PODPOWIADANKI: NAJWYŻSZY CZY NIE NAJWYŻSZY?

Staliśmy przed głównym wejściem do Pałacu Kultury i Nauki. Po lewej stronie mieliśmy pomnik poety Adama Mickiewicza, a po prawej siedział zamyślony kamienny Mikołaj Kopernik. Kultura i nauka. Jednak bliźniaki zerknąwszy tylko na nich, zadzierały głowy do góry wpatrując się w ledwo widoczną iglicę.
Fot. Poldek Nowacki
- To najwyższy budynek w Warszawie – powiedziała Misia. 
- Podobno w całej Polsce. Tata tak mówił – dorzucił Poldek. 
- Podobno – powiedziałem, starając się nadać mojemu głosowi tajemnicze brzmienie. Widocznie się udało, bo dzieci z giganta przerzuciły wzrok na mnie. 
- Jak ty mówisz, że podobno, to coś tu się nie zgadza! – Miśka patrzyła na mnie badawczo. 
- Jest najwyższym budynkiem w Polsce pod warunkiem, że jego wysokość policzymy razem z iglicą. Wówczas pałac ma 237 metrów. 
Fot. Sabina Chyla
- A bez iglicy? 
- Prawie 188. 
- A dlaczego powiedziałeś „podobno”? 
- Bo licząc wysokość „pod dach”, czyli bez iglicy, pałac jest dopiero na trzecim miejscu, po wrocławskim „Sky Tower” i naszej, warszawskiej wieży „Złota 44”, tej czubatej po drugiej stronie pałacu. Pamiętacie ją? 
- Tak. 
- Wiele osób uważa, że iglica jest dodatkiem, takim jak dodatkowa antena na dachu. Można ją założyć, można ją zdjąć. Sylwetce domu to niewiele zaszkodzi. Moim zdaniem tutaj jest inaczej. Spróbujcie wyobrazić sobie pałac bez iglicy. Od razu widać, że czegoś brakuje. Budynek wydaje się być niedokończony. Zatem iglica jest niezbędnym jego elementem. Dlatego ja liczę jego wysokość całkowitą. 
- To ile on ma pięter? – zaciekawiła się Miśka. 
- 44. Ale powinno się raczej używać słowa „kondygnacja”, ponieważ, przynajmniej dla mnie, słowo „piętro” zakłada, że pomieszczenia na wszystkich poziomach mają tę samą wysokość, a tak nie jest. 
- I wszyscy mogą tak wysoko wejść? 
- Nie. Dla publiczności najwyższym poziomem, na który można się dostać jest 30. kondygnacja, czyli taras widokowy. Powyżej są tzw. poziomy techniczne, dostępne tylko dla upoważnionych osób z obsługi pałacu. 
- Ciekawe, czy ktoś kiedyś policzył, ile pokoi jest w tym olbrzymie… - zastanawiał się Poldek. 
- Wyobraź sobie, że nikt nie musiał liczyć. Przecież to wynika z planów, według których był on budowany. Liczbę tę można łatwo znaleźć na stronie internetowej pałacu. Wszystkich pomieszczeń, olbrzymich, dużych, średnich, i całkiem małych, jest w nim 3288. 
- O, kurczę! – nie wytrzymał Poldek. 
Fot. Poldek Nowacki
- Całkiem sporo. Gdybyście wybrali się na wycieczkę i chcieli przejść przez każdy zakamarek, zabrałoby to wam duuużo czasu. 
- A ile? – naciskała Misia. 
- To zależy od tego, jak długo będziecie w każdym pomieszczeniu. Przyjmijmy, że jedna minuta wam wystarczy, żeby mu się przyjrzeć. Zatem, jak to policzyć? 
- Zaraz, te trzy tysiące pokoi, to trzy tysiące minut… - zaczęła Miśka. 
