Z ARCHIWUM KURJERA...

6 GRUDNIA 1883 ROKU

Nic nowego pod słońcem. Tak chciałoby się powiedzieć po lekturze kolejnego „Kurjera Warszawskiego”. Choć tramwaje pomagały warszawiakom w przemieszczaniu się w rozrastającym się mieście, powodowały jednak także nowe problemy, na rozwiązanie których, jak sądzili czytelnicy, prasa mogła mieć wpływ. W dzisiejszym wyciągu z archiwum zobaczymy też, że polskojęzyczna prasa Warszawy odnosiła się czasem do doniesień np. „Warszawskiego Dniewnika”, dziennika wydawanego dla Rosjan. Czy te sprostowania były naturalne, czy też może narzucone przez cenzurę, aby wersje wydarzeń nie różniły się zanadto?
Skarga 
Z Nowej Pragi dochodzi nas gorąca skarga i zarazem prośba pod adresem zarządu tramwajów. Oto „jeden z wielu pokrzywdzonych”, mieszkaniec Nowej Pragi, opisuje nam przykrości, na które narażoną jest ludność obu rzeczonych przedmieść syreniego grodu, pragnąc dostać się ztamtąd do miasta lub odwrotnie. 

„Ponieważ na Nowej Pradze,—pisze pokrzywdzony — na przystanku tramwajów, niema wcale budynku stacyjnego, biedni przeto pretendenci do tej jazdy muszą oczckiwać na zimnie i slocie nadejścia upragnionego wehikułu. Nadchodzi wreszcie wglądana długo arka zbawienia i zabiera kilku lub kilkunastu szczęśliwców, na których pozostali spozierają z zazdrością, wiedząc, iż sami oczekiwać jeszcze będą musieli na nowy wagon. Za to częstokroć aż kilka wagonów dąży jeden za drugim w te samą stronę, w następstwie czego powstaje zbyt długa, niekiedy aż parogodzinna przerwa w komunikacji. Czyżby temu nie można zaradzić? Czy nie możnaby, naprzyklad, doprowadzić relsów aż do fabryki stali i... jeśli postawienie malej „budki” jest zbyt kosztownem, umieścić na stacji chociaż tablicę, z szczegółowem zawiadomieniem o porze przyjazdu i odjazdu tramwajów? Drobno to ulepszenie byłoby bardzo wielką przysługą dla mieszkańców rzeczonej okolicy. 
Niemniej godnym politowania jest los osób, dążących tramwajem z miasta na kolej petersburską. Wprawdzie stojący na placu zamkowym budynek stacyjny udziela ochrony od wpływów atmosferycz­nych, lecz wzamian zato przy końcu podróży oczekuje pasażerów niezbyt miła niespodzianka: w nocy wagon zamiast dowieść ich na samo miejsce, do którego dążą, zatrzymuje się przed stajnią, w odległości około 160 kroków od dworca kolei. Proszę więc wyobrazić sobie położenie osób, zwłaszcza nieznających miejscowości i zmuszonych błądzić po błocie, wśród ciemności egipskich. Często też zdarza się, iż zabłoceni i znużeni dochodzą wreszcie do dworca... po odejściu pociągu! 

A teraz na zakończenie jeszcze jedna uwaga. Nowa Praga liczy obecnie około 8,000 mieszkańców. W tej liczbie jest wiele rodzin, kształcących swoje dzieci w zakładach naukowych. Otóż podczas słoty jesiennej, lub zimowych mrozów, biedne dzieciaki odbywać muszą piechotą parowiorstową podróż do przybytków wiedzy, gdyż na jazdę tramwajami częstokroć nie stać niezamożnych ich rodziców, dla których codzienny wydatek 20 groszy (licząc jazdę tam i napowrót) zbyt wielką uczyniłby lukę w budżecie miesięcznym. Zresztą nawet dzieci zamożniejszych rodzin niezawsze mogą korzystać z tramwajowej komunikacji, gdyż na tramwaj często natrafić trudno; zresztą dziecko, zwyczajnie jak dziecko, nieraz woli otrzymaną na ten cel dziesiątkę zaoszczędzić na ciastko lub cukierki, a do szkoły wlecze się piechotą... Czy nie byłoby zatem właściwą rzeczą, iżby zarząd tramwajów zaprowadził stałe miesięczne bilety jazdy do Warszawy i z powrotem, po znacznie zniżonych cenach. Bilet taki mógłby służyć codzień tylko w oznaczonych godzinach np. od 8-ej do 10-ej zrana i od 2-ej do 4-ej, po południu. Oczywiście, należałoby przytem uregulować odpowiednio kursowanie wagonów tak, ażeby nie narażać publiczności na zbyt długie wyczekiwanie na stacji, gdzie nadto osoby, zaopatrzone w bilety stałe, powinnyby naturalnie mieć pierwszeństwo przed innymi pasażerami. Zdaje nam się, iż podobne urządzenie byłoby nie tylko dogodnem dla publiczności, lecz zarazem korzystnem dla samego przedsiębiorstwa tramwajowego i dlatego sądzę, iż pokorna moja replika nie pozostanie chyba „głosem wołającego na Nowej Pradze...” przepraszam chcieliśmy powiedzieć: „na puszczy”. Obecnie, niestety jest to prawie wszystko jedno” 

