IMPRESJE POWĄZKOWSKIE:  PRZYBYSZE ZNAD SEKWANY

Niedawno Francja obchodziła swoje narodowe święto. Warto przy tej okazji podkreślić, że język i kultura francuska od wieków była i jest obecna w życiu nas Polaków. Widzimy to wyraźnie wędrując po Starych Powązkach. Znajdziemy tu wiele przykładów na to, że mieszkańcy kraju nad Sekwaną przybywali nad Wisłę, tutaj się osiedlali, wrastali w nasz kraj i asymilowali z Polakami.

Bez wątpienia najbardziej znanym Francuzem, który osiedlił się w Polsce jest ojciec naszego geniusza fortepianu – Fryderyka, Mikołaj Chopin spoczywający na Powązkach wraz żoną Justyną z Krzyżanowskich.

Kim byli ci mniej znani nam dzisiaj, a niegdyś bardzo popularni obywatele stolicy mogący się pochwalić francuskim rodowodem. Oto kilku z nich.

MIKOŁAJ ROUGET, syn Francuza prowadzącego w Warszawie pensję dla chłopców, starannie wykształcony, po wkroczeniu wojsk napoleońskich w 1806 r. wstąpił do armii francuskiej. Początkowo służył jako porucznik sztabu marszałka Murata, następnie skierowany został do Korpusu Inżynierów Księstwa Warszawskiego. Podkreślał, że jego ojczyzną jest Polska, co wypowiedział osobiście podczas spotkania z cesarzem, wręczając mu wykonaną przez siebie mapę topograficzną Księstwa Warszawskiego. Walczył między innymi pod Pułtuskiem. Kolejno awansował aż do stopnia pułkownika. Walczył także w kampanii 1812 roku. W czasie odwrotu armii Napoleona kierował obroną Magdeburga. Po powrocie do kraju wstąpił do wojska Królestwa Polskiego. Odznaczony został złotym krzyżem Virtuti Militari, a po przejściu na emeryturę specjalną oznaką za 20 lat nienagannej służby. Rouget był autorem kilku książek poświęconych budownictwu. Zajmował się także malarstwem, rysunkiem i litografią, malował głównie pejzaże wykonywane akwarelą. Ożenił się z Polką, Józefą Czekajską, z którą miał czwórkę dzieci.
Drugi z Francuzów także był żołnierzem armii Napoleona. LEONARD LUDWIK MARINGE, urodzony w Massy we Francji, walczył w armii francuskiej w 1812 roku. Ranny w boju pozostał w Wilnie, a następnie dotarł do Warszawy. Celem rekonwalescencji i nabrania sił przed dalszą drogą wynajął kwaterę w rodzinie budowniczego rodem z Włoch, Józefa Borettiego. Do Francji nigdy nie dotarł, gdyż… zakochał się w córce gospodarza, Katarzynie, którą pojął za żonę. Z pomocą rodziny z Francji zakupił nieruchomość przy ul. Zakroczymskiej i założył skład win. Był szanowanym kupcem. Na handlu winem dorobił się sporego majątku. Małżeństwo okazało się udane i szczęśliwe. Dochował się 12 dzieci, z których niestety tylko czwórka dożyła wieku dorosłego. Wzruszająca w swej wymowie jest inskrypcja, jaką Katarzyna umieściła na grobie męża. Świadczy ona jaką miłością darzyła Polskę, przybraną przecież ojczyznę: „Drogi Mężu i Ojcze, spoczywaj w gościnnej nam ziemi, której byłeś chlubą…”.
