POSZUKIWANY: SZOP PRACZ

W warszawskich lasach trwają poszukiwania szopa pracza, który najprawdopodobniej uciekł z prywatnej hodowli. W nocy 5 listopada fotopułapka zarejestrowała to zwierzę przechadzające się wzdłuż rzeczki Rudawki w Lesie Bielańskim. 

Kiedy patrzymy na szopa pracza widzimy tak urocze zwierzątko, że mamy ochotę je pogłaskać, a nawet przytulić. Bystre oczka, stojące uszy, misiowaty puchaty korpus, imponujący prążkowany ogon. Szczególnie zachwycające są łapki. Wydają się bardziej zręczne niż ludzkie dłonie. Niejeden z nas chciałby mieć takiego futrzaka w domu. 

Ale niech nas nie zmyli niewinna minka tego sierściucha. Szczególnie, jeśli na owego słodziaka natkniemy się, spacerując po Lesie Bielańskim. Tak, tak to nie żarty … 

W warszawskich lasach trwają bowiem poszukiwania szopa pracza, który najprawdopodobniej uciekł z prywatnej hodowli. W nocy 5 listopada fotopułapka zarejestrowała tego drapieżnego intruza przechadzającego się wzdłuż rzeczki Rudawki właśnie w Lesie Bielańskim. 

Niby można się cieszyć taką ciekawostką przyrodniczą. Jednak, niestety, nie bez powodu szopy są nazywane szkodnikami i to wyjątkowo sprytnymi a nawet groźnymi. 

Leśnicy apelują o ostrożność. Szopa nie należy dokarmiać ani dotykać. Zaczepiony przez człowieka gwałtownie reaguje, potrafi nie tylko straszyć, ale i atakować. W przypadku spotkania zwierzęcia najlepiej zachować dystans oraz skontaktować się ze Strażą Miejską. 

Szopy pracze pochodzą z Ameryki Północnej i w naszym kraju są inwazyjnym gatunkiem obcym, który w przypadku uwolnienia do środowiska przyrodniczego może zagrozić gatunkom rodzimym. W związku z tym od roku 2012 przetrzymywanie szopa w domu wymaga zezwolenia, a rozmnażanie jest zabronione. 

Zresztą ludzie z doświadczeniem ostrzegają, że ten spryciarz to pies, fretka i dwuletnie dziecko w jednym. Nie można go spuścić z oczu nawet na pół minuty, bo zaraz coś spsoci. Wymaga bardzo dużo uwagi i trzeba mu wiele wybaczać. Prawdopodobnie szopy to najbardziej wszystkożerne zwierzęta na świecie. Jedzą owoce, owady, drobne kręgowce, płazy. Czynią spustoszenie wśród ptasich lęgowisk wybierając jaja i zabijając młode. Ich ofiarami padają nawet zające. 

Są przy tym niebywałymi żarłokami, zwłaszcza kiedy muszą przytyć przed zimą. Wtedy niestraszne im mrozy, poza tym świetnie wspinają się na drzewa i pływają. 

Dzięki dużej zdolności przystosowania szopy mogą też zasiedlać tereny miejskie. W miastach w USA i Kanadzie trzeba było zaprojektować specjalne rodzaje śmietników, których szopy nie są w stanie otworzyć. Zdarza się, że ten cwaniak dla relaksu zażywa kąpieli w przydomowym basenie, czując się jak u siebie. 

Najbardziej typową cechą szopa pracza jest „łata” z czarnej sierści wokół oczu, silnie kontrastująca z resztą mordki. Przypomina to tajemniczą maskę Zorro. 

Ci zamaskowani rozbójnicy też czasami "walczą z niesprawiedliwością podziału dóbr" tego świata, włamując się do automatów ze smakołykami, z których muszą ich uwalniać odpowiednie służby. Relacjonowano też „napad na bank”, kiedy to dwa szopy pojawiły się w sali obsługi klientów, dostawszy się tam prawdopodobnie przewodami wentylacyjnymi. Istną plagą są dzicy lokatorzy niszczący poddasza domów, strychy, piwnice czy, nomen omen, różnego rodzaju szopy. 

Dla szopa pracza charakterystyczna jest czynność, która przypomina właśnie pranie. Dlaczego te zwierzęta piorą? Na wolności szopy często zdobywają pokarm pod wodą, siedząc na brzegu i przeczesując dno zwinnymi łapkami w poszukiwaniu jakiegoś kąska. Natomiast w niewoli, w przypadku dostępu do wody, szop zwykle najpierw płucze zdobyte pożywienie, potem trochę podjada, znów płucze, pociera i tak w kółko. Przypuszcza się, że zwierzaki myjąc żarcie w wodzie zaspokajają swoje naturalne instynkty. Płukanie pokarmu zdobytego na ziemi jest dla nich namiastką szukania go pod wodą.

To ciekawe i ciekawskie zwierzątko pojawiło się już w baśniach Indian Ameryki Północnej, gdzie odgrywa rolę spryciarza, który przechytrzy nawet kojota czy wilka. Indianie nazwali szopy „rahaughcums”, co jest tłumaczone jako „ten co trze, szoruje i drapie łapami”. 
Agnieszka Oziębło

21 listopada 2020 roku
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 190659