AKCJA „KUTSCHERA”

78 lat temu, 1 lutego 1944 roku, Warszawa była miejscem najbardziej głośnej, spektakularnej i udanej akcji - zamachu na znienawidzonego oprawcę, szefa Policji i SS na dystrykt warszawski, Franza Kutscherę. 

Austriak z pochodzenia, ogrodnik z zawodu, był typowym „produktem” tamtych czasów. Można z pewnością sądzić, że gdyby nie okoliczności i czas, w których żył, czas narodzin i rozwijania się ideologii nazistowskiej, on i tysiące jemu podobnych osób pozostałoby anonimowych i nieznanych. Kutschera po służbie w marynarce wojennej, jeszcze austro-węgierskiej, kilka lat przebywał w Czechosłowacji. Przełomem w jego życiu było wstąpienie w 1930 roku do NSDAP. Krótko potem zaś zostaje członkiem SS. Otworzyło mu to drogę do szybkiej kariery. Uczestniczył potem w walkach na froncie w kampanii francuskiej 1940 roku. Został zastępcą dowódcy pułku SS w Klagenfurcie, a następnie przez 3 lata pełnił funkcję Gauleitera Karyntii. Służąc w sztabie operacji antypartyzanckich gen. von dem Bacha, okazał się człowiekiem