cassino, ten ma Rzym”. 

Zdobycie Monte Cassino było przełomowym momentem kampanii włoskiej wojsk aliantów, która rozpoczęła się lądowaniem na Sycylii latem 1943 r. Zwycięstwo to umożliwiło następny krok, inwazję na półwysep Apeniński. Na początku września 1943 r. przeprowadzono udany desant w Kalabrii, oraz w Tarencie i Salerno. W tej sytuacji Niemcy, którzy wsparli niepewnych Włochów w obronie przed aliantami, uznali że tylko w tym miejscu mogą stawić opór. I czynili to skutecznie przez blisko pół roku. Poczynając od 17 stycznia (kolejne w lutym i marcu 1944 r.) wojska alianckie, złożone z 5 Armii USA pod dowództwem gen. Clarka i 8 Armia brytyjska marszałka Montgomery’ego przeprowadziły 3 akcje zbrojne potężnymi siłami, niestety bez powodzenia. Armia brytyjska to były siły wielonarodowe Wspólnoty złożone z Hindusów, Nowozelandczyków, żołnierzy z RPA i Brytyjczyków. Po tych nieudanych akcjach aliantów dowódca 8 Armii gen. Oliver Leese zaproponował 24 marca gen. Andersowi udział w ataku z polskim 2 Korpusem na głównej linii natarcia. Zgoda gen. Andersa, bez konsultacji z naczelnym wodzem gen. Sosnkowskim wywołała burzę. Był on przeciwny takiej akcji. Rozpoczęły się przygotowania, akcje zwiadowcze i rozpoznawcze z samolotów. Żołnierze generała Andersa zanim dotarli do Włoch, przebyli długą drogę rozpoczętą w ZSRR, poprzez Iran, Syrię, Liban, Palestynę, Egipt. Miał to być ich tak odpowiedzialny chrzest bojowy. Dzień przed atakiem gen. Anders wydał rozkaz, w płomiennych słowach zagrzewający swoich żołnierzy do walki w odwecie za śmierć rodaków i zniszczenie ojczyzny przez Niemców. Właściwy atak nastąpił 12 maja o 1.00 w nocy po dwugodzinnym przygotowaniu artyleryjskim. Po tym pierwszym ataku, który nie powiódł się, zdecydowano przerwać działania na kilka dni. W tym czasie nękano Niemców rozmaitymi prowokacyjnymi akcjami, mającymi na celu dokładne rozpoznanie stanowisk obrony. Ostateczna faza bitwy rozpoczęła się 15 maja i trwała blisko cztery dni. Była to często walka wręcz, zdobywanie bunkra po bunkrze. Ostatecznie zakończona 18 maja. Rano resztki Niemców wywiesiły białą flagę. Grupa zwiadowców udała się do klasztoru, gdzie wzięto resztki rannych do niewoli. Zawieszono polską flagę, a w samo południe plut. Emil Czech odegrał na trąbce hejnał mariacki. Dopiero kilka godzin później na żądanie gen. Andersa wywieszono także flagę brytyjską. Zwycięstwo okupione zostało wielkimi stratami. W walce z doborowymi jednostkami niemieckimi poległo 924 żołnierzy polskich, ok. 3000 zostało rannych, co stanowiło 30% składu 2 Korpusu. Już w czerwcu Polacy ruszyli do dalszej walki, zdobywając Anconę i Loreto. 

Cmentarz polskich żołnierzy pod Monte Cassino zbudowali na przełomie 1944 i 1945 roku uczestnicy walk wg projektu arch. Hryniewicza i Skolimowskiego, pod nadzorem inż. Romana Wajdy, żołnierza Korpusu. Położony jest w szczególnym miejscu. To tędy przechodziło główne natarcie żołnierzy 3 Dywizji Strzelców Karpackich. Jest to szczególne miejsce pamięci narodowej. Gen. Anders dążąc do udziału Polaków w tym najważniejszym natarciu chciał odeprzeć kłam radzieckiej propagandy o bezczynności wojsk polskich na zachodzie.

Drugą część tego okolicznościowego wspomnienia chcę poświęcić dwóm świadkom historii, obecnym tam, pod Monte Cassino w tych pamiętnych dniach. Obydwaj pozostawili po sobie zapis tej bitwy. Najważniejsza to oczywiście „Bitwa pod Monte Cassino” Melchiora Wańkowicza, ogromny trzytomowy reportaż, będący niewątpliwie dziełem jego życia. 

