ĆMA ATAKUJE

Kilka lat temu w rezydencji Jana III pojawił się entomologiczny problem. Bukszpanowe żywopłoty, i te wysokie, metrowe, i te niskie, obwódkowe, zostały zaatakowane przez owada o wdzięcznej nazwie Cydalima perspectalis. Brzmi niewinnie, tymczasem, ćma bukszpanowa, bo o niej mowa, jest bardzo groźnym szkodnikiem. Tym groźniejszym, że pochodząc z Azji, w Europie nie ma praktycznie żadnych naturalnych wrogów. 

Walcząc z nim, trzeba się zatem uciekać do metod naturalnych lub chemicznych. Te pierwsze mogą się sprawdzić w przypadku ogródków przydomowych, w których uprawiane są pojedyncze egzemplarze. Można wówczas próbować po prostu zbierać ręcznie gąsienice (bo to właśnie one pożerają liście bukszpanu, doprowadzając do obumierania pędów), bądź otrząsać je na rozłożoną na ziemi matę. Jeszcze innym sposobem jest próba usuwania gąsienic z krzewów przy pomocy silnego strumienia wody. 

Jednak to co może pomóc w małym ogródku nie sprawdzi się w żadnym parku, ani pałacowym ogrodzie jak w przypadku Wilanowa. Pozostają więc tylko środki chemiczne. I choć są one dostępne, to ich skuteczność pozostaje bardzo niska, jeśli nie są zastosowane na dużą skalę, w całej zaatakowanej przez szkodnika okolicy. Problem bowiem polega nie tylko na ilości owadów (których w ciągu roku mogą wystąpić aż cztery generacje), ale przede wszystkim na braku koordynacji działań muzeum i służb miejskich. Bez wspólnych działań, przyjdzie nam chyba oglądać wilanowski ogród pozbawiony jego charakterystycznego elementu, jakim są bukszpanowe żywopłoty i partery.

Andrzej Papliński 

30 maja 2020 roku
Fot. Andrzej Papliński
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 140585