MOŻDŻER NA DZIEDZIŃCU







.

Leszek Możdżer – wybitny jazzman, kompozytor, pianista i producent. 

Występuje na bosaka, bo jak sam powiedział w wywiadzie udzielonym ”Elle” w 2018 roku: „Granie na boso wzmacnia wewnątrzkostne przewodzenie dźwięku. Nie słucham tylko uszami. Rezonuje mi całe ciało. Bose stopy poprawiają mój kontakt z drgającą podłogą, a więc i z całym zespołem, uzupełniają moje słyszenie. A do tego pomagają mi okiełznać emocje, uziemiam się pod względem bioelektrycznym”.

Tegoroczny cykl letnich spotkań z kulturą organizowanych przez Narodowe Centrum Kultury na dziedzińcu Ministerstwa Kultury na Krakowskim Przedmieściu odbywa się pod znakiem mistrzów. 

Tym razem na scenie, na bosaka, mistrz fortepianu, jazzman – Leszek Możdżer w bardzo na pozór klasycznym repertuarze. Nic dziwnego, że przed wejściem ustawiła się długa kolejka fanów, którym nie udało się zdobyć bezpłatnego zaproszenia na wydarzenie, i którzy teoretycznie nie mieli zadnych szans na wejście. 

Na pierwszy ogień fragment z cyklu „Wizje ulotne” op.22 Siergieja Prokofiewa. Świetnie zagrany i zinterpretowany przez Możdżera utwór spotkał się z ogromnym uznaniem zgromadzonej na dziedzińcu publiczności. Prokofiew tworzył swoją muzykę na początku XX wieku, a jego pierwsze kompozycje wprawiały, wychowaną na klasycznych, harmonijnych dźwiękach publiczność w totalne osłupienie. Podczas pierwszych koncertów oszołomieni widzowie wychodzili z teatru, krzycząc: do diabła z futurystyczną muzyką! 

Kolejny utwór został oparty na temacie jednego z ulubionych barokowych muzyków Możdżera — Jana Sebastiana Bacha, muzyka będącego dla Możdżera pierwszym jazzmanem na świecie. Niejednokrotnie w wywiadach, jego muzykę oraz sposób budowania melodii porównuje do utworów Charliego Parkera, który razem z Dizzym Gillespiem oraz Theloniousem Monkiem, był prekursorem stylu bebop. Stylu, który dał początek jazzowi nowoczesnemu. 

Ciekawym zabiegiem, który Możdżer stosuje podczas swoich koncertów jest wrzucanie do pudła rezonansowego, między struny fortepianu, różnego rodzaju akcesoriów, m.in. sznurów koralików po to, by zintensyfikować dźwięki i nadać im nowe, chropowate brzmienie. Po raz pierwszy ten zabieg zastosował w latach 40. XX wieku kompozytor muzyki współczesnej — John Cage. 

Podczas koncertu usłyszeliśmy również interpretacje utworów Fryderyka Chopina. Brawurowo zagrane, „burzliwe” preludium d-moll op. 28 nr 24 skomponowane przez Chopina prawdopodobnie pod wpływem wydarzeń związanych z powstaniem listopadowym, oraz etiudę cis – moll op.10 Nr 4 powstałą w 1830 roku, a zadedykowaną Franciszkowi Lisztowi. 

Na koniec spotkania artysta zagrał kompozycję znakomitego szwedzkiego kontrabasisty jazzowego Larsa Danielssona, z którym Leszek Możdżer wielokrotnie współpracował. Była nią „Suffering”. Nie odbyło się bez bisów. Muzyk na scenę wychodził dwa razy. 

Kolejny Dziedziniec Kultury za tydzień 24 lipca. Tym razem zobaczymy Wojtek Mozelewski Trio.

Magdalena Kuc 

18 lipca 2020 roku
Fot. Magdalena Kuc
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 192648