Melchior Wańkowicz (1892-1974) pisarz, publicysta, reporter, ważna osobowość naszej kultury, zasługuje na osobny artykuł, co postaram się zrealizować w najbliższym czasie. Jego okres życia związany z pracą reportera, kronikarza 2 Korpusu jest najbardziej znany czytelnikom właśnie z tego dzieła napisanego tuż po bitwie, jeszcze w Rzymie i Mediolanie. W Mediolanie w latach 1945-1947 ukazało się pierwsze wydanie „Bitwy pod Monte Cassino”. Wzbudziło aplauz czytelników zwłaszcza uczestników bitwy. Trzeba dodać, że Wańkowicz nie lubiany w Londynie za krytykę września 1939 r., nie był korespondentem delegowanym przez rząd emigracyjny. To co zrobił było zasługą Jerzego Giedroycia, który znał się z generałem Andersem i sprawił, że Wańkowicz został z wojskiem. Po latach Wańkowicz wspominał o tym, tymi słowami: „Trylogię montecassińską napisałem wbrew przysłanym bubkom-korespondentom, po których nie zostało nic. …. Gdy przyjechałem z Włoch do Londynu, przerwano posiedzenie, by mnie witać, kiedy wchodziłem na widowiskowe imprezy, publiczność witała mnie, powstając”. W Polsce pierwsze wydanie ukazało się w 1958 r. w okrojonej wersji i zmienionym tytule „Monte Cassino”. Chodziło cenzurze o umniejszenie roli polskiej armii na zachodzie. W tytule nie ma mowy o bitwie. Z książki zniknęło nazwisko gen. Andersa, któremu rząd PRL odebrał obywatelstwo polskie. To było pisanie historii na nowo. Po okresie emigracji Wańkowicz spędził ostatnie lata w Warszawie od 1958 roku do śmierci. Pochowany został na Starych Powązkach w kwaterze 186. 

Drugi, obok Melchiora Wańkowicza świadek tamtych dni, także uczestnik bitwy, to Adam Majewski. Urodzony w 1907 roku Adam Majewski na swoją drogę życiową wybrał zawód lekarza - chirurga. Studia rozpoczął w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie, by później kończyć Wydział Lekarski Uniwersytetu we Lwowie. Przed wojną obronił doktorat z chirurgii. Jest autorem kilku prac naukowych z tej dziedziny. Jako lekarz brał udział w kampanii wrześniowej, internowany na Węgrzech, następnie zbiegł i dołączył do polskich jednostek we Francji. Skierowany na Bliski Wschód dołączył do armii generała Andersa. Został lekarzem szpitala przy Batalionie Strzelców Karpackich. Uczestniczył w bitwie o Monte Cassino i dalszych walkach korpusu we Włoszech . Po wojnie wrócił w 1947 roku do kraju. Oprócz pracy lekarza i publikacji naukowych okazał się niezwykle utalentowanym pisarzem. Wydał kilka tomów swoich wojennych wspomnień. Największą popularnością, cieszyła się wielokrotnie wydawana książka „Wojna, ludzie i medycyna”. Majewski opisuje w niej bitwę pod Monte Cassino z punktu widzenia lekarza. Mając kontakt z wieloma żołnierzami, którym pomagał, jednocześnie miał możliwość słuchania wielu opowieści rannych żołnierzy, relacji z pola bitwy. Niektórych ciężko rannych, ostatnich zdań przed śmiercią. 

Po latach i Warszawa uczciła bohaterskich żołnierzy spod Monte Cassino. Na skwerze za Arsenałem powstał monument poświęcony Bitwie pod Monte Cassino wg projektu prof. Gustawa Zemły. W 55 rocznicę bitwy w maju 1999 roku odsłoniła go córka generała Irena Anders.

Dziś oddajemy hołd poległym żołnierzom 2 Korpusu gen. Władysława Andersa w 76 rocznicę zakończenia zwycięskiej bitwy. Cześć ich pamięci!

Franciszek Trynka

18 maja 2020 roku
Fot. Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 193486