TEATR WIELKI ZNÓW DZIAŁA... 

20 listopada, 55 lat temu, odbudowany Teatr Wielki, wznowił działalność przedstawieniem opery Stanisława Moniuszki „Straszny dwór”. 

To ogromne przedsięwzięcie budowlano – konserwatorski trwało niemal 15 lat, od 1951 do 1965 roku. Szacowane zniszczenia wojenne to ok. 75 %. Zespół architektów po kierunkiem Bohdana Pniewskiego praktycznie zbudował nowy teatr, z zachowaniem ocalałej w dużej części fasady od strony placu Teatralnego. Mało znany powszechnie, jest udział w dziele rekonstrukcji Teatru Wielkiego Arnolda Szyfmana. Kojarzymy go najczęściej jako osobę, której zawdzięczamy powstanie Teatru Polskiego, jego budowę oraz uruchomienie po I i po II wojnie światowej. Jednak w 1949 roku Szyfmana zwolniono, krótko po jubileuszu 40-lecia pracy artystycznej. Człowiek czynu musiał poszukiwać nowych zadań. Miało to miejsce w chwili, gdy w ruinach Teatru Wielkiego przez pierwsze powojenne lata panował całkowity bezruch. Pamiętać należy, że teatr, szczególnie jego scena, były w okresie powstania warszawskiego miejscem okrutnych egzekucji dokonywanych przez hitlerowców. Pamiątkowa tablica na elewacji, tzw. „Tchorek” przypomina o 350 ofiarach rozstrzelanych w murach teatru. 

Szyfman postanowił działać. Dzięki zabiegom u ministra kultury, następnie po kilku wizytach u prezydenta Bieruta przekonał ich do rekonstrukcji teatru i wyjednał zgodę na powołanie instytucji o roboczej nazwie przedsiębiorstwo Teatr Wielki Opery i Baletu w budowie. Na audiencje do Bieruta udawał się wraz z wybitnym architektem Bohdanem Pniewskim. W lutym 1950 został dyrektorem teatru z powierzonym zadaniem kierowania budową. 

Zorganizowany przez SARP konkurs na projekt odbudowy teatru wygrała pracownia Bohdana Pniewskiego, a wyróżniono projekty Piotra Biegańskiego oraz Jana Bogusławskiego. Założeniem konkursu było zachowanie zabytkowych, ocalałych fragmentów budowli, czyli praktycznie fasady dawnego teatru Corazziego. Kolumnada teatru ocalała, bowiem Niemcy po nawierceniu otworów nie zdążyli jej wysadzić w powietrze. Zaczynając pracę, Szyfman optymistycznie sądził, że odbudowa potrwa 5 lat i będzie jednym z elementów realizacji tzw. „Planu 6-letniego”. Jednak konkurencja i zaangażowanie władz wokół powstającego w tym samym czasie Pałacu Kultury i Nauki sprawiły, że na dobre budowa rozkręciła się dopiero po otwarciu PKiN, czyli po 1955 roku. Szyfman stał się obiektem krytyki prasy i satyryków za wydawanie milionów złotych bez efektu. A przecież dokładano wszelkich starań, by nowy teatr spełniał współczesne wymagania, szczególnie akustyki sali widowiskowej, w której planowano prawie 2000 miejsc. Była ona piętą achillesową przedwojennego Teatru Wielkiego, na którą powszechnie narzekano. 

Przez okres odbudowy Teatru Wielkiego, Opera Narodowa znalazła tymczasowe pomieszczenia w sali „Romy” na ul. Nowogrodzkiej. Była to niezależna instytucja. Wiosną 1965 roku scena na Nowogrodzkiej została zlikwidowana, rozpoczęła się przeprowadzka do odbudowanego teatru oraz próby do premierowych przedstawień. Na dyrektorów nowego Teatru Wielkiego powołani zostali Zdzisław Śliwiński i Witold Rowicki. Przed gmachem ustawiono pomniki dłuta Jana Szczepkowskiego przedstawiające dwóch wielkich Polaków – Wojciecha Bogusławskiego, zwanego ojcem teatru narodowego, oraz twórcy narodowej opery – Stanisława Moniuszki. Naprzeciw teatru w lipcu 1964 roku stanęła ponadto monumentalna warszawska Nike, dzieło Mariana Koniecznego. 

