CZAS NA METRO, METRO NA CZAS?

Mija 12 lat od uruchomienia pierwszej kompletnej linii metra. Jej trasa wiedzie z Kabat na Młociny. Czemu prace nad jej budową musiały trwać aż ćwierć wieku?

Koncepcja wybudowania metra w Warszawie swoimi korzeniami sięga czasów przedwojennych. 22 września 1925 roku ówczesne władze decydują się na opracowanie koncepcji podziemnej kolei – „ Metropolitanu”. W 1928 roku rozpoczynają się w mieście pierwsze odwierty. Geolodzy przeprowadzają je w okolicach dwóch placów: placu Unii Lubelskiej, na południu miasta, oraz placu Wilsona, na północy. Prace zostają przerwane z powodu krachu na giełdzie w Nowym Jorku i związanego z nim światowego kryzysu gospodarczego. Do pomysłu wraca prezydent Stefan Starzyński w 1938 roku. Koncepcja zakłada wybudowanie w Warszawie podziemnej kolei o długości 46 km. 7 linii ma zaspokajać mobilne potrzeby mieszkańców miasta. Część z nich ma biec specjalnie zaprojektowanym do tego celu tunelem. Północna trasa podziemnej kolei ma sięgać wsi Wawrzyszew, na południu ma dochodzić aż do folwarku Służew. Zachodnia ma biec wzdłuż ulic: Okopowej,Towarowej i Grójeckiej. Trasa wschodniego odcinka zaczynałaby się w rejonie cmentarza Bródnowskiego. Stacje końcowe zaprojektowano na Kępie Gocławskiej. Inżynierowie zakładają, że prace potrwają do 1 sierpnia 1944 roku. Te śmiałe plany unicestwia wybuch II wojny światowej. 

Do pomysłu wybudowania metra w Warszawie powrócono po wojnie. W 1950 roku polskie władze na czele z Bierutem podejmują uchwałę o wybudowaniu podziemnej kolei w mieście. Ze względu na istniejącą w tamtym czasie „zimną wojnę”, planiści decydują się na wybudowanie w Warszawie tzw. metra głębokiego, które miałoby pełnić dodatkowo funkcję atomowego schronu. Prace rozpoczęto, ale niestety ich nie dokończono. Inwestycja okazała się zbyt droga i źle przygotowana. 

Zamiany przyniosły lata siedemdziesiąte. Wtedy to zadecydowano o budowie w mieście metra płytkiego, którego pierwotne plany zostały opracowane jeszcze w międzywojniu. W 1974 roku zostaje powołana do życia Dyrekcja Budowy Metra, a wraz z rozpoczęciem prac przy budowie osiedla Ursynów w 1975 roku, zostają opracowane szczegółowe koncepcje podziemnej kolei wraz z kosztorysem. Początkowa stacja ma znajdować się na Kabatach, a końcowa na Młocinach. 

W styczniu 1982 roku, dwa miesiące po ogłoszeniu stanu wojennego, gen. Wojciech Jaruzelski, podczas wystąpienia w sejmie, zapowiada rozpoczęcie prac przy budowie metra: „Dzięki dużej wszechstronnej pomocy Związku Radzieckiego zapowiedzianej osobiście przez towarzysza Breżniewa zostanie, m.in. rozpoczęta w przyszłym roku budowa metra w Warszawie”. Decyzja ta skądinąd bardzo słuszna, bowiem niewydolna infrastruktura naziemna ledwo zipie, podyktowana jest również względami politycznymi. Obietnica podjęcia konkretnych działań ma złagodzić wojownicze nastroje warszawiaków. Pomimo podjęcia stosownej uchwały, projekt w dużej mierze istniał jedynie w sferze pobożnych życzeń towarzyszy z KC. Na przeszkodzie stanęły pieniądze, a konkretnie ich brak. Brakowało również materiałów i, gdyby nie upór konstruktorów oraz inwestora, którym była Generalna Dyrekcja Budowy Metra, na czele z byłym vice prezydentem Warszawy Jerzym Brzostkiem, skończyłoby się „jak zwykle”. 

Pierwszy stalowy pal obudowy wykopu zostaje wbity w ziemię 15 kwietnia 1983 roku na Ursynowie. Inżynierowie planują „postawienie” pierwszego odcinka do 1990 roku. Ma on biec od Kabat do Centrum. Cała linia ma być, przynajmniej w teorii, gotowa do 1994. 

Prace są przeprowadzane metodą odkrywkową, z zastosowaniem tzw. ścianki berlińskiej (nazwa pochodzi od metody opracowanej przy budowie metra w Berlinie, jeszcze przed pierwszą wojną światową), której zadaniem jest zabezpieczenie ścian wykopu po obu jego stronach. Ścianka berlińska składa się z pionowych pali, w kształcie litery „T”, rozstawionych co 1,8 – 2 metra, wbitych w grunt na granicy wykopu, który następnie pogłębia się, a przestrzenie między palami wypełnia się np. kantówkami, tworząc rodzaj ściany. Metoda zastosowana przez inżynierów jest o wiele tańsza od drążenia tunelu. Niestety, wymaga ona na czas prowadzonych prac, zamknięcia na wiele lat wielu ulic, np. alei Niepodległości. 

Generalna Dyrekcja Budowy Metra przystępując do prac, zdaje sobie sprawę, że będzie zmagać się z najróżniejszymi problemami, których większość będzie związana z brakiem odpowiednich materiałów. Króluje gospodarka wymienna, pojawiają się wieczne problemy finansowe, kwoty pierwotnie zarezerwowane przez rząd dla warszawskiej kolei podziemnej zostają przesunięte do innych sektorów. Towarzysze z KC w ten sposób próbują ratować finanse niewydolnego pod każdym względem państwa. W rezultacie tych działań inwestycja w 1985 roku na północ od ulicy Nowowiejskiej zostaje zatrzymana. Zapada decyzja o skupieniu się na oddaniu do użytku odcinka Kabaty – Politechnika. Równocześnie z prowadzonymi pracami zostaje zawarta umowa między ZSRR a stroną Polską, o sprowadzeniu do Warszawy 250 sztuk wagonów serii 81. Z tego 90 miało być darem bratniego narodu rosyjskiego dla narodu polskiego. Tymczasem z obiecanych w 1990 roku 90 dostaliśmy zaledwie 10, reszta do nas nie dotarła ze względu na upadek ZSRR i zmianę sytuacji politycznej. Kolejne 32 zostały zakupione w Petersburgu. 

Otwarcie pierwszego odcinka prowadzącego z Kabat do Politechniki zajęło inżynierom 12 lat. Uroczyste otwarcie nastąpiło 7 kwietnia 1995 roku na stacji metra Wilanowska. O godzinie 12.35 dwa pociągi, jeden w kierunku Kabat, drugi w kierunku centrum miasta, po raz pierwszy wyruszyły w trasę. Kolejny odcinek, biegnący do stacji Centrum, zostaje oddany do użytku w maju 1998 roku. W 2005 roku linia sięga do stacji Plac Wilsona. Na otwarcie całej linii metra warszawiacy będą czekać jeszcze trzy lata. Zostaje ona otarta dokładnie po 25 latach budowy, 25 października 2008 roku. 

Magdalena Kuc 

25 października 2020 roku
Narodowe Archiwum Cyfrowe
domena publiczna
Fot. Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 194749