Uwagom tym nie można istotnie odmówić słuszności

L. W.
Rozporządzenie. Wydanem zostało rozporządzenie, na mocy którego pensje emerytalne mają być wypłacane tylko właścicielom książek emerytalnych, tj. emerytom. Wyjątek dopuszczony być może jedynie dla osób posiadających upoważnienie piśmienne emeryta z podpisem poświadczonym przez policję. 

*** 
Nowy gmach. Ze względu, iż warszawska szkoła junkrów nie znajduje dostatecznego pomieszczenia w zajmowanym dziś gmachu na ulicy Senatorskiej, władze administracyjno – wojenne wyjednywają, jak donosi Warsz. Dniewn., zatwierdzenie projektu budowy nowego gmachu szkolnego na jednej ze skrajnych ulic miasta. 

*** 
P. oberpolicmajster zauważył, iż świadectwa ubóstwa, wydawane przez właścicieli domów są pisane w języku polskim i komisarze cyrkułowi oraz władze akceptują takowe wbrew wydanym świeżo przepisom zabraniającym kancelarjom cyrkułowym zajmować się legalizowaniem podobnych dokumentów. Na przyszłość postanowiono, aby osoby żądające wydania im świadectw ubóstwa odnosiły się wprost do p. oberpolicmajstra z formalną imienną prośbą. 

*** 
Żołnierze tutejszej straży ogniowej mają pobierać stałą naukę gimnastyki oraz musztry wojskowej, co w ostatnich latach prawie zupełnie zaniechane zostało. 

*** 
Uliczne otwory kanałów miejskich, pokrywane dotychczas zwykłemi ruchomemi żelaznemi kratami, na przyszłość mają być zaopatrzone w żelazne kratowe drzwiczki, otwierane tylko w pewnych godzinach, gdy zachodzi potrzeba oczyszczania odpływu z nagromadzonego śmiecia. Klucze od tych drzwi będą się znajdowały u miejskiej służby inżenierskiej. Porządek ten ma zapobiedz wypadkom wpadania do kanałów i samowolnemu otwieraniu ich przez stróżów w celu pozbycia się śmieci. 

*** 
Wyjaśnienie. W ostatnim numerze Warsz. Dniew. czytamy co następuje: „Z powodu szerzących się pogłosek o wynikłych dniu 8-ym (20-ym) listopada jakoby poważnych nieporządkach na Pradze pod gmachem urzędu powiatowego powinności wojskowej, dowiadujemy się z wiarogodnego źródła, iż całe to zajście redukuje się do drobnej bójki oraz skradzenia kilku bułek i grochu ze sklepu Fajwela Wypyszyńskiego. W sprawie tych nieporządków zarządzono śledztwo.” 

***
— J a w n a k r a d z ie ż . W dniu wczorajszym na Bednarskiej rozbiegły się pędzące z góry konie, zaprzężone do wozu z węglami kamiennemi. Następstwem tego było przewrócenie wozu i rozsypanie węgli. Zanim biadający nad wypadkiem woźnica podniósł wóz, już połowa węgli została przez różne indywidua nieletnie i drobne rozkradzioną. Widziano jakąś kapeluszową jejmość, niosącą dwa spore odłamy węgla. Smutne!
komenarz i wybór tekstów: Andrzej Papliński 

6 grudnia 2020 roku
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 218813