„DZIEWCZYNA Z LIZAKIEM” NIE ŻYJE

Nie żyje Leokadia Krajewska - najsłynniejsza milicjantka PRL-u. 

Pisano o niej piosenki, artykuły w prasie, pokazywano w Polskiej Kronice Filmowej. Artyści, Marian Walentynowicz i Henryk Topolski, narysowali jej portrety, a sam premier Cyrankiewicz poprosił ją do tańca na balu przodowników pracy zorganizowanym w siedzibie Rady Ministrów w roku 1948. Była jedną z pierwszych kobiet w milicji i już samym tym faktem wzbudzała ogromne zainteresowanie swoją osobą. 

Do stołecznej milicji dostała się, fałszując swój życiorys. Pisząc CV dodała sobie rok życia. Wstępując do MO w 1945 roku, miała lat siedemnaście, a nie osiemnaście, czego bezwzględnie wymagano od starających się o przyjęcie do pracy kandydatów. Dodatkowo skłamała na temat swojego wykształcenia, bowiem do zakończenia wojny udało się jej skończyć zaledwie cztery klasy szkoły powszechnej. Oszustwo bardzo szybko wyszło na jaw, ale, co ciekawe, Lodzi z milicji nie wyrzucono, a zamiast do pracy biurowej, skierowano do Kompanii Regulacji Ruchu Milicji Obywatelskiej m.st. Warszawy. Odtąd kierowała ruchem na skrzyżowaniach w miejscach pozbawionych sygnalizacji świetlnej.   

Śliczną, ciągle uśmiechniętą dziewczynę można było spotkać, m.in.: u zbiegu Targowej i Ząbkowskiej, al. Waszyngtona i Zielenieckiej, Alej Jerozolimskich i Brackiej, Alej Jerozolimskich i Żelaznej. Stała na kamiennej „balii”, z gracją, wykonując przepisowe gesty i obroty. Ludzie uśmiechali się do niej, pozdrawiali, dawali jej kwiaty i balony. „Publiczność warszawska mnie polubiła” — wspominała w filmie z 2013 roku zatytułowanym „Milicjantka Lodzia”. 

Praca, którą wykonywała była bardzo trudna i wyczerpująca, zwłaszcza zimą. Kierowanie ruchem trwało osiem godzin dziennie. Bez względu na warunki atmosferyczne, trzeba było stać wyprostowanym, skupiając się na tym, co się dzieje dookoła, ze szczególnym uwzględnieniem kierowców niestosujących się do przepisów ruchu drogowego. Jeśli dodamy do tego sporą liczbę osób jeżdżących pod wpływem alkoholu, kiepskie oświetlenie warszawskich ulic oraz problemy z aprowizacją i niewystarczającym umundurowaniem, będziemy mieli pełny obraz tego, z czym zmagała się na co dzień Lodzia. Być może właśnie te problemy spowodowały, że w połowie 1950 roku zrezygnowała z pracy w terenie i za zgodą przełożonych rozpoczęła pracę w biurze i wspinaczkę po kolejnych szczeblach milicyjnej kariery. W 1955 roku została uznana za przodownicę pracy, a w latach sześćdziesiątych uhonorowano ją m.in. Złotą Odznaką „Za Zasługi dla Warszawy”. W 1969 roku mianowano ją na stanowisko inspektora Kontroli Ruchu Drogowego KS MO. Karierę zakończyła w stopniu kapitana, odchodząc z milicji na zasłużoną emeryturę w 1973 roku. 

Rodzina, przyjaciele i znajomi pożegnali Lodzię w poniedziałek – 24 sierpnia. Pogrzeb odbył się na Cmentarzu Północnym. 

 Magdalena Kuc

26 sierpnia 2020 roku
Fot.  Narodowe Archiwum Cyfrowe
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 192703