A WIĘC WOJNA!

Wojna wisiała na włosku. Wiedzieli o tym wszyscy. A jednak, pierwsze bomby spadające na polskie miasta rankiem 1 września 1939 roku dla wszystkich chyba były zaskoczeniem. Niemcy rozpoczęli bowiem atak bez wypowiedzenia wojny. Pomruk niemieckich samolotów, a potem wybuchy bomb wyrwały ze snu, jako pierwszych, prawdopodobnie mieszkańców Wielunia. W dwóch nalotach bombowce nurkujące typu Ju 87B zburzyły ¾ miasta, łącznie z wyraźnie oznakowanym szpitalem. Bestialstwo niemieckie rozpoczęło się… 
Potem bomby spadały we wszystkich regionach zachodniej Polski. Hel, Gdynia, Poznań, Lublin, Kraków, Koło. Pancernik „Schleswig-Holstein”, który jako okręt szkoleniowy, składając wizytę kurtuazyjną, wpłynął kilka dni wcześniej do portu w Gdańsku, o 4.45 wystrzelił pierwszy pocisk w stronę polskiej placówki na Westerplatte. Mimo przytłaczającej większości oddziałów niemieckich, które ruszyły później do ataku na lądzie, polscy żołnierze nie ulegli. „Westerplatte broni się jeszcze” takie komunikaty Polskiego Radia rozbrzmiewały w eterze przez 7 kolejnych dni, podnosząc na duchu słuchających ich cywilów i żołnierzy. 

Stolica broniona przez liczącą 54 samoloty i dowodzoną przez płk. Stefana Pawlikowskiego Brygadę Pościgową pierwszego dnia września nie odczuła jeszcze grozy sytuacji. Rano, nad Nieporętem polskie samoloty zmusiły do odwrotu większą część niemieckiego rajdu. Podobna sytuacja miała miejsce po południu w okolicach Modlina. Tylko nieliczne bombowce przedarły się nad Warszawę, zrzucając bomby na Okęciu, Rakowcu i Kole. Jednak w walkach tych zostaje zestrzelonych bądź uszkodzonych większość polskich samolotów. 

Polskie radio o godzinie 6.30 podało pierwszy komunikat o przekroczeniu granic Rzeczypospolitej przez wojska niemieckie. Prasa podała tę informacje dopiero w wydaniu popołudniowym, bowiem poranne drukowane było w nocy, jeszcze przed przystąpieniem Niemców do ataku. Na pierwszych stronach ukazało się też orędzie prezydenta Ignacego Mościckiego, które wzywało Polaków do jedności w obliczu niemieckiego zagrożenia. 
Orędzie prezydenta Ignacego Mościckiego
W obliczu zagrożenia niemieckimi nalotami, sierpniowe wezwanie prezydenta miasta Stefana Starzyńskiego stało się tym bardziej aktualne, więc warszawiacy kontynuują kopanie rowów przeciwlotniczych. 

A poza tym? Sklepy są czynne jak każdego innego dnia, kawiarnie i restauracje cały czas zapraszają gości, zaś kina i teatry oferują, jak co wieczór, swoje spektakle. Mieszkańcy miasta jeszcze są pełni optymizmu. Sądzą, że wojna potrwa tylko kilka dni. Wszak broni ojczyzny potężna armia. Wszak jest z nimi wódz, marszałek Rydz – Śmigły, który już 4 lata wcześniej zapewniał, że „Płonne są rachuby na słabość Polski jej wrogów” i twardo zapowiedział, iż „Nie tylko nie damy całej Polski, ale nawet guzika”. 

Ale już następne dni zweryfikują tę „dziecięcą” ufność w siłę polskiej armii. Nie w umiejętności dowódców i żołnierzy, bo oni wykażą się niezwykłym bohaterstwem i poświeceniem, a także dużymi umiejętnościami, ale w jej rzekomą potęgę technologiczną. A kolejne tygodnie i miesiące pokażą, że ta nowa wojna zbierze swoje główne żniwo nie na polach bitew, ale przede wszystkim wśród ludności cywilnej. 

Andrzej Papliński 

1 września 2020 roku


Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 117602