- Te trzy tysiące trzeba podzielić przez 60… - ciągnął Poldek. 
- I wyjdą nam godziny – dokończyła za niego siostra. 
- OK. Liczymy. 
Sięgnęli po komórki. 
- Trzy tysiące, ile? 
- 3288. 
- 54,8. Prawie 55 godzin. 
- Czyli… - klikali dalej – Dokładnie, to będzie 2,28 dnia – obwieściła tryumfalnie Misia. 
- Doby – poprawiłem ją. – Gdybyśmy jednak nocą odpoczywali i poświęcili na tę wyprawę tylko 12 godzin dziennie, to zabrałaby nam ona ponad 4 dni. 
- No, rzeczywiście dużo. Wolałbym nie mieć potem klasówki z tego, co zapamiętałem – pokręcił nosem Poldek. 
- A dawno już tu stoi? – zmieniła temat Misia. 
- Pałac ? Od ponad pół wieku. Otwarty został w lipcu 1955 roku, czyli…? 
Spojrzeli na komórki. 
- A może bez tych „liczydeł”? – zaoponowałem. – To chyba aż tak trudne rachunki nie są, co? 
- O rety – skrzywił się Poldek. – 2020. 1955. 45 lat do końca wieku… 
- I 20 w tym wieku – pomagała mu siostra. 
- To razem 65 lat. 
- W tamtych czasach najwyższym budynkiem w Warszawie był przedwojenny „Prudential” stojący przy dzisiejszym pl. Powstańców Warszawy. Ale on miał tylko 66 metrów. Zatem Pałac Kultury widać było z całego miasta, z najdalszych dzielnic… I o to chodziło. Żeby górował nad miastem. 
- No, bo to taki symbol. Nowoczesności. 
- Niezupełnie o to chodziło. Miał górować nad miastem, nad stolicą Polski, żeby każdy widział, jacy potężni byli jego budowniczowie. 
- No, mówię. Nasi inżynierowie i budowlańcy. 
- Chodzi o to, że to nie byli nasi architekci i nasi budowlańcy. 
- A czyi? 
- Radzieccy. Ten budynek to, tu zacytuję dawne hasło, „dar narodów Związku Radzieckiego dla bratniego narodu polskiego”. Zaprojektowali go architekci radzieccy i zbudowali radzieccy inżynierowie i robotnicy. Na rozkaz Józefa Stalina rządzącego wówczas w Związku Radzieckim. Chciał on tą wieżą górującą nad miastem pokazać całemu światu, że po II wojnie światowej, to on tutaj rządzi, że Polacy we własnej ojczyźnie nie mają nic do gadania. Pałac Kultury i Nauki to symbol tamtych czasów. Dlatego są ludzie, którzy chcieliby go nawet zburzyć. 
- Wysadzić w powietrze? 
- Znalazłyby się może inne, bezpieczniejsze sposoby, ale to według mnie głupi pomysł. 
- Dlaczego? 
- Bo ten symbol radzieckiego panowania nad Polską jest jednocześnie największym pomnikiem ofiar tego kresu. A było ich bardzo dużo. Ludzi, którzy zginęli, choć byli niewinni. Zburzyć pałac, to tak, jakby o nich zapomnieć. A gdy pałac stoi, to nawet jak jest przysłonięty przez coraz większą liczbę nowych drapaczy chmur… 
- Drapaczy? Chmur? – zachichotała Miśka. 
- Tak kiedyś nazywano takie wieżowce. Ale wróćmy na chwilę do poważnych spraw. Skoro widać pałac z daleka, to jest ciągle okazja, żeby o nim i o tamtych strasznych czasach opowiadać. Wspominać tych wszystkich, którzy wówczas niewinnie ginęli. 

