HISTORIA WARSZAWSKIEJ PIOSENKI

BAL U STAREGO JOSKA (BAL NA GNOJNEJ)

Powstały 1933 roku utwór „Bal u Starego Joska”, bardziej znany pod tytułem „Bal na Gnojnej” jest jednym z najbardziej popularnych warszawskich piosenek apaszowskich. 

Walc „Bal u Starego Joska” skomponowany został przez Fanny Gordon. Ta polsko-rosyjska kompozytorka urodzona w Jałcie, wyemigrowała do Polski po rewolucji październikowej i tu zdobyła sławę. Pisano o niej, że jest to „utalentowana i ceniona kompozytorka polska, znana ze swoich popularnych przebojów rewjowych”. Tekst piosenki stworzyli pisarze i autorzy tekstów: Julian Krzywiński i Leopold Brodziński. Cała trójka pracowała już ze sobą tworząc wspólnie pierwszą polską operetkę „Yacht miłości”, wystawioną w Teatrze 8.30. 

W 1933 roku, w Teatrze Morskie Oko, wystawiono rewię „Dodatek Nadzwyczajny”, w którym najprawdopodobniej wykonany został pierwszy raz ten utwór lub jego pierwowzór. Akcja rewii rozgrywa się w ciemnych zaułkach i spelunkach wielkiego miasta, więc występująca w rewii kawiarnia „U Joska na Gnojnej” świetnie wpisywała się koloryt przedstawienia.
Legendarna knajpa na Gnojnej była prowadzona przez Józefa Ładowskiego „Grubego Joska”. Dziś nie istnieje już ten lokal. Nie istnieje też ulica Gnojna. Możemy ją tylko zlokalizować ze starych map i przekazów. Ulica zlokalizowana była w okolicy placu Grzybowskiego. Ciągnęła się od tego placu w pobliże placu Mirowskiego, gdzie znajdowały się koszary Wielkopolskie. Już w 1902 roku, staraniem mieszkańców ulica ta została przemianowana na ulicę Rynkową. Mimo to w pamięci warszawiaków na długo pozostała Gnojną. Sama kawiarnia „U Grubego Joska” znajdowała się w okolicy dzisiejszego adresu Grzybowska 4, najprawdopodobniej w miejscu, gdzie dziś znajduje się plac zabaw. 

Mimo że restauracja była zarejestrowana jako herbaciarnia, był to lokal zdecydowanie alkoholowo-rozrywkowy o szemranej sławie. W spelunce tej stałymi gośćmi bywali głównie handlarze i tragarze z Hali Mirowskiej oraz woźnice, a „do wódki” przygrywał akordeonista. Specjalnością Grubego Joska były pikantne flaki posypane papryką, zwaną cegłą oraz wódka podawana w małych szklaneczkach. Legenda knajpy była jednak tak wielka, że nie omijali jej ani literaci, ani politycy szukający mocniejszych wrażeń. Znana jest historia, kiedy to znudzony intelektualnymi rozmowami w „Ziemiańskiej” Bolesław Wieniawa-Długoszowski zakrzyknął: „Jedziemy do Joska” i kilkudziesięciu gości przeniosło się na ul. Rynkową na dalszą część nocy.

Po śmierci Grubego Joska w 1932 roku wspominał go „Ilustrowany Kurier Codzienny”: „W czasie wypadków rewolucyjnych 1905-1906 r. »Gruby Josek« oddawał usługi bojowcom. Zasługi te nie zostały mu zapomniane i przez pamięć o nich policja miała często dla niego różne względy. Knajpa »Grubego Joska« odwiedzana była często, zwłaszcza w karnawale, przez tzw. osoby z towarzystwa, które po zabawie w wytwornych lokalach szukały silniejszych wrażeń w podejrzanej spelunce. Szczególną sympatją »Gruby Josek« otaczał artystów, dziennikarzy i literatów, których chętnie widział w swoim zakładzie”.
Nieprzespanej nocy znojnej 
Jeszcze mam na ustach ślad 
U grubego Joska, na ulicy Gnojnej 
Zebrał się ferajny kwiat 

Pierwsze nagranie płytowe późniejszego przeboju pochodzi z 1934 roku. Wykonał je Tadeusz Faliszewski, aktor grający na wielu polskich scenach oraz piosenkarz występujący, m.in. w Chórze Dana. Był jednym z najbardziej popularnych piosenkarzy okresu międzywojennego, obok Mieczysława Fogga i Stefana Witasa. 

W nagraniu piosenki Faliszewskiemu akompaniowała Orkiestra Gitar Hawajskich pod dyr. Wiktora Tychowskiego i Mieczysława Wróblewskiego. 

Płytę wydała warszawska wytwórnia Syrena-Elektro, która powstała w 1906 roku jako Syrena Rekord, a w okresie międzywojennym miała dominującą pozycję na rynku polskim.
Bez jedzenia i bez spania
Byle by co było pić 
Kiedy na harmonii Feluś zaiwania 
Trzeba tańczyć, trzeba żyć!

