CZAS POGARDY

7 września 1764 roku, na polach wsi Wielka Wola miała miejsce ostatnia w Rzeczypospolitej Obojga Narodów elekcja, podczas której na króla Polski wybrano trzydziestodwuletniego stolnika litewskiego Stanisława Antoniego Poniatowskiego. Elekcję trudno jednak byłoby nazwać wolną. Poniatowski wstąpił na tron w asyście zgromadzonych niedaleko od pola elekcyjnego wojsk rosyjskich, będących gwarantem jego wygranej. Rozpoczynając swoje panowanie, król realizuje sny o potędze swoich wujów – Michała i Augusta Czartoryskich, którzy po to, by nakarmić swoją wybujałą ambicję, nie cofną się przed niczym.

Książka Roberta Borkowskiego zatytułowana „Ostatnie bezkrólewie” skupia się na 15 miesiącach poprzedzających wybór Poniatowskiego na króla. Rozgrywka toczy się pomiędzy stronnictwem założonym przez Czartoryskich, tzw. Familią, a ludźmi zgrupowanymi wokół ich zaciętego wroga, hetmana wielkiego koronnego Jana Klemensa Branickiego. Intryga, którą snują Czartoryscy ma za zadanie wyeliminować stronnictwo Branickiego z rozgrywek o tron Polski. Akcja powieści toczy się w Głogowie, niewielkim miasteczku na pogórzu rzeszowskim, które jest rodową siedzibą siostry Branickiego – Urszuli Lubomirskiej, oraz w Warszawie. Pewnego dnia do Głogowa przybywa szlachcic Kasper Machowski. Misja, jaką powierza mu Urszula Lubomirska, polega na zapewnieniu bezpieczeństwa jej bratu będącemu u niej w gościnie. Hetman bowiem, od momentu znalezienia pewnego dnia wisielca-kukły z wystruganą z drewna buławą, nie czuje się zbyt pewnie.

Powieść została napisana lekkim, barwnym językiem. Jej ogromnym atutem jest okres, o którym opowiada. Niezwykle intrygujące wydarzenia poprzedzające wybór Poniatowskiego na tron Polski zapewne znane pasjonatom historii, są kompletnie nieznane przeciętnemu czytelnikowi. Pikanterii całej sprawie dodaje również fakt, że Borkowski, konstruując powieść, sięgnął do źródeł historycznych, m.in. pamiętników oraz listów. Innymi słowy, nic tutaj nie zostało zmyślone. Wyruszając w podróż z bohaterami „Ostatniego bezkrólewia”, dotykamy autentycznych zdarzeń oraz ludzi, którzy byli ich uczestnikami, a 15 miesięcy poprzedzających wybór Poniatowskiego na tron Polski jawią się jako jedne z najciekawszych w całej historii wolnych elekcji.

I jeszcze jedna sprawa. „Ostatnie bezkrólewie” z ogromną szczerością obnaża nasze narodowe wady, takie jak kłótliwość, wybujałe ambicje, chciwość, pogarda dla prawa oraz niezrozumienie rozgrywek toczących się na arenie międzynarodowej. Borkowski pokazuje szlachtę jako przekupną, łasą na apanaże masę, która udziela poparcia temu, kto najszczodrzej sypie groszem. Na jej tle niezwykle dobrze wypadają głogowscy mieszczanie. Są kompetentni, znają swoje prawa, a jak sprawy przybierają niekorzystny dla nich obrót potrafią skutecznie się bronić.

„Ostatnie bezkrólewie” jest obowiązkową pozycją zarówno dla pasjonatów historii jak i dla tych wszystkich, którzy swoją wiedzę zdobyli w trakcie tradycyjnych szkolnych lekcji. Borkowski udowadnia, że historia może być fascynującą nauką, jeśli opowiadania jest w fascynujący sposób. I na sam koniec tej opowieści mała uwaga. Myślą, która najczęściej przychodziła mi do głowy podczas czytania tej książki, były słowa Georga Wilhelma Friedricha Hegla, który powiedział, że historia uczy, że ludzkość niczego się z niej nie nauczyła.
Magdalena Kuc
OSTATNIE BEZKRÓLEWIE
Autor: Robert Borkowski
Wydawnictwo: ZYSK i S-KA
Rok wydania: 2021
Oprawa: miękka
0Liczba stron: 446
Format: 14,0 x 20,5 cm
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 585467