OR – OT, PIEWCA STAREJ WARSZAWY

Przed 90 laty tysiące warszawiaków pożegnało poetę, który bezgranicznie ukochał stolicę.

Artur Oppman, poeta okresu Młodej Polski, wpisuje się do grona znakomitych ludzi pióra, którzy swą twórczością służyli w trudnych czasach zaborów, podtrzymując ducha, kultywując piękno języka, przyczyniając się do wychowania młodzieży w poszanowaniu wartości patriotycznych. W odróżnieniu od swoich wielkich współczesnych, jak Sienkiewicz, Prus, czy Konopnicka, doczekał radości życia w odrodzonej Polsce.

Dziś w naszym zinformatyzowanym, medialnym świecie rola poezji realizującej takie cel, w jakich pisano ją wiek temu jest trudna do wyobrażenia. Czy współczesnego człowieka, permanentnie niemającego czasu stać na chwilę refleksji i poetyckie uniesienia?
Artur Oppmann w litografii Władysława Barwickiego (rok 1917)
źródło: Cyfrowa Biblioteka Narodowa; domena publiczna
Artur Oppman pochodził z rodziny o korzeniach niemieckich. Jego rodzina na początku XVIII wieku przybyła z Turyngii. Godnym podkreślenia jest fakt, podobnie jak w przypadku wielu przedstawicieli wielokulturowej Warszawy, wrastania i identyfikowania się ze społecznością miasta, jego życiem i historią. I tak dziadek Artura walczył w powstaniu listopadowym, a jego ojciec był żołnierzem powstania styczniowego. Dom Oppmanów przepełniony był duchem partiotyzmu.

Już w czasach szkolnych Artur rozpoczął publikację swoich wierszy na łamach prasy warszawskiej, która popierała młode talenty. „Kurier Warszawski”, „Wędrowiec”, w latach późniejszych także „Kłosy” i „Tygodnik Ilustrowany”, to tytuły, gdzie można było czytać pierwsze próby jego twórczości.

W 1890 roku podjął studia na Uniwersytecie Jagiellońskim na wydziale literatury polskiej. Jednak po dwu latach, po zawarciu ślubu z Władysławą Trynkiewicz, przerwał je i powrócił do Warszawy. Tutaj jego wielką miłością było zawsze Stare Miasto, gdzie często chodził, poznawał życie prostych ludzi, słuchał opowieści o zwyczajach i legendach. Wielkim uznaniem cieszyły się jego poezje publikowane wówczas na łamach takich pism jak „Bluszcz”, ”Kłosy” i „Wędrowiec”, którego był redaktorem przez 4 lata. W 1893 roku wydał tomik wierszy „Ze Starego Miasta”, a następnie „Pieśni”. Jego mieszkanie na Kanonii 8 było miejscem spotkań świata literackiego i kulturalnego Warszawy. Imponująca jest lista gości Oppmana: Żeromski, Leśmian, Reymont, Kossak, Przerwa-Tetmajer, Lechoń. Szczególnie przyjaźnił się z Bolesławem Prusem.
Ważne miejsce w jego życiu zajmowała twórczość przeznaczona dla dzieci: bajki, legendy i wiersze. Wszystko pisane językiem zrozumiałym dla najmłodszych. Pokazał, że bajka, poprzez swą prostotę i melodyjność, może być dziełem sztuki. Jak wielka była jego dbałość o nieskazitelność polskiej mowy, świadczy jego działalność w Straży Piśmiennictwa Polskiego, instytucji zawiązanej w trosce o rozwój kultury.

Nadszedł czas Polski odrodzonej. W 1920 roku, Oppman, już ponad 50-letni mężczyzna, zaciągnął się do wojska, uznając to za swój obowiązek. Jednak dowództwo nie zgodziło się, by trafił jako szeregowy do okopów. Skierowano go, aby redagował gazetę „Żołnierz Polski”, uznając, że jego rola to walka piórem. Służył w różnych instytucjach wojskowych przez 5 lat. Napisał wiele wierszy patriotycznych, często deklamowanych na akademiach i uroczystościach.

Za jego twórczość miasto Warszawa uhonorowało Artura Oppmana nagrodą literacką w 1928 roku. W 1930 roku ukazały się „Śpiewy historyczne”, a na kilka miesięcy przed śmiercią kolejny tomik poezji warszawskich „Pieśń o Rynku i zaułkach”. 
Podczas uroczystości pogrzebowych Artura Oppmana Jan Lorentowicz, krytyk literacki i członek Polskiej Akademii Literatury, powiedział: „Odszedł w zaświaty poeta, który w ciągu czterdziestu kilku lat swego życia twórczego miał jedną tylko namiętność: bezgraniczne ukochanie Ojczyzny”.

I jeszcze dzisiaj legendy warszawskie spisane przez Oppmana to ogromna pomoc dla każdego przewodnika. Każdy z nas, mając do oprowadzania po Starówce najmłodszych turystów, sięga przecież do Or-Ota, do jego „Bazyliszka”, „Złotej kaczki” czy opowieści o śpiewającej syrenie. A ja zachęcam także do lektury, na przykład w zimowe wieczory, dla relaksu, jego wierszy warszawskich. Utworów pisanych piękną, nienaganną polszczyzną, bez reszty przepojonych miłością do miasta.
Grób Artura Oppmana w Alei Zasłużonych
Fot. Franciszek Trynka
Ostatnie lata życia Artur Oppman przeżył na Żoliborzu, gdzie, w 30. rocznicę śmierci, upamiętniono go nazwą ulicy. Spoczywa zaś w Alei Zasłużonych Starych Powązek o kilka zaledwie grobów od jednego ze swoich gości na Starówce – Władysława Reymonta. Na jego pomniku wyryto wymowny czterowiersz:

„Wszystko, co życie najpromienniej czuło,
Wiarę ostatnią, kochanie najpierwsze,
Jak serce krwawą owinięte stułą,
Tobie Warszawo złożyłem w swe wiersze.”

Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 585437