IMPRESJE POWĄZKOWSKIE:  JACKOWSKI PEŁEN EKSPRESJI

Jego dzieła, ze sztandarowym Kilińskim na czele, znamy w Warszawie wszyscy. Zachwycają swoim wdziękiem, są pełne gracji, w ciągłym ruchu. Rzeźby Stanisława Jackowskiego.

Twórczość artystów rzeźbiarzy zdobi nasze miasta, cmentarze. Stanowi element wystroju gmachów, pałaców, wielu obiektów zabytkowych. Jako pomniki podkreślają architekturę wielu placów. Niestety, Warszawa należy do tych miast, które w czasie wojny poniosły ogromne straty w rożnych dziedzinach życia. Dotknęło to także twórczości rzeźbiarzy. Ten los spotkał również znaczną część prac Stanisława Jackowskiego.

Urodzony w Warszawie, na studia udał się do Krakowa. Oprócz historii sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim, studiował rzeźbę pod kierunkiem znanego artysty i pedagoga krakowskiej ASP, Konstantego Laszczki, którego uczniami byli, m.in. Olga Niewska czy Xawery Dunikowski. Jeszcze przed I wojną światową Jackowski kontynuował naukę w paryskiej Akademii Colarossiego, uczelni, w której murach kształcili się także Stanisław Wyspiański i Włodzimierz Tetmajer.
Stanisław Stefan Jackowski
Fot. zakład fotograficzny Photo-Plat w Warszawie
ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego
Głównym i najważniejszym okresem twórczości Stanisława Jackowskiego były lata 20-lecia międzywojennego, kiedy to prowadził w Warszawie dwie swoje pracownie. Był wówczas członkiem Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych, a także wieloletnim prezesem Towarzystwa Rzeźba.

Początkowe prace Jackowskiego wykonywane były w czasie obowiązywania kanonów sztuki secesyjnej. Z czasem skłonił się ku realizmowi i wiernemu odtwarzaniu postaci. Ważnym wydarzeniem w życiu artysty był rok 1925, kiedy to na Międzynarodowej Wystawie Sztuki Dekoracyjnej i Wzornictwa w Paryżu wystawił „Tancerkę”, której entuzjastyczną ocenę wystawił znany krytyk sztuki André Pascal-Levis, który napisał: "Ruch, wyjątkowa ekspresja, absolutna i niespotykana doskonałość". Nic dziwnego, że rzeźba ta w pomniejszonej skali była wykonywana seryjnie przez odlewnię braci Łopieńskich. W 1927 roku jeden z oryginałów „Tancerki” ustawiono w Parku Skaryszewskim. W Warszawie możemy podziwiać jeszcze kilka innych dzieł Stanisława Jackowskiego. Na placu Henryka Dąbrowskiego zobaczymy fontannę z rzeźbą małego chłopca w „Igraszkach z aligatorem”. W Łazienkach Królewskich wśród wielu rzeźb, za pałacem Myślewickim, stoi popiersie Jana Kozietulskiego. Kilka pomników nagrobnych Jackowski wykonał na Starych Powązkach, w tym wielce wymowny pomnik na grobie Bolesława Prusa.
"Tancerka" i "Żniwiarka"
Fot. Franciszek Trynka
Niewątpliwie najbardziej znanym dziełem Stanisława Jackowskiego jest jednak monument Jana Kilińskiego przy Podwalu. Zanim stanął w obecnym, chyba najwłaściwszym miejscu, przeszedł burzliwą historię, niczym z sensacyjnego filmu. Pierwotnie odsłonięty w 1936 roku na placu Krasińskich, stał tam do kwietnia 1942 roku. Rozpętała się wówczas swoista wojna o pomniki z zapartym tchem śledzona przez mieszkańców stolicy. Początek jej dała akcja „małego sabotażu” dokonana przez Alka Dawidowskiego, który wykazał się niezwykłą odwagą i tupetem, demontując w biały dzień z pomnika Mikołaja Kopernika tablicę umieszczoną wcześniej przez władze okupacyjne, gloryfikującą „wielkiego niemieckiego astronoma”. Niemcy zażądali w odwecie demontażu pomnika Kilińskiego, który miał być zniszczony. Jednak dzięki działaniom prof. Lorentza pomnik udało się uratować. Po zdjęciu z cokołu został przewieziony do Muzeum Narodowego i złożony w magazynach. Historia miała ciąg dalszy, bowiem przywódca ludu Warszawy w tonie uspokajającym poinformował mieszkańców stolicy: „Ludu Warszawy, jam tu - Jan Kiliński”. To kolejna akcja Alka Dawidowskiego, który wykonując ten wielki napis na ścianie Muzeum Narodowego zadrwił sobie z Niemców.
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Na dodatek „ głos zabrał” także Mikołaj Kopernik, który mocą swego naukowego autorytetu zarządził przedłużenie zimy o 6 miesięcy. Bez wątpienia ta historia, nie pozbawiona elementów humorystycznych, podniosła na duchu mieszkańców stolicy. Uratowany pomnik, z niewielkimi uszkodzeniami stanął po wojnie początkowo przed gmachem Muzeum Narodowego, a następnie na placu Krasińskich. Jednak w marcu 1959 roku pojawił się w nowej scenerii Podwala. Gdy wyburzono resztki kamienic i odsłonięto mury Starego Miasta, co było zwieńczeniem jeszcze przedwojennych planów profesora Zachwatowicza, Jan Kiliński stanął u wylotu ulicy Piekarskiej. To symboliczna sceneria przypominająca czasy insurekcji roku 1794, kiedy to Jan Kiliński poderwał do walki lud Warszawy, inicjując atak na pobliską ambasadę Rosji.

Z rzeźb, które ocalały po wojnie poza Warszawą warto wymienić dekorację willi Aleksandra Kraushara w Konstancinie, pomnik polskiego żołnierza w Grudziądzu oraz rzeźbę „Żniwiarka”. Ta ostatnia wykonana w 1920 roku eksponowana była w Zachęcie. W 1929 trafiła do Poznania jako dekoracja na Powszechnej Wystawie Krajowej. Od 1930 roku jest ozdobą tzw. ogródka Zosi. To część ogrodów przy pałacu w Śmiełowie, w Wielkopolsce, gdzie można oglądać ją do dziś.

Stanisław Jackowski ostatnie powojenne lata swego życia spędził w Katowicach, gdzie zmarł w 1951 roku. Został pochowany w rodzinnym grobowcu na Starych Powązkach.
"Igraszki z aligatorem"
Fot. Franciszek Trynka
Grób rodziny Sułowskich na Starych Powązkach
Fot. Franciszek Trynka
Grobowiec Bolesława Prusa na Starych Powązkach
Fot. Franciszek Trynka
Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 417292