STRACH JEST KOBIETĄ

Nic mnie tak ostatnio nie zirytowało, jak spektakl teatru Warsawy zatytułowany: „Kobieta i życie”... 

Doceniam zaangażowane sztuki feministycznie, zwłaszcza w obliczu tego, co dzieje się obecnie w Polsce. Nie potrafię jednak zgodzić się na generalizowanie. Ale do rzeczy. Sztuka „Kobieta i życie”, która ma w sumie formę monodramu, opowiada historię przeciętnej Polki, co jest bardzo mocno podkreślane w trakcie przedstawienia. Na scenie cztery kobiety. W ich role wcielają się: Kamilla Baar, Pola Dębkowska, Jowita Kropiewnicka oraz Klaudia Janas. Każda z nich jest w pewnym sensie alter ego pozostałych. Każda z nich jest również alter ego kobiet siedzących na widowni, co jest, jak już mówiłam, bardzo mocno punktowane w trakcie spektaklu. Śledzimy ich, w gruncie rzeczy smutną, historię, która zaczyna się w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku, a kończy w czasach nam współczesnych. 
Aktorki bezbłędnie wcielają się w poszczegolne postaci, zwłaszcza,że rodziny i znajomi bohaterek to ciężka patologia. : ograniczony intelektualnie, stale rechoczący ojciec, traktujący kobiety zgodnie z maksymą św. Augustyna: „wartość kobiety polega na jej zdolnościach rozrodczych i możliwości wykorzystania do prac domowych”; zahukana, wstydząca się swojej cielesności matka; wujek bez przerwy gadający o rozmiarach ich piersi oraz środowisko szkolne, głupie i bezmyślnie ulegające wpływom. Jest jeszcze ksiądz Waldemar – klasyczny mizogin. Jego nienawiść do kobiet uwidacznia się zwłaszcza podczas spowiedzi.
Bohaterkom towarzyszymy w szkole, w domu, na ulicy, a potem w dorosłym życiu, np. w pracy. W sztuce bardzo dużo mówi się o cielesności, ale nie jest ona źródłem radości, a jedynie cierpienia. Ciało jawi się albo jako towar, albo jako ciężar nie do udźwignięcia, zwłaszcza w obliczu takich wyzwań jak pierwsza miesiączka, utrata dziewictwa czy ciąża. Kobieta w wydaniu Teatru Warsawy to zakompleksiona, niemająca pojęcia o własnej cielesności istota, pozbawiona własnego zdania, w stu procentach zależna od tego, jak widzą ją inni. 
Na szczególną uwagę zasługują kostiumy – aktorki występują w niemiłosiernie powyciąganych dresach, które pasują zarówno nastolatkom, jak i zmęczonym życiem „matkom Polkom”.
 W sztuce sporo jest również o mężczyznach. Nie widzimy ich wprawdzie na scenie, ale słyszymy o nich praktycznie non stop i nie są to słowa pochlebne. Mężczyźni to podli, niewarci uwagi i zaufania dranie, którzy zawsze wykorzystają kobietę do własnych celów. Nawet jeśli na początku wydają się miłymi, rodzinnymi i sympatycznymi osobami, to i tak koniec końców okazują się zwykłymi szmaciarzami. 

Niestety, autorka sztuki Malina Prześluga, a wraz z nią reżyser spektaklu Jerzy Jan Połoński, zaserwowali nam coś, czego bardzo nie lubię, a mianowicie dobry dla dzieci, czarno-biały świat. Pomimo tego, że przedstawienie porusza bardzo ważne tematy, takie jak np. brak edukacji seksualnej, strach przed własną cielesnością, brak akceptacji siebie, to w jego trakcie czułam się jak na jakiejś feministycznej agitce. I szczerze ? Nie mogłam się doczekać, kiedy spektakl się skończy.
Magdalena Kuc
Fot. fot. Rafał Meszka

KOBIETA I ŻYCIE
Malina Prześluga 

Reżyseria i scenografia: Jerzy Jan Połoński 
 Scenografia i kostiumy: Katarzyna Wierzba 

 Obsada: Kamilla Baar, Pola Dębkowska, Klaudia Janas, Jowita Kropiewnicka 

Czas trwania: 85 minut (bez przerwy)

Data premiery: 18 grudnia 2021 roku 

Teatr Warsawy
gościnie w Taeatrze Ateneum
ul. Jaracza 2
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 691445