MIODOBRANIE NA BIELANACH

Pszczoły to jedne z najważniejszych dla naszego ekosystemu owadów. Zapylają ponad 70 gatunków roślin uprawianych na potrzeby produkcji żywności na całym świecie. Bez nich po prostu nie przetrwamy. Ich masowe wymieranie, z jakim mamy w ostatnich czasach do czynienia, związane jest m.in. ze stosowaniem na szeroką skalę pestycydów nowej generacji, które zaburzają funkcjonowanie owadzich mózgów, doprowadzając do ich śmierci. Od kilku lat ze zjawiskiem wymierania pszczelich rodzin walczą miasta, które, paradoksalnie, są wymarzonym środowiskiem dla tych pracowitych owadów. W miastach nie stosuje się oprysków, jest w nich cieplej niż na wsiach, w związku z czym sezon wegetacyjny szybciej się zaczyna. Jest tutaj również więcej różnego rodzaju roślin, m.in. dzięki parkom. Pszczoły mają w czym wybierać. 

Paryż, Berlin, Tokio… Miejskie pasieki wyrastają jak grzyby po deszczu. Od niedawna poszczycić może się nimi również Warszawa i właśnie jednym z takich miejsc, gdzie pszczoły są ważne i gdzie zapewnia się im dobre warunki do rozwoju jest Bielański Ośrodek Kultury, przy ulicy Estrady, gdzie od 2018 roku działa pasieka postawiona przez pracownię „Pszczelarium” zarządzaną przez miejskiego pszczelarza Kamila Baja. Dziś byliśmy tam na miodobraniu. 

Podczas warsztatów Kamil Baj pokazywał nam, jak pozyskuje się miód. Przebrani w specjalne stroje chroniące nas od potencjalnych użądleń udaliśmy się w zaciszne miejsce, gdzie czekały na nas trzy nieduże ule. Proces podbierania miodu rozpoczyna się od momentu, kiedy pszczelarz za pomocą tzw. podkurzacza odurza pszczoły. Podkurzacz, mający wygląd niedużej konewki, wypełniony jest mieszaniną ziół, huby, torfu, którą podpala się po to, by uzyskać ciężki, niegryzący dym, którym okadza się nerwowe robotnice. Potem można ule spokojnie, bez obawy otworzyć i zajrzeć do środka. Ul wypełniony jest drewnianymi ramkami, które stanowią obudowę pszczelego plastra. W plastrach, które zbudowane są z przylegających do siebie sześciokątnych komórek powinien kryć się miód. Napisałam powinien, bo czasami go nie ma. Pszczoły też miewają kiepskie sezony. Pamiętajmy, że te pracowite owady żywią się miodem, miodem karmią również swoje larwy, tzw. czerwie. Jeśli miodu jest dużo i jest on gotowy do zebrania, plastry będą pokryte cieniutką warstewką wosku. Po to, by dostać się do miodu tę warstewkę trzeba zdrapać za pomocą specjalnego przyrządu zwanego widelcem do odsklepiania plastrów. Takie ramki trzeba bardzo ostrożnie wyjąć, siedzące na nich pszczoły omiatamy miotełką, i przenieść na specjalne stanowiska, gdzie rozpoczynamy otwieranie plastrów, czyli zdrapywanie warstewki wosku za pomocą owego widelca, przypominającego prostokątny pędzel, który zamiast włosia ma metalowe, cienkie igiełki. Jak już plastry odsklepimy, to wstawiamy je do ręcznej wirówki – cylindrycznego, wykonanego z nierdzewnej stali bębna. Wirówka wyposażona jest w korbkę, którą kręcimy raz w jedną, raz w drugą stronę. Miód zawarty w plastrach pod wpływem odśrodkowej siły wylatuje z komórek, wprost do zbiornika, z którego może być rozlewany do słoików. I właśnie z takim pysznym miodem, własnoręcznie podebranym pszczołom wyszliśmy dziś z warsztatów. 

Gorąco polecamy wizytę u pszczół w Bielańskim Ośrodku Kultury. Można się dowiedzieć bardzo dużo ciekawych rzeczy o tych pożytecznych owadach. 

Magdalena Kuc 

4 lipca 2020 roku
Fot. Magdalena Kuc
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 139601