Niestety sam architekt, Bohdan Pniewski, nie doczekał chwili otwarcia swego największego dzieła. Zmarł we wrześniu 1965 roku, dwa miesiące przed uroczystością. Dzięki niemu Warszawa otrzymała nowoczesny teatr z największą wówczas na świecie sceną, dziewięcioma kurtynami i zapadniami. Widzowie otrzymali do dyspozycji przestronne foyer. 

Uroczystości otwarcia teatru odbyły się w piątek 19 listopada 1965 roku. W tym dniu marszałek Marian Spychalski odsłonił pamiątkową tablicę przypominającą Antonia Corazziego, twórcę pierwotnego gmachu teatru, oraz projektanta odbudowy Bohdana Pniewskiego. Przecięcia wstęgi dokonał minister kultury Lucjan Motyka, po którym zaproszeni goście i dziennikarze weszli po raz pierwszy na widownię. Okolicznościowe przemówienie w patetycznej formie wygłosił Jarosław Iwaszkiewicz. Zdumiewające, że dostał dyspozycję od władz partyjnych, by nie wspominać nazwiska Szyfmana. Na zakończenie odbył się okolicznościowy koncert muzyki polskiej. Jako następny punkt programu przewidziano otwarcie Muzeum Teatralnego. I tylko tu pozwolono na symboliczne pokazanie się Arnoldowi Szyfmanowi. To on był wielkim orędownikiem założenia tego Muzeum, które powstało by gromadzić pamiątki, rekwizyty i dokumentację z historii teatru. 

Datę otwarcia teatru wybrano nie przypadkowo. W tym dniu miały bowiem miejsce dwie ważne, okrągłe rocznice z historii polskiego teatru. Przypadała 200. rocznica pierwszego przedstawienia w języku polskim, w historycznym budynku zwanym „Operalnią”. Była to komedia „Natręci” Józefa Bielawskiego. Wydarzenie to zaistniało z inicjatywy króla Stanisława Augusta i uznawane jest jako pierwsze przedstawienie teatralne w całości przygotowane przez polskich twórców. Druga, to 140. rocznica wmurowania kamienia węgielnego pod budowę gmachu Teatru Wielkiego, którego dokonał namiestnik Królestwa Polskiego gen. Józef Zajączek 19 listopada 1825 roku. 

Inauguracja działalności artystycznej teatru nastąpiła następnego dnia, w sobotę 20 listopada. Jako premierowe przedstawienie wybrano „Straszny dwór” Stanisława Moniuszki, w którym główne role odtwarzali Bernard Ładysz, Andrzej Hiolski i Bogdan Paprocki. Orkiestrą dyrygował Witold Rowicki. Na widowni można było ujrzeć nie byle jakie sławy polskiej opery. Była tam Ada Sari, Wanda Wermińska, Ewa Bandrowska – Turska. Był na widowni Artur Rubinstein z żoną Nelą z Młynarskich. I tu jeszcze jedna, niemal okrągła rocznica, prapremiera opery Moniuszki odbyła się na scenie Teatru Wielkiego przed 100 laty, 28 września 1865 roku. 

Na inaugurację przygotowano 4 premierowe przedstawienia. W kolejnych dniach wystawiono „Halkę”, „Pana Twardowskiego”, balet Ludomira Różyckiego, oraz „Króla Rogera” Karola Szymanowskiego. Na czarnym rynku kwitł handel biletami u koników, u których przebicie ceny było aż 10-krotne. 

Wydarzenia te szeroko były opisywane i komentowane przez prasę i telewizje z wielu krajów. Nasza młoda wówczas Telewizja Polska transmitowała na żywo premierowe przedstawienie „Strasznego dworu”. 

I tak odbudowany Teatr Wielki – Opera Narodowa działa już 55 lat, a od rozpoczęcia budowy przez Antonia Corazziego mija lat 195. Nie sposób w tak krótkim felietonie oddać wielkość narodowej sceny, jej prawie dwa wieki działalności, często w trudnych warunkach, w czasach zaborów i wojen. To miejsce, gdzie pracowały setki artystów, muzyków, tancerzy, dyrygentów i reżyserów, także innych członków całego zespołu współtworzącego spektakle. Wszyscy oni wnieśli wielki wkład w dzieło kultury muzycznej wielu pokoleń Polaków. 

Historia opery w Polsce liczy prawie 4 wieki, z czego połowa z walnym udziałem warszawskiego Teatru Wielkiego. 

Życzmy naszej narodowej operowej scenie, by po koniecznej pandemicznej przerwie, wznowiła swą działalność ku zadowoleniu miłośników sztuki operowej.
Franciszek Trynka

20 listopada 2020 roku
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 260733