Kilkanaście lat później, niż obaj poprzednicy, bo w 1824 roju przybył do Warszawy JÓZEF FRAGET. W jego przypadku nastąpiło to na zaproszenie hrabiego Tadeusza Mostowskiego, ówczesnego ministra spraw wewnętrznych. Rząd Królestwa Polskiego starał się sprowadzać z zagranicy fachowców różnych zawodów, którzy pomogliby ożywić gospodarkę kraju. Fraget otrzymał subwencję rządową na uruchomienie produkcji wyrobów posrebrzanych, platerowanych. Warunkiem jej przyznania było zatrudnienie i szkolenie w zawodzie polskich pracowników. Urodzony w La Ferté sous Jouarre, wykształcenie zdobywał na politechnikach w Paryżu i Monachium. Dzięki jego umiejętnościom i wielkiemu zaangażowaniu fabryka rozwijała się w dużym tempie. Początkowo nieduży zakład na zapleczu pałacu Łubieńskich na Królewskiej szybko stał się zbyt ciasny. Fraget zakupił dużą nieruchomość przy ulicy Elektoralnej, gdzie powstały nowe zabudowania fabryczne, w których rozmieszczono wszystkie urządzenia potrzebne do produkcji, jak tokarnie, odlewnie, gisernie, modelarnie oraz magazyny. Urządzenia wprowadzały w ruch maszyny parowe z kotłami. Zatrudnienie szybko rosło. O ile w 1830 roku zatrudniał 50 pracowników, to krótko przed jego śmiercią pracowało już u niego ponad 250 osób. Wyroby fabryki Frageta to nie tylko sztućce posrebrzane, ale także świeczniki, naczynia, lichtarze, przedmioty wykorzystywane w liturgii, tace, pateny, kielichy, puchary. Rynkiem zbytu było przede wszystkim ogromne cesarstwo rosyjskie, gdzie w wielu dużych miastach zorganizowano sklepy firmowe. Józef Fraget w 1837 roku ożenił się z Amalią Steffen, z którą miał pięcioro dzieci. W 1841 urodził się Julian, który w przyszłości przejmie prowadzenie przedsiębiorstwa. Na Powązkach znajdują się dwa grobowce Fragetów. Senior rodu Józef spoczywa w kwaterze A, gdzie nagrobek z jego popiersiem wykonał Józef Manzel. Drugi rodzinny grobowiec Fragetów, gdzie pochowany jest syn Julian z rodziną, znajduje się w kwaterze 159. To mistrzowskie dzieło Bolesława Jeziorańskiego w czarnym marmurze. Po odsłonięciu w 1907 roku, długo uważane było za najpiękniejszy pomnik na Powązkach.
Grób Józefa Frageta
Grobowiec Juliana Frageta, syna Józefa
I jeszcze jeden Francuz, którego los związał z Polską i Warszawą. JOSEPH DUCHÊNE, urodzony w Massingy w Haute-Savoie, wcześnie osierocony, zdobył wykształcenie dzięki wujowi proboszczowi. W 1902 roku w poszukiwaniu pracy wyjechał na tzw. „saksy”. Dotarł aż do… Kielc, gdzie otrzymał posadę nauczyciela języka francuskiego w miejscowym gimnazjum rządowym. Ożenił się z Rosjanką Marią Makarow, także nauczycielką francuskiego w liceum dla dziewcząt. Miał dwóch synów. Biegle opanował język polski i rosyjski, co w przyszłości okazało się bardzo przydatne. Z pewnością jego życie biegłoby spokojnie, gdyby nie wybuch I wojny światowej. Na wieść o mobilizacji wyjechał do Francji, gdzie wstąpił do armii, walczył na froncie lotaryńskim. Ze względu na znajomość języków został tłumaczem w sztabie armii francuskiej. W tej roli uczestniczył m.in. w misji wojskowej generała Henri Niessela w Polsce (1920 – 1922). Po demobilizacji został dyrektorem zagranicznego biura handlowego, prowadząc departament Rosji i krajów ościennych. Ponownie do Polski udał się w 1929 roku i został przedstawicielem przedsiębiorców francuskich działających na terenie Polski. Szacuje się, że w tych latach w całości kapitału zagranicznego inwestującego w Polsce, w ponad 28 % był to kapitał francuski. Zmarł w Warszawie i pochowany został na Powązkach. W daleko położonej części cmentarza w kwaterze 311 znajduje się skromny grób, na którym widnieją nazwiska Josepha Duchêne i jego zmarłej w 1915 roku w Warszawie teściowej.
Tekst i zdjęcia: Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 354752