UWAGA! GLINY!

Uwaga! Gliny! – ostrzegają się przestępcy, przydybani w trakcie pełnienia obowiązków czyli w momencie popełniania niecnych uczynków. 

Stanisław Grzesiuk w powieści „Boso ale w ostrogach” objaśnia, że glina ma tę brzydką cechę, iż przyczepia się do obuwia i bardzo trudno ją usunąć. Podobnie ma być z policjantem, który wpadłszy na trop przestępstwa jest dla sprawcy równie kłopotliwy, bo ciężko się go pozbyć. Stąd miało wywodzić się slangowe określenie stróżów prawa. 

Gdy w roku 1829 Robert Peel, minister spraw wewnętrznych Wielkiej Brytanii, utworzył w Londynie pierwszą, zawodową formację policyjną, jego podwładnych, od zdrobnienia imienia twórcy, nazywano bobby. I tak do dzisiaj potocznie nazywa się angielskiego policjanta. 

A jeżeli zapomnimy o wyjaśnieniu Grzesiuka, to dlaczego w Polsce „glina”? Odpowiedź, bez żadnej metaforyki, leży na cmentarzu Stare Powązki. 

5 października 1807 na stanowisko Ministra Policji Księstwa Warszawskiego mianowany został Aleksander Potocki. Pod jego egidą miała powstać organizacja, której celem było „zapobieganie wypadkom szkodliwym i bezprawiom, tudzież czuwanie nad bezpieczeństwem i porządkiem publicznym”, w szczególności zabezpieczenie wolności, własności, spokoju i „wygody” ludności, ochrona urządzeń i własności publicznej (…)”. Była to pierwsza nowoczesna formacja policyjna stworzona na ziemiach polskich.

Jest na Starych Powązkach nagrobek, budzący we mnie mieszane uczucia estetyczne. Dzieło kamieniarza z pierwszej połowy XIX wieku zostało zwieńczone betonową donicą uliczną, przeznaczoną na kwiaty, wykonaną, w mojej ocenie pod koniec wieku XX. Napis na obelisku jest już mocno zatarty ale da się jeszcze odczytać inskrypcję.Spoczywa tutaj rzeczywisty twórca policji, najpierw sekretarz generalny Dyrekcji Policji Krajowej, a następnie dyrektor Biur Policji Krajowej, Augustyn Feliks Gliński. To jego nazywano „Gliną”, później przenosząc określenie na jego podwładnych. 

Augustyn Feliks Gliński urodził się w nobilitowanej rodzinie mieszczańskiej 2 września 1762 roku. Ukończył prestiżową szkołę Collegium Nobilium, a musiał wyróżniać się wybitnymi wynikami, gdyż stanowisko osobistego sekretarza zaproponował mu marszałek wielki koronny Michał Wandalin Mniszech. Później trafił do Komisji Policji Obojga Narodów powołanej przez Sejm Czteroletni. W czasie Insurekcji Kościuszkowskiej działał w Wydziale Bezpieczeństwa Rady Najwyższej Narodowej. Gdy utworzono Księstwo Warszawskie „Glina” mógł potwierdzić swoje talenty, stając się główną sprężyną mechanizmu tworzącego nowoczesną formację policyjną. Nadszedł czas „odrodzenia Królestwa”, jak to polecił wyryć na fasadzie „błękitnego pałacu” przy ulicy Senatorskiej Stanisław Kostka Zamoyski i skończył się czas reformatorów oraz patriotów, pragnących zachować niezależność od Rosji, zwłaszcza jeśli związani byli z warszawską masonerią. A „Glina” w hierarchii masońskiej ulokowany był bardzo wysoko. Wszystkich w mniejszym lub większym stopniu związanych z próbą reformy I Rzeczypospolitej w czasie Sejmu Czteroletniego, zaangażowanych w tworzenie instytucji państwowych w czasie Insurekcji Kościuszkowskiej, odsuwano od życia publicznego. 

Ponieważ Augustyn Gliński był postacią niezwykle popularną trudno było go pozbawić funkcji bez budzenia powszechnego niezadowolenia. Władze zdecydowały się zatem na zastosowanie sprawdzonego w różnych epoka odsunięcia od wpływów poprzez tak zwanego „kopa w górę”. W roku 1825 Augustyn Gliński został awansowany, otrzymał tytuł radcy stanu w Komisji Instrukcji. Formalnie – awansował, realnie – miał dużo wolnego czasu, by tłumaczyć sztuki z języka niemieckiego na potrzeby sceny Wojciecha Bogusławski, co też z pasją czynił. Zmarł w roku 1828 na skutek powikłań po przeziębieniu. Na jego pogrzeb przybyły tysiące mieszkańców Warszawy. 

Dzisiaj spoczywa na Starych Powązkach pod złamaną kolumną z pierwszej połowy XIX wieku zwieńczoną betonową donicą z końca wieku XX. Niewielu o nim pamięta. A Państwa namawiam do statecznego życia, bez używania zwrotu „Uwaga! Gliny!”, bo warto mieć w pamięci również wersję Stanisława Grzesiuka – jak „glina” chwyci trop, to nie odpuści.

Arkadiusz Żołnierczyk

12 maja 2020 roku
Na zdjęciu: Augustyn Gliński
Fot. Polona, domena publiczna.
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 193252