Z ARCHIWUM KURJERA...

Na wsi niemasz ani zegara, ani termometru, ani bussoli, a jednak chłopek kiedy spojrzy w słońce, kiedy zwróci się ogorzałą twarzą, z kąd wiatr zawionie albo nareście na stuletniej sośnie zoczy mchem zarosłą połać, juści wie która godzina, czy deszcz będzie pa­dać lub nie, a nareście czy dom jego na wschód, za­chód, południe lub północ położony. W Warszawie jest podostatkiem zegarów, termometrów i bussoli, ale spytaj się, czy nasz pracowity tragarz, piłat, albo pani straganu, potrzebuje się radzić tych wielkich płodów genjuszu ludzkiego, aby wiedzieć kiedy zasiąść pod Zyg­muntem lub Kopernikiem, alboli też otworzyć budkę z rumianemi bułeczkami. W Warszawie każdy stan ciągnie jak ptastwo przelotne o pewnej danej godzinie, Piaskonos naprzykład po głównych ulicach o każdej mniej więcej godzinie się pojawi, ale w przesmyki bocznych ulic, nie puści się nigdy w godzinach tar­gowych, bo wie, że tam przy gospodarstwie jedna tylko Marysia, a jak Marysia pójdzie do miasta, to próżno drzeć gardło wołając: »piasku białego wiślanego". Wszakże nie na tern koniec tych ogólnych obserwacji; w Warszawie po fizjonomji woza wieśniaczego, wiesz kiedy się która pora roku zbliża. Nie mówiąc o in­nych, przyznajmy czy pod jesień, po za furami kartoflanemi i kapuścianemi, nie idzie tuż, tuż otulona ko­żuchem zima, jeszcze nie grudziasta i trzaskająca, ale juz popruszona szronami lub nawet śniegiem. Zwodna to rzecz ta kapusta; tak pięknie, tak majow o zielona, a je­dnak wiodąca za sobą pasmo dni dżdżystych i zimnych; tak głowiasta, a jednak służąca za punkt porównawczy niedowarzonej głowy. Że jednak na świecie każda rzecz tak jak szparag ma dwa końce, przeto i co do kapusty, ko­ta ogonem wykręciwszy, przyznać potrzeba, że kapu­ściana głowa wcale nie głupia, zwłaszcza w licznej kompanji, z której się bigos składa. Z resztą ta zima będzie tryumfem i rehabilitacją kapusty, którą w r. z. cholera nieco upokorzyła. Cieszą się z tego Gosposie; boć to rzecz dobra i zdrowa, a nawet Pan mąż milszą złoży fizjonomję, gdy się dowie, że na obiad kapu­śniak albo bigos hultajski.

S Z A R A D A. 
Wszak się zdarza że próżnej niejednej kobiecie, 
Aby tylko mieć mogła i pierwsze i trzecie, 
Smakuje prosta, sucha, druga z pierwszą skrycie; 
A wszystkie są zwierzęta, tu ich nie ujrzycie.

Rozwiązanie znajdziecie w następnym odcinku.

wybór: Andrzej Papliński

17 października 2020 roku
.
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 194731