WARSZAWA SZYLLERA

Architekt monumentalnych budowli, bez których trudno wyobrazić sobie nasze miasto zmarł 87 lat temu. 

Stefan Szyller jeden z najbardziej zasłużonych architektów warszawskich pochodził z rodziny o korzeniach niemieckich. 

Używamy tego określenia mówiąc o sporej rzeszy przybyszów z różnych krajów Europy, który wybrali Polskę, jako miejsce osiedlenia, tu pozostali i tu tworzyli. Wśród nas żyją nadal ich potomkowie. Najsłynniejsi w historii naszego miasta „Polacy z wyboru” to przede wszystkich rodzina Marconich, Lilpopów, Fukierów, Fragetów, Chopinów. Wspominaliśmy niedawno doktora walczącego z kołtunami – Aleksandra Le Bruna. 

Nie jest znana dokładna data, kiedy rodzina Szyllerów przybyła do Polski. Potwierdzony natomiast jest fakt, że pradziadek architekta, Franciszek Szyller urodził się w Warszawie w 1754 roku, był jubilerem, w czasie Sejmu Czteroletniego zasiadał w radzie miasta. Jego podpis widnieje pod uchwałą rajców popierających Konstytucję 3 Maja. 

Ojciec Stefana, Teofil Schűller był budowniczym współpracującym z Henrykiem Marconim realizującym jego projekty. Niestety, na budowie spadł z rusztowania, uległ ciężkiemu wypadkowi. Był on przyczyną przewlekłej choroby i przedwczesnej śmierci. Zmarł, gdy młody Stefan miał niecałe 4 lata. 

Stefan Szyller studiował architekturę w Petersburgu na Cesarskiej Akademii Sztuk Pięknych. Dostał się na nią jako laureat konkursu rysunkowego ogłoszonego w całym cesarstwie dla uczniów gimnazjum. Wybór Akademii na terenie cesarstwa był korzystny z tego względu, iż absolwent uczelni automatycznie uzyskiwał prawo do wykonywania zawodu budowniczego na terenie kraju. Szyller ukończył studia ze złotym medalem, otrzymał kilkuletnie stypendium, dzięki któremu podróżował 5 lat po zachodniej Europie, dogłębnie zaznajamiając się z architekturą, budownictwem m. in. Włoch, Francji, Niemiec, Anglii i Austrii. Po powrocie do Polski osiadł w Warszawie, gdzie mieszkał do końca życia. 

Stefan Szyller w swojej twórczości był architektem wiernym historyzmowi. Po latach modnego na przełomie XVIII i XIX wieku klasycyzmu, architekci zaczęli wracać do stylów historycznych, gotyku, renesansu i baroku. Szyller zaznajomił się z aktualnymi trendami w architekturze podczas wspomnianych wcześniej podróży stypendialnych. Dzięki temu nie musimy wyjeżdżać za granicę, żeby zobaczyć dzieła europejskiego historyzmu, jak operę paryską, Operę Sempera w Dreźnie, czy Burgtheater w Wiedniu. Tu w Warszawie, mamy dzieła naszego Stefana Szyllera, które chciałoby mieć niejedno miasto w Europie. 

Wróćmy jednak do bohatera naszej opowieści, który na początku swej pracy w Warszawie, zawiązał spółkę projektową ze znanym architektem, Antonim Jabłońskim - Jasieńczykiem. Pierwsze ich wspólne duże zlecenie to projekt starej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, zrealizowany w latach 1888-1891, jeszcze w stylu późnego klasycyzmu. Gmach ten nie pełni dziś swojej pierwotnej funkcji, którą przejęła nowa Biblioteka UW ze słynnymi ogrodami na dachu. Pełni jednak funkcje dydaktyczne, a ciekawostką są zachowane podczas remontu i wyeksponowane pozostałości dawnych stelaży bibliotecznych. 

Spółka z Jabłońskim trwała krótko, bowiem kryzys ekonomiczny lat 90. XIX wieku zmusił architektów do poszukiwania indywidualnych małych zleceń. Szyller w tym okresie projektował wiele kamienic na terenie miasta. Niestety, wojna, szczególnie Powstanie Warszawskie okrutne obeszło się z jego dorobkiem. Z obiektów zaprojektowanych przez niego, w których doliczono się ok. 300 kamienic, ocalało niewiele. Z tych, które pozostały żadna nie posiada dawnego wystroju, nie oddaje ducha oryginalnego projektu. 

Wszystko, co najcenniejsze, czym Stefan Szyller zapisał się w historii architektury, powstało w okresie po 1894 roku, aż do wybuchu I wojny światowej. Pierwszy sukces artystyczny, to wygrany konkurs na realizację Galerii Narodowej „Zachęta”. Już ponad 30 lat wcześniej planowano budowę tej galerii, odbył się nawet konkurs, lecz brak działki budowlanej na długo odwlekał jego realizację. Dopiero przydział przez magistrat terenu przy ul. Królewskiej umożliwił budowę, znanego dziś wszystkim, pięknego gmachu w stylu włoskiego renesansu z monumentalnym tympanonem Artibus, dłuta Zygmunta Otto. 

Niemal równolegle z Zachętą Szyller otrzymał wraz architektem Bronisławem Rogóyskim zlecenie na projekt gmachu dla nowo założonego Instytutu Politechnicznego im. Cara Mikołaja II. Powstał on w latach 1899-1901 przy placu Politechniki. To dzisiejszy główny gmach Politechniki Warszawskiej. Projekt zyskał uznanie władz carskich, a Szyllera nagrodzono Orderem św. Anny. Podczas budowy gmachu doszło do tragicznego zdarzenia. Podczas budowy w wypadku zginęło 3 robotników. Winnym był jeden z podwładnych architekta, który zainstalował niewłaściwe materiały, w konsekwencji zawalenie części konstrukcji. Władze uznały jednak Szyllera winnym za brak nadzoru. Architekt spędził dwa tygodnie w areszcie i musiał zapłacić rodzinom ofiar odszkodowanie w wysokości 1557 rubli. 

Z innych ciekawych projektów Stefana Szyllera trzeba jeszcze wymienić wystrój architektoniczny wiaduktu im. dr Markiewicza. Zaprojektował także oprawę wiaduktu i mostu Poniatowskiego. Z Krakowskiego Przedmieścia na teren kampusu Uniwersyteckiego przechodzimy przez piękną neobarokową bramę z posągami Uranii i Ateny. To kolejne dzieło architekta. 

Stefan Szyller znany jest w Warszawie niemal wyłącznie z obiektów świeckich. Jednak po ukazie cara z 1906 roku umożliwiającego budowę kościołów, zrealizował on kilkadziesiąt projektów na terenie całej Polski. Na Targówku przy ul. Księcia Ziemowita, powstał według jego projektu malutki kościół pw. Zmartwychwstania Pańskiego, który poświęcił ówczesny nuncjusz papieski Achille Ratti, późniejszy papież Pius XI. 

Stefan Szyller zraził się do projektowania kościołów w Warszawie po konflikcie z Piusem Dziekońskim. W 1901 roku rozpisano konkurs na projekt kościoła na placu Zbawiciela. Wygrał projekt Stefana Szyllera, jednak do realizacji wybrano pracę Dziekońskiego. Było to co prawda zgodne z regulaminem, ale niesmak i urazy pomiędzy architektami pozostały. 

Stefan Szyller znany jest także z działalności konserwatora zabytków. Odnosił spore sukcesy w tej dziedzinie. Najbardziej znane miejsca jego prac konserwatorskich to katedra w Płocku oraz klasztor na Jasnej Górze. 

I wojna światowa to kres działalności projektowej Stefana Szyllera. Zajął się pracą pisarską. Jest autorem książki-rozprawy pt. "Czy mamy polską architekturę?".  Prowadził pracę naukowo-badawczą naszej rodzimej architektury, której stan powojenny bardzo leżał mu na sercu. 

Wielkim ciosem dla Szyllera była śmierć jego syna Stefana w wojnie polsko-bolszewickiej w lipcu 1919 roku. Był on zdolnym obiecującym architektem w którym Stefan-senior pokładał wielkie nadzieje. Jego powojenne rozgoryczenie pogłębił fakt niezaproszenia go do współpracy przez organizujący się Wydział Architektury Politechniki. 

Ostatnim zwycięskim projektem Stefana Szyllera, którego ukończenia nie doczekał, była realizacja siedziby Akcji Katolickiej Roma na ul. Nowogrodzkiej. Ukończenie budowy w zastępstwie chorego architekta to dzieło Konstantego Jachimowicza. 

Stefan Szyller za całokształt twórczości i zasługi dla architektury został odznaczony w 1927 roku Krzyżem Oficerskim Orderu Polonia Restituta. 

Na koniec wypada nisko pokłonić się i podziękować pani dr Małgorzacie Omilanowskiej, której wieloletnia praca badawcza jako historyka sztuki zaowocowała rozprawą doktorską, która ukazała się w postaci książki pt. "Architekt Stefan Szyller 1857-1933". Wiele faktów z życia architekta zawdzięczamy rozmowom autorki z nieżyjąca dziś Zofią z Szyllerów Marconi. To nie pomyłka. Córka Stefana Szyllera była żoną Bohdana Marconiego znanego konserwatora dzieł sztuki, syna twórcy Bristolu Władysława Marconiego, jednocześnie wnuka samego Henryka Marconiego. 

Stefan Szyller pochowany jest w grobie rodzinnym na Starych Powązkach. 

Franciszek Trynka 

28 czerwca 2020 roku 
Fot. Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 40613