Chyba najmocniej kojarzonym z „Balem na Gnojnej” wykonawcą jest bard i popularyzator warszawskiego folkloru Stanisław Grzesiuk. Wielu wykonawców wykonując utwór powołuje się właśnie na utwór w wykonaniu Grzesiuka, który w 1959 roku wystąpił w dwóch audycjach radiowych i właśnie z tego okresu pochodzą jego pierwsze nagrania.
Harmonia na trzy-czwarte z cicha rżnie 
Ferajna tańczy, wszystko z drogi! 
Z szacunkiem, bo się może skończyć źle 
Gdy na Gnojnej bawimy się

Piosenkę, zainspirowane właśnie wykonaniem Grzesiuka, do swojego repertuaru włączały liczne kapele warszawskie. Słychać było ją w repertuarach prawdopodobnie wszystkich kapel podwórkowych wędrujących po Warszawie, zarówno tej lewobrzeżnej, jak i na Pradze. Śpiewały ją, m.in. Kapela Czerniakowska i Kapela Staśka Wielanka. A także współczesne kapele i zespoły, takie jak Warszawskie Combo Taneczne, Warszawska Orkiestra Sentymentalna, Kapela Sztajer czy Menele.
Kto zna Antka czuje mojrę 
Ale jeden nie znał jej 
I naraził się dlatego na dintojrę 
Skończył się z przyczyny mej

„Bal na Gnojnej” wystąpił też w filmie, w czarno-białym obrazie Czesława Petelskiego z 1958 roku „Baza ludzi umarłych”, zrealizowanym na podstawie noweli i scenariusza Marka Hłaski. Jest to opowieść, której akcja rozgrywa się w Bieszczadach, po zakończeniu wojny. Wśród pracujących przy wycince drzew robotników nie brakuje skazanych przestępców, którzy trafili tu w ramach wyroku. Robotnicy pracują w fatalnych warunkach i z psującym się wciąż sprzętem. W tych warunkach ginie podczas pracy przywalony kłodami alkoholik „Apostoł”. Podczas pogrzebu nie ma organisty, więc za instrumentem musi usiąść jeden z dwóch żałobników. Niestety, nie zna on „Salve regina”, więc zaczynają brzmieć dźwięki znanej piosenki.
Pokolenie dzisiejszych pięćdziesięciolatków zafascynowanych, m.in. muzyką rockową, a z reguły nieznającą muzyki „podwórkowej” swoich rodziców, odkrywało ją dzięki brawurowym wykonaniom zespołu Szwagierkolaska, założonego w 1995 roku przez Muńka Staszczyka i Andrzeja Zeńczewskiego. Ten projekt był realizowany w celu przypomnienia muzyki warszawskiej ulicy i repertuaru Stanisława Grzesiuka. Nagrana wtedy płyta „Luksus” z ulicznymi piosenkami zdobyła niezwykłą popularność, a za nią także utwory warszawskiego folku. Płyta zdobyła status podwójnej platyny, co oznaczało, że sprzedano ponad pół miliona jej egzemplarzy.
Mieliśmy również okazję poznać ostrzejsze wykonania tego evergreenu. Sięgali bowiem po niego nie tylko piosenkarze kultywujący folklor miejski. Piosenka znalazła się również w repertuarach zespołów rokowych w innych  aranżacjach, nawet w tak niespodziewanych jak hardrockowych i heavy metalowy. 
Jak latarnie ciemno świcą
Smutno gwiżdże nocny stróż 
A kat Maciejowski tam, pod szubienicą 
Na Antosia czeka już

Piosenka trafiła też do współczesnego kabaretu. Wykonywał ją, m.in. Bohdan Łazuka, a także Zbigniew Zamachowski z Grupą MoCarta.
Harmonia na trzy czwarte z cicha gra 
Ferajna tańczy, ja nie tańczę 
Dlaczego bal na Gnojnej jak co dnia 
Gdy mnie jednej pary dziś brak? 

Bardzo dobrze przyjęty został covr piosenki w wykonaniu Maćka Maleńczuka i Wojciecha Waglewskiego, którzy zdecydowali się włączyć utwór do repertuaru i nagrać na swoją płytą "Koledzy", wydanej w 2007 roku. Płyta zobyła status płyty platynowej, notując sprzedaż grubo ponad 250 tys. egzemplarzy.
Harmonia na trzy-czwarte z cicha rżnie
Ferajna tańczy, wszystko z drogi! 
Z szacunkiem, bo się może skończyć źle 
Gdy na Gnojnej bawimy się

Kolejni twórcy podejmują się wykonań piosenki. Możemy ją usłyszeć w wykonaniach wokalnych i instrumentalnych, zobać wykonania tradycyjne, jak również mniej oczywiste jak w stylu disco polo, rocku, bluesie czy też muzyce jazzowej. "Bal na Gnojnej" przekracza granice i łączy pokolenia.
Na koniec jeszcze niespodzianka. Niewiele osób w Polsce, z wyjątkiem miłośników jazzu, kojarzy Rona Davisa. Jest to jeden z najlepszych kanadyjskich pianistów jazzowych. W 2016 roku miał on okazję koncertować też w Warszawie podczas Festiwalu „Warszawa Singera”. Davis ma polskie korzenie i jest mocno związany z tematem tej właśnie piosenki. Jest… wnukiem Grubego Joska. Na jednej ze swoich płyt „My Mother's Father's Song" Ron Davis nagrał trzy wersje „Balu na Gnojnej”.
Jak widać „Bal u starego Joska” wciąż inspiruje wykonawców, wciąż jest żywy warszawskiej tradycji i muzyce. Prawdopodobnie zostanie tak na wiele, wiele lat.

Tomasz Chodorski

3 listopada 2020 roku
Wykorzystany tekst oryginalny piosenki"Bal u Starego Joska" pochodzi z pierwszej zarejestrowanej wersji piosenki z 1934 roku w wykonaniu Tadeusza Faliszewskiego.
W późniejszych wersjach tekst był wielokrotnie przekręcany lub zmieniany przez kolejnych wykonawców.
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 194580