WARSIASKI SZNYT

W niedzielę, 30 sierpnia br. w "Promie Kultury" odbył się koncert "Kapeli Warszawiaki", czy jak inni wolą "Warszawiaki - Trupa Teatralna". 

"Warszawiaki", to grupa ludzi, których celem jest podtrzymywanie pamięci o dawnej Warszawie i wskrzeszanie jej folkloru. Przypominają starszym i przybliżają młodszym pokoleniom sznyt i klimat międzywojennej Warszawy. 

Występ zespołu rozpoczął pan Piotr Giergot, który założył krótkie mowe, używając dla wzmocnienia głosu starożytnej, metalowej tuby. Publiczność mogła się dowiedzieć, że nie znajduje się w Warszawie, tylko na Saskie Kiempie. W czasach panowania Augusta III saskie wojsko się tu wtarabaniło i stąd wzięła się obecna nazwa. Przy czym Wisła szukała, gdzie jej będzie najlepiej płynąć i zmieniała koryto. Był nawet okres, gdy Kępa leżała bliżej lewego brzegu i mówiono o niej Szolec. Potem przyjechali tu zagraniczni ludzie, takie Olendry i zaczęli uprawiać te podmokłe pola, bo dobrze znali się na melioracji. Ale ludziska z Warszawy chcieli rozrywki i to nie tylko na Bielanach oraz Młocinach. Więc i na Kiempie pojawiła się rozrywka niewąska, różne huźdawki, karuzele, karczmy na każdem rogu, a w nich hulanki i swawole. Pan Giergot trzymał jeszcze nawijkę w ten deseń przez kilka minut, po czym zszedł ze sceny popijając coś z hermetycznie zamykanej flaszki. 

Sceną zawładnął zespół muzyczny z wokalistą panem Kubą Kozakiem. Oczywiście na początek zabrzmiała piosenka – fokstrot „Chodź na Pragę”. Pochodzi ona z rewii pt. "Uśmiech Warszawy", wystawianej w 1930 r. w teatrze "Morskie Oko". Wykonywał ją m.in. Chór Dana. Chyba najbardziej znany jest refren, który leci tak: „Rzuć bracie blagie i chodź na Pragie. Weź grube lagie, melonik tyż!” 

Potem wybrzmiała piosenka „W Saskim Ogrodzie koło fontanny” z mało znaną zwrotką, mówiącą o tym, że „na Francuskiej pewna niewiasta przygarnia kotki z całego miasta; dobre serduszko ma naturalnie, lecz oprócz tego ma paszteciarnię”. Następnie przyszła pora na szemraną klasykę, czyli "Tango Apaszowskie" (Hanko), balladę hiszpańską o pięknej i ponętnej kobicie, której na imię Pepita czy „Pójdę w Warszawę, dziś sobota, fajrant mam”, „Ach Franka, Franka” czy „Bal na Gnojnej” oraz „Jadziem, panie Zielonka”. 

Na zakończenie kapela zagrała i zaśpiewała piosenkę z tekstem Agnieszki Osieckiej pt. „Księżyc frajer”. To też swego rodzaju hołd. Agnieszka Osiecka prawie przez całe życie mieszkała na Saskiej Kępie, kilka ulic dalej. I, mimo że zostało powiedziane w piosence, że „zabawa jeszcze będzie, siadaj koleś”, koncert dobiegł końca. Dość zmęczeni już artyści, zachęceni rzęsistymi oklaskami i pełnymi entuzjazmu okrzykami zaśpiewali "Balladę o Felku Zdankiewiczu". Piosenkę o nim zna wielu warszawiaków, a wykonuje ją każda szanująca się uliczna kapela. To dzięki niej dawny król warszawskich złodziei stał się herosem miejskiego folkloru, choć prawda o nim poważnie odbiega od legendy. Ale to już zupełnie inna historia . . .   

Agnieszka Oziębło

2 września 2020 roku  
Fot.  Agnieszka Oziębło
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 117614