NIEDZIELNE ŚNIADANIE Z IGNACYM RZECKIM

„Lalka” Bolesława Prusa to powieść bliska sercu każdego varsavianisty. Nie idzie tu o perypetie miłosne Stanisława Wokulskiego, ani o fenomenalne postacie drugiego i trzeciego planu jak na przykład studenci: Maleski, Patkiewicz i ten trzeci. „Lalkę” czyta się dla Warszawy: opisów domów, ulic, ludziach typów i po prostu miejskiej atmosfery. Twórczość Bolesława Prusa można tez czytać jak przewodnik kulinarny i na przykład zjeść warszawskie śniadanie a la Ignacy Rzecki. Stary subiekt prowadził bardzo uregulowany i skromny tryb życia. Jadł też bez gastronomicznych ekstrawagancji. Żadnych znanych i drogich restauracji, Rzecki pozwalał sobie czasem na posiłek w handelku, czyli baru w typie bistra zorganizowanego zwykle przy sklepie kolonialnym. Szybkie przekąski przy barze i kilka stolików na zapleczu i krótkie menu. Do dań serwowano napoje – głównie z oferty sklepu. Handelki, to były lokal w sam raz dla pracujących mieszczan, statecznych kupców i poważanych subiektów. W ramach deseru można było nazbierać plotek z życia miasta. 

Jakie danie kazał zjeść swemu bohaterowi Bolesław Prus na niedzielne śniadanie? W ramach przystawki kawałek śledzia pod kieliszek anyżówki przy bufecie. Danie główne to flaki, do dziś uważane za ikoniczną potrawę naszej stolicy. I duży kufel portera. 

„Lalka” była drukowana jako powieść w odcinkach na łamach „Kuriera Codziennego” w latach 1887 – 1889. W roku 1888 r. inna poczytna autorka warszawska Lucyna Ćwierczakiewiczowa wydała 15 edycję swojego opus magnum: kolejne 365 obiadów za 5 złotych. Dzięki temu wiemy jak mogły smakować flaki z czasów Bolesława Prusa (pisownia oryginalna): 

Oczyszczone najdoskonalej flaki nalać miękką. wodą. i gotować szumując jak rosół, po wyszumowaniu odlać tę wodę, przeczyścić flaki jeszcze w zimnej wodzie i gotować dalej od czterech do pięciu godzin w całości, potem wyjąć z tej wody i pokrajać w podługowate paseczki jak makaron. 

Osobno zaś wziąć parę funtów wołowego mięsa, ugotować rosół jak zwykle, nalać tym rosołem pokrajane flaki, nakrajać selerów, pietruszki, marchwi, wszystko cienko podługowato jak makaron, wrzucić i gotować jeszcze razem parę godzin póki flaki miękkie nie będą. Można włoszczyznę poszadkowaną. dusić osobno w maśle i dopiero przed wydaniem wymieszać.

Na pół godziny przed wydaniem dopiero posolić, wsypać pieprzu tłuczonego i majeranku tartego, a kto nie lubi majeranku, to muszkatołowego kwiatu lub imbiru. Wziąść łyżkę dużą masła zagotować z łyżką mąki lub też na surowo rozetrzeć, zaprawić tem flaki, wymięszać, zagotować i wylać na salaterkę lub głęboki półmisek. Flaki powinny się dobrze wysadzić, żeby zbyt dużo sosu nie miały i były eseucyonalne [sic!]. 

Robią się także do flaków pulpety z łoju; jak do rosołu i gotują na sosie od flaków. Również okładają się flaki kiszką wołową, nadziewaną kaszką gryczaną drobną; wziąć kaszki gryczanej drobnej, zatrzeć ją. jajkiem, wysuszyć, następnie sparzyć wrzącą tłustością, to jest fryturą, na kwaterkę kaszy wziąźć jedną bułkę montową, namoczyć w wodzie, a potem posiekać wyciśniętą. z wody z tłuszczem i kaszą, wsypać trochę soli, pieprzu, majeranku, wymięszać dobrze, kiszkę wymoczoną. i oczyszczoną. przewrócić na prawą stronę i nadziewać tą kaszą. tak aby mogła napęcznieć, związać, ugotować osobno w wodzie, a wydając na stół pokrajać w kawałki i obłożyć flaki. Zamiast bułki bardzo dobrze można użyć kilka trzy-cztery kartofle ugotowane i utarte wymieszać z kaszą. Na wierzchu na półmisku niektórzy posypują flaki imbirem lub tartym parmezanem. 

Dając flaki na zupę, robi się daleko rzadsze i bez kiszki, tylko z pulpetami; na potrawę zaś na półmisku posypać parmezanem, polać masłem rumianem z bułeczką, można je tak zapiec 10 minut w piecu. 

Książkę Lucyny Ćwierczakiewiczowej, 355 obiadów za 5 złotych, Warszawa 1888 [wydanie 15] można pobrać ze biblioteki cyfrowej Polona. Agnieszka Kuś, 10 maja 2020     

Agnieszka Kuś, 

10 maja 2020 roku
.
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 189092