IMPRESJE POWĄZKOWSKIE:  WASILKOWSKI – ZNANY CZY NIEZNANY?

Najbardziej znana warszawska brama cmentarna – brama św. Honoraty, to największe istniejące do dziś dzieło Leopolda Wasilkowskiego. Przechodzi nią co dzień setki ludzi, ale osoba jej twórcy większości z nich pozostaje nieznana.

Oprowadzając turystów po Starych Powązkach przewodnicy podkreślają, w czym tkwi niezwykła historyczna wartość cmentarza, tej galerii zabytkowej rzeźby na świeżym powietrzu. Stolica nasza w czasie wojny poniosła ogromne straty. W gruzach legło wiele zabytkowych budowli i pomników, setki kamienic, często z bogatym wystrojem rzeźbiarskim. Nie bez powodu Warszawa nazywana była Paryżem północy. Jednak skutki wojny, także dla dzieł sztuki rzeźbiarskiej okazały się tragiczne. Na terenie miasta ocalało ich niewiele. To, co oglądamy dziś, to najczęściej efekt odbudowy i rekonstrukcji, często niekompletnej, jak na przykład pałacyk Raua w Alejach Ujazdowskich 27 (mieszczący dzisiaj ambasadę Szwajcarii), który po zniszczeniach z okresu powstania warszawskiego odbudowano, ale bez posągów wieńczących elewację, wykonanych przez Leonarda Marconiego i Andrzeja Pruszyńskiego.

Powązki leżące kilka kilometrów od centrum ocalały. Zniszczeń, stosunkowo niedużych, doznała część cmentarza położona najbliżej ulicy Okopowej. Zdecydowana większość rzeźb powązkowskich są to zatem dzieła autentyczne, znanych i cenionych twórców, wymagające opieki i stałej konserwacji.

Leopold Wasilkowski należy do tych rzeźbiarzy, którzy pracowali na terenie miasta, ale tworzyli również rzeźby nagrobne. Niestety, nie ocalały żadne budowle miejskie ozdabiane przez artystę. Cała jego obecna spuścizna to pomniki na Starych Powązkach, a także na Rossie w Wilnie, oraz na cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie.
Karykatura Leopolda Wasilkowskiego autorstwa Konstantego Górskiego
Ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie; domena publiczna
Leopold Wasilkowski urodził się w Wigilię roku 1865 lub 1866 (właściwa data jest dziś trudna do ustalenia). Po ukończeniu gimnazjum w Piotrkowie, uczył się przez 4 lata w szkole rysunkowej Wojciecha Gersona. Na studia wyjechał do Paryża do Akademii Julian, tej samej, w której pobierała nauki znana malarka Anna Bilińska, której twórczość pokazywało niedawno Muzeum Narodowe. Po powrocie do Warszawy rozpoczął naukę rzeźby w pracowni Ludwika Pyrowicza i Jana Woydygi. W Warszawie pozostał już do końca życia. Był członkiem Towarzystwa „Zachęta”, gdzie wielokrotnie pokazywał swoje prace.

Pierwszym ważnym dziełem Wasilkowskiego był wystrój rzeźbiarski rotundy przy ulicy Karowej, która powstała w latach 1894-1897 w celu prezentacji malarskiej panoramy Golgoty. Płótno malowała grupa artystów z Janem Styką na czele. Wasilkowskiemu pomagał wówczas młody jeszcze Xawery Dunikowski. Budynek ten kilkakrotnie zmieniał swoje przeznaczenie, by ulec zniszczeniu we wrześniu 1939 roku.

Już w czasie powstawania rotundy artysta zaczął realizować także prace na Powązkach. Pierwszy nagrobek wykonał w 1896 roku dla głośnego malarza-symbolisty Władysława Podkowińskiego, twórcy słynnego obrazu „Szał”, zmarłego 5 stycznia 1895 roku.