Zrobiło się trochę smutno. Przez chwilę jeszcze milczałem, ale potem rzuciłem: 
- To co, wjeżdżamy na górę? 
- Wjeżdżamy! 
Bliźniaki zareagowały pozornie beztrosko, ale miałem nadzieję, że to co powinny zapamiętać, to już im w głowach pozostanie. Tymczasem czekał na nas taras widokowy...
Fot. Sabina Chyla
Anrzej Papliński

19 grudnia 2020 roku

Zapraszamy do czytania poprzednich podpowiadanek:

JAK TO Z SYRENKĄ BYŁO...

Chodzicie z dziećmi po mieście. Po drodze mijacie ulice, place, pomniki. Czasem może któreś z dzieci rzuci pytanie na ich temat...

SYRENKA Z KATEDRY

[17.07.2020] Szliśmy ulicą Świętojańską. Miśka i Poldek, jak zwykle, ciągnęli mnie do ich ulubionych lodów...

CHRYSTUS OD FARY

[24.07.2020] Lody lodami, ale w końcu znaleźliśmy się w środku katedry św. Jana. Przeszliśmy obok kaplicy – mauzoleum kardynała Stefana Wyszyńskiego i poszliśmy w kierunku kaplicy Baryczkowskiej...

JAK TO Z GOLIATEM BYŁO...

[31.07.2020] Obeszliśmy katedrę i, idąc wzdłuż murów kościoła, kierowaliśmy się ku Kanonii. Nagle Miśka, która szła pierwsza, zatrzymała się ...

LATARNIE NA DACHACH...

[7.08.2020] Ruszyliśmy szukać wielkiego stawiacza min. Żeby wyjść poza mury obronne miasta musieliśmy przejść przez rynek....

BRAMA BRAMIE...

[14.08.2020] Wyszliśmy z rynku i ulicą Nowomiejską ruszyliśmy w stronę barbakanu. Zatrzymałem się tuż przed nim...

O MAŁYCH ŻOŁNIERZACH 

[21.08.2020] Przed nami, na tle murów obronnych odcinała się niewielka sylwetka. Podeszliśmy bliżej. Na cokole stał mały chłopiec okryty panterką...

POGODA NA ULICY PIWNEJ

[29.08.2020] Weszliśmy w ulicę Wąski Dunaj, po minucie minęliśmy po lewej stronie Szeroki Dunaj, który kiedyś odgrywał również rolę rynku...

STAROMIEJSKIE GOŁĘBIE

[4.09.2020] Ulicą Piwną poszliśmy w kierunku placu Zamkowego. Po drodze minęliśmy kamienicę, w której kiedyś mieszkał aktor...

PIWNA CZY TO PTASIA

[12.09.2020] Szukaliśmy na ulicy Piwnej ptasiej mamy z jej dziećmi. Jak szliśmy w stronę gołębi, widziałam orła, ale czy był z pisklętami...

FRYCEK NA COKOLE

[18.09.2020] Alejami Ujazdowskimi szliśmy w stronę głównej bramy parku łazienkowskiego. ...

DLACZEGO NIE TUTAJ

[25.09.2020] Miałem już zamiar odejść od pomnika Fryderyka Chopina, ale Poldek zatrzymał mnie krótką uwagą...

ORANŻERIA CZY GALERIA? 

 Skierowaliśmy się w stronę schodów prowadzących na dół, na tyły Starej Pomarańczarni.

MALOWANY TEATR

- Szukajcie otwartych drzwi – poradziłem dzieciom, gdy zaczęły się rozglądać za zapowiedzianą niespodzianką. 

NO, CO Z TĄ NAZWĄ?

Okazało się, że gofry muszą chwilę poczekać. Po drodze zobaczyliśmy okrągły domek z kolumnami przy wejściu...

DOOKOŁA WODY

Bliźniaki oblizywały się po zjedzonych gofrach, ja płaciłem rachunek, a wokół kręciły się gromadki wróbli kłócących się o okruchy z ciastek...

PRZED PAŁACEM

Szliśmy szeroką alejką w kierunku mostka. Pałac pojawiał się i znikał między gałęziami drzew rosnących nad stawem. Tuż przed mostem odezwałem się tajemniczo zniżając głos...

KARMIĆ I NIE SZKODZIĆ!

Siedzieliśmy na ławce nad brzegiem stawu. Ja kontemplując piękną powierzchnię wody błyszczącą od promieni słonecznych, bliźniaki klikając w swoich „piekielnych maszynkach”...

CO MA KOLEJ DO OBRUSA?

Co ma starożytna Grecja do obecnej kolei? Czym była droga żelazna? Czemu szyny mają taki a nie inny rozstaw? Miśka i Poldek na tropie kolejowych tajemnic.

A GDZIE TEN DWORZEC?

Przyglądałem się Poldkowi. Wyraźnie coś go intrygowało. I rzeczywiście… za chwile wszystkie wątpliwości miały się rozwiać...

JAK TO Z CZASEM BYŁO

Czy pociągi zawsze jeździły po dwóch torach? Jak liczono czas w podróży transsyberyjskiej? Poldek i Misia zgłębiają problem względność czasu.

POCIĄGOWA MATEMATYKA

Czy oglądając parowozy można zajmować się szyframi? Okazuje się, że można. Poznajcie wybitnych deszyfrantów, Miśkę i Poldka. 

Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 167543