WILLMANN

Po raz pierwszy w Warszawie mieliśmy okazję oglądać tak dużą kolekcję dzieł śląskiego Rembrandta – Michaela Willmanna.
To przedsięwzięcie, bardzo trudne logistycznie, było możliwe dzięki życzliwości muzeów oraz obecnych właścicieli obrazów rozproszonych po kilkunastu warszawskich kościołach i obiektach sakralnych. Willmann, wielce płodny twórca baroku, pozostawił bogatą spuściznę, z której tylko około 1/3 znajduje się na terenie Polski. 

Kim był Michael Willmann, malarz, który swą twórczością sprawił, że Śląsk stał się ważnym punktem na mapie kulturalnej tej części Europy? Urodzony w Królewcu, tam spędził dzieciństwo i młodość. Był malarskim samoukiem. Duży wkład w rozwój jego talentu wniosła podróż do Amsterdamu. Tam zetknął się z barokową twórczością holenderskich mistrzów, których studiował i podpatrywał, wykonywał szkice, zwiedzał galerie, co przyszłości okazało się bardzo owocne. Nigdy natomiast nie poznał Włoch. Ważnych punktem zwrotnym w jego życiu, który zaważył na jego losie było spotkanie w Lubiążu w 1660 roku z opatem cystersów Arnoldem Freibergerem. Sprawił on, że 30-letni artysta osiadł w Lubiążu na stałe. Tu kupił dom, w którym powstała jego pracownia, ożenił się z Heleną Lišką, wdową, której syn Jan Krzysztof, zdolny malarz, stanie się jego najlepszym współpracownikiem. Ważną częścią dorobku Willmanna były zamówienia cystersów, szczególnie dla Lubiąża. Fenomen jego twórczości szybko rozchodzi się po Dolnym Śląsku. Wykonuje zlecenia dla kościołów Wrocławia, m.in. dla fary, oraz Ratusza, a także dla klasztorów w okolicy. Willmann malował nie tylko obrazy olejne, wykonywał także freski. Możemy podziwiać je do dziś w Lubiążu, w klasztornym refektarzu oraz w jadalni opata. Największym zleceniem w malarstwie fresków było wykonanie polichromii kościoła św. Józefa w Krzeszowie, na którą składa się ponad 50 fresków z życia Józefa i Świętej Rodziny. Choć tematyką malarstwa Willmanna było głównie malarstwo o treści religijnej i biblijnej, nie stronił również od pejzażu i portretu. Największym jednak zleceniem wspomnianego opata Freibergera był cykl dużych obrazów pomyślany jako dekoracja kościoła klasztornego w Lubiążu przedstawiająca męczeństwo apostołów. Jego realizacja trwała z przerwami blisko 40 lat. Rozpoczęta w 1661 roku zakończona została pod koniec życia malarza ok. 1700 roku. 

Ten cykl monumentalnych obrazów był ozdobą Lubiąża do końca II wojny światowej. Czasy świetności opactwa, w których ważną rolę odegrał swą twórczością Willmann skończyły się 100 lat po jego śmierci. Władze pruskie przeprowadziły sekularyzację majątków cystersów, a zakon uległ likwidacji. Obiekty klasztorne Lubiąża były wykorzystywane do różnych cywilnych celów, jak szpital, fabryka broni. Kolejne przebudowy, dewastacje substancji zabytkowej, a w końcu rabunek po przejściu frontu i armii radzieckiej dokończyły dzieła zniszczenia. W tej sytuacji władze PRL, tuż po wojnie wysłały na Dolny Śląsk ekipy historyków sztuki i muzealników, m.in. prof. Lorentza, celem zabezpieczenia i ratowania ocalałych dzieł sztuki. Akcja ta, różnie dziś oceniana, przyczyniła się jednak do uratowania wielu eksponatów, których los mógł zakończyć się np. kradzieżą i szmuglem za granicę. Galeria sztuki średniowiecznej w warszawskim Muzeum Narodowym w dużej części składa się z eksponatów o dolnośląskim rodowodzie. Tak właśnie do Warszawy w 1950 roku trafiło blisko 30 najcenniejszych obrazów Willmanna, w tym wspomniany cykl męczeństwa apostołów. Zostały one porozmieszczane w 14 kościołach archidiecezji warszawskiej, m.in. 6 z nich można oglądać w kościele Wszystkich Świętych na Grzybowie. 

Pomysł dużej kompleksowej wystawy dzieł Michaela Willmanna to wspólne dzieło władz muzeów Warszawy i Wrocławia. Jedną z przesłanek sprzyjających zorganizowaniu ekspozycji był z pewnością trwający remont i prace konserwacyjne w kościele Wszystkich Świętych, przy okazji których powstała konieczność czasowego usunięcia wyposażenia, w tym obrazów. Z kronikarskiego obowiązku dodam, że miejscem w którym początkowo udostępniono ekspozycję twórczości Willmanna był Wrocław. To ze zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu pochodzi duża część pokazanych obrazów. Tym samym po 70 latach od wywiezienia z Lubiąża, cykl męczeństwa apostołów znów można było zobaczyć niemal w komplecie. 

Wystawa dzieł Willmanna w Warszawie podzielona została na dwie części. Część pierwszą zatytułowaną „ WILLMAN ENCORE – MĘCZEŃSTWA APOSTOŁÓW” zlokalizowano w Mt 5’14 Muzeum Jana Pawła II i Stefana Wyszyńskiego na placu Bankowym (to nazwa muzeum mieszczącego się w Świątyni Opatrzności i jego oddziale w dawnej galerii Porczyńskich). Ta historyczna rotunda dawnego Banku Polskiego okazała się idealnym miejscem dla ekspozycji największych obrazów Willmanna. W miejscach ich stałego pobytu wiszą wysoko, tu można było oglądać je umieszczone na poziomie wzroku, rzadka okazja – niemal wszystkie w jednym miejscu. Słówko „niemal” wynika z faktu, że proboszcz jednego z kościołów nie wyraził zgody na wypożyczenie obrazów, stąd na wystawie brakowało dwu pozycji. 

Część druga ekspozycji „WILLMANN OPUS MINOR”, zgodnie z tytułem obejmująca mniejsze dzieła, została pokazana w Muzeum Archidiecezji Warszawskiej przy ul. Dziekania. Ukazuje ona całe mistrzostwo Willmanna, różnorodność jego zainteresowań i gatunków malarstwa. Warto zwrócić uwagę na malarstwo pejzażowe. To de facto malarstwo ze scenami ze Starego Testamentu skomponowane w pięknym otoczeniu przyrody. Takim przykładem jest np. „Pejzaż ze św. Janem Chrzcicielem”. Całość tej ekspozycji stanowiło 50 obrazów i grafik Willmanna wraz z autoportretem mistrza. Dominuje tematyka religijna oraz sceny z życia świętych, chociaż można także zobaczyć kilka obrazów o tematyce zaczerpniętej z mitologii, jak np. „Porwanie Persefony” czy „Orfeusza grającego zwierzętom”. 

Wystawa jest już zakończona. Obrazy powróciły na swoje miejsce. Zainteresowanych twórczością Michaela Willmana zachęcam do zwiedzania kościołów z jego obrazami, których listę można znaleźć w Wikipedii wpisując hasło „Michael Willman”, jak również do odwiedzenia Muzeum Narodowego w Warszawie i Wrocławiu.
Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 356719