Ostatnie lata wieku XIX  to czas wielkich, monumentalnych budowli w Warszawie. Po Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego powstają, niemal w tym samym czasie: „Zachęta”, gmach Politechniki, hotel „Bristol”, gmach Towarzystwa Ubezpieczeniowego „Rossija”. To właśnie ten ostatni przyozdobił rzeźbami Leopold Wasilkowski.
Dom Towarzystwa Ubezpieczeń "Rossija" na pocztówce sprzed I wojny światowej
domena publiczna
Na starych fotografiach widoczna jest postać symbolizująca „Elektryczność”. Wychylona nad fasadą kamienicy naga kobieta trzyma lampę świecącą promieniami elektrycznymi. Rzeźba wywołała zgorszenie i próbowano dokonać zamiany, do której w końcu jednak nie doszło. Pozostałymi dwoma rzeźbami były postacie chłopa i robotnika symbolizujące „Rolnictwo” i „Przemysł”. Gmach przetrwał kampanię wrześniową, lecz został spalony przez Niemców podczas akcji niszczenia miasta po powstaniu warszawskim. Po wojnie został rozebrany. Wykorzystano jedynie dwie kondygnacje przy wznoszeniu kamienicy według projektu Bohdana Lacherta, którą warszawiacy prześmiewczo nazywali „domem po sedesami” (ze względu na charakterystyczne elementy fasady). Nie ocalały także inne gmachy przyozdobione rzeźbami Wasilkowskiego. Jedynie w kościele Św. Krzyża oraz kościele Karmelitów można odnaleźć jego tablice epitafijne.
Zatem, aby móc dzisiaj podziwiać rzeźby Wasilkowskiego, należy udać się na Stare Powązki. Tam znajdziemy liczne posągi, które ukazują nie tylko kunszt rzeźbiarza, ale również drogę jego rozwoju artystycznego.

Początkowo wierny kanonom secesji artysta wykonał dwa pomniki na grobowcach rodziny Sztumberk-Rychterów, z dużą postacią Anioła Śmierci z czerwonego piaskowca, oraz rodziny Gardowskich, z elementami symbolizmu (sowa – śmierć). Oba pomniki są nietypowe, bowiem asymetryczne. Z czasem jednak Leopold Wasilkowski skłania się ku rzeźbie realistycznej, szczególnie realizując pełnopostaciowe pomniki dzieci. W kwaterze 1. zobaczymy klęczącego 5-letniego Tadzia Zambrzyckiego, którego błogosławi Chrystus. W pobliżu IV bramy, natkniemy się na siedzącego 11-letniego ucznia, Zygmusia Jeziorowskiego. Nad grobem 20-letniego Janka Gelli czuwa Anioł Zmartwychwstania, który rozsiewa wokół maki, symbol wiecznego snu. Natomiast do modnego i na Powązkach nurtu ludowego wpisuje się nagrobek z czerwonego piaskowca dla Mieczysława Brzezińskiego. Stojący przy nim chłopiec, a może młodzieniec, w wiejskiej sukmanie opłakuje działacza ludowego i opiekuna młodzieży.
Grób rodziny Gardowskich
Fot. Franciszek Trynka
Grób Tadzia Zambrzyckiego
Fot. Franciszek Trynka
Grób Mieczysława Brzezińskiego
Fot. Franciszek Trynka
Zwieńczeniem powązkowskiej twórczości Wasilkowskiego jest bardzo oryginalna brama nr 2, zwana bramą św. Honoraty. W 1915 roku zmarła Honorata Landsbergowa. Pogrążony w bólu po stracie żony, jej mąż Mieczysław postanowił ufundować dla cmentarza bramę, której wystrój rzeźbiarski tworzy monumentalna postać antycznego wojownika z mieczem i tarczą. Jednak nie jest to, jak sądzi większość warszawiaków, rzymski legionista lecz boży strażnik. Na tarczy ma symbole trzech osób boskich, zaś potężnym mieczem przebija węża – symbol zła. Dzięki niemu za bramą, w nekropolis - mieście umarłych panować będzie pokój (na wieńcu na filarze symbol Pax), strażnik bowiem czuwa nieustannie, aby zło nie miało tam wstępu.

Strażnik spokoju warszawiaków spoczywających na najstarszej warszawskiej nekropolii.
Fot. Franciszek Trynka
Na koniec ciśnie się pod pióro gorzka refleksja, że ten zasłużony dla Warszawy artysta nie doczekał się upamiętnienia jako patron ulicy, placu lub choćby skweru. Znana pewnie wszystkim mieszkańcom miasta ulica na Ursynowie przypomina bowiem prawnika Jana Wasilkowskiego, działacza partyjnego z okresu PRL-u i rektora Uniwersytetu Warszawskiego.

Franciszek  Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 691474