ZIOŁOWA APTEKA "PRAWARSZAWIAKÓW"

Zioła mijamy wszędzie: na placach, skwerach, przy szosie. Widzimy je, jadąc kolejką lub samochodem, bardzo często depczemy po nich, nie zwracając na nie żadnej uwagi, bo zwyczajnie nic o nich nie wiemy. Dla większości z nas są to zwykłe chwasty, które należałoby jak najszybciej wyrugować z przestrzeni miejskiej, a to błąd. 

Zioła towarzyszą nam od zarania dziejów i są dosłownie... wszędzie, W dawnych czasach znała się na nich każda pani domu. To z nich wyrabiało się leczące mikstury, dodawano je do potraw lub po prostu konsumowano, gotując z nich polewki – czyli zupy, zwłaszcza na przednówku, gdy w spiżarniach zaczynało brakować jedzenia. 

Zapomniana dziś sztuka wraca do łaski, między innymi dzięki zielarskim spacerom organizowanym przez Dom Kultury „Zacisze”. Spacer poprowadziła zielarka Zuzanna. Zioła zbieraliśmy w szczególnym dla Warszawy miejscu, a mianowicie w lasku Bródnowskim, w miejscu, gdzie na przełomie IX i X wieku istniał gród. Grodzisko, którego wały pomimo upływu czasu są bardzo dobrze widoczne, w środku nie było zabudowane. Dawało schronienie mieszkańcom na wypadek wojny. Ludzie, którzy zamieszkiwali podgrodzie, zajmowali się uprawą, rzemiosłem oraz ... zielarstwem. Do najczęściej używanych ziół należały: czosnek, chrzan, macierzanka oraz chmiel. Na stołach pradawnych mieszkańców dzisiejszego Bródna nie zabrakło również mięty oraz kopru. Dziś pozostałości wałów dawnego grodu porastają m.in. krzaki dzikiej róży, macierzanka, żmijowiec niebieski, wrotycz, z którego wyrabiano napój artystów, czyli absynt, oraz nawłoć kanadyjska. To właśnie na nawłoć padł mój wybór, ze względu na zjawiskowe żółte kwiaty i wspaniały miodowy zapach. 

Nawłoć kanadyjska jest dość pospolitym ziołem i bardzo inwazyjną rośliną, więc śmiało można ją rwać. Ma bardzo piękne, charakterystyczne złote kwiaty. Do tej części Europy przywędrowała stosunkowo późno, bo dopiero w XIX wieku. Stosowana w niewielkich dawkach ma właściwości terapeutyczne. Działa moczopędnie, oczyszczająco, przeciwzapalnie. Bogata w rutynę, uszczelnia naczynia krwionośne. Polecana jest szczególnie alergikom. Z nawłoci można zrobić: herbatkę, syrop albo...kąpiel z naturalną pianką. Nawłoć bowiem zawiera saponiny, związki chemiczne, które w wodzie pienią się jak mydło. Ja z zebranej przez siebie nawłoci postanowiłam zrobić syrop. Wykorzystałam do tego celu kwiaty i liście tego pospolitego zioła. 

Oto przepis na syrop z nawłoci. 
2 duże garście kwiatów nawłoci kanadyjskiej wraz z liśćmi 
1 cytryna lub limonka 
3 szklanki wody 
3 szklanki cukru 

Kwiaty i liście zalewamy gorącą wodą (musi w całości je przykrywać) i czekamy, aż napar przestygnie. Następnie pozbywamy się nawłoci, a do przecedzonego wywaru dodajemy sok z cytryny lub limonki oraz cukier. Wszystko gotujemy, czekając, aż cukier się rozpuści, a następnie, po przestudzeniu przelewamy do słoika lub butelki. I tyle. Jeśli chcemy mieć syrop łagodniejszy w smaku, używamy samych kwiatów, bowiem liście mają gorzkawy posmak. Tak sporządzony wyciąg możemy dodać np. do herbaty. Jest świetny na przeziębienie. 

I na sam koniec mała uwaga. Z ziołami jest dokładnie tak, jak z grzybami: nie zbieramy ziół, których nie znamy, a jeśli już to robimy, to przyglądajmy się im okiem doświadczonego zielarza. W tym celu można skorzystać z aplikacji PlantNet, dzięki której, przy pomocy naszego smartfona, zidentyfikujemy większość występujących na naszym terenie ziół. 

Magdalena Kuc 

18 września 2020 roku
Fot. Magdalena Kuc
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 117637