TELIMENA U PANA WAWRZYŃCA

Niewiele jest miejsc w Warszawie, gdzie tradycję kultywuje się przez wieki. Po zakończeniu II wojny światowej kres wielu przedsięwzięciom handlowym i przemysłowym przechodzącym z ojca na syna położyła władza ludowa. Te miejsca, które przetrwały do początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku pokonała niewidzialna ręka rynku. Niedawno zakończyła działalność pewna apteka istniejąca w tym samym lokalu przez sto pięćdziesiąt lat. Oryginalne meble odjechały do muzeum, a na lokal ogłoszono przetarg. 

Kawiarnia pod adresem Krakowskie Przedmieście 27 jest zatem ewenementem. W wielu opracowaniach oraz w książce wspomnieniowej znakomitego warszawskiego cukiernika Wojciecha Herbaczyńskiego „W dawnych cukierniach i kawiarniach warszawskich” jako rok jej otwarcia podawany jest rok 1827. 

Tyle tylko, że kamienica, w której lokal miałby się mieścić, wówczas jeszcze nie istniała. Oczywiście, możliwe, że założyciel lokalu, pan Wawrzyniec Tosio mógł go otworzyć w kamienicy wcześniej istniejącej, ale cóż porabiał przez ten czas, gdy rozbierano uprzednio stojący w tym miejscu dom i dla rękawicznika Kestnera wznoszono nową kamienicę? Na stronie Fundacji Warszawa1939 podawany jest termin „około 1836” jako rok ukończenia budowy kamienicy Kestnera. Być może właśnie wtedy Wawrzyniec Tosio ulokował kawiarnię w tym miejscu. 

Na marginesie – w roku 1829 umiera Jan Tosio posiadający kawiarnię pod filarami Pałacu Staszica. Możliwe, że Wawrzyniec był jego potomkiem, że sprzedał lokal przy pomniku Kopernika i skorzystał z okazji otwarcia przedsięwzięcia w nowym, lepszym miejscu. 

Troszkę tutaj gdybania natomiast nie ma wątpliwości, że pierwszą kawiarnię w kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu 27, a wówczas noszącej numer 422, otworzył Wawrzyniec Tosio. A czy w 1827 czy w 1837, cóż to ma za znaczenie wobec stuleci? I to jest właśnie wyjątkowy punkt na mapie Warszawy. W tym samym miejscu możemy napić się kawy od, co najmniej, 182 lat! 

Oczywiście zmieniali się właściciele i klimat lokalu. Za rządów Wawrzyńca Tosio podawano nie tylko kawę, ale również miody pitne, a na pięterku grała muzyka i przybywano na koncerty, zresztą powszechne w wielu kawiarniach. Później właścicielami kawiarni byli panowie Bott oraz Clotin i ten okres w historii lokalu jest najlepiej udokumentowany fotograficznie. 

W roku 1919 właściciel lokalu nadal działającego pod szyldem „Bott i Clotin”, pan Majewski, trafia przed sąd za sprzedaż chleba w cenach paskarskich. Z notatek prasowych wynika, że trafił nie tylko przed sąd,, ale i za kraty. Kawiarnia ma się dobrze w okresie międzywojennym, a Wojciech Herbaczyński podaje, że w czasie niemieckiej okupacji w lokalu prowadzono działalność konspiracyjną. Niestety, nie udało mi się tego potwierdzić żadnym dokumentem ani relacją. 

Nadchodzi 1 sierpnia 1944 i niemieckie barbarzyństwo dosięga również kawiarni założonej przez Wawrzyńca Tosio. Nie tylko znika kawiarnia, ale zagładzie ulega, podobnie jak duża część Warszawy, cała kamienica. W nieco zmienionej formie odbudowano ją pod koniec lat czterdziestych XX wieku. 

Wtedy też ulokowała się tam „Telimena”, w późniejszym czasie miejsce spotkań studentów i pracowników Uniwersytetu Warszawskiego. Nazwa kawiarni stanowiła nawiązanie do stojącego w pobliżu pomnika Adama Mickiewicza. Uznano zapewne, że dla kawiarni nazwy „Pan Tadeusz” lub „Natenczas Wojski” nie bardzo pasują a „Telimena” będzie w sam raz. U wielu nieco starszych czytelników nazwa „Telimena” porusza strunę wspomnień z czasów młodości. I dzisiaj, tak jak sto osiemdziesiąt lat temu, w lokalu można napić się kawy. Kawiarnię przejęła sieć Green Cafe Nero, jednak nazwa „Telimena” została zachowana. 

Czy współcześnie podawana kawa nam smakuje czy nie, kawiarnia ta jest wyjątkowym miejscem na mapie Warszawy – tu pije się kawę od prawie dwóch wieków. 

 Arek

10 czerwca 2020 roku
Róg Krakowskiego Przedmieścia i Koziej około roku 1850.
Na kamienicy widoczny szyld lokalu Wawrzyńca Tosio. 
Obraz Alojzego Misierowicza (w zbiorach Muzeum Warszawy)
Krakowskie Przedmieście na pocztówce z początku XX wieku. Na kamienicy Kestnera widoczny szyld kawiarni ” „Bott i Clotin”. 
Pocztówka z początku XX wieku ze zbioru autora.
Kamienica Kestnera nie przetrwała II Wojny Światowej. 
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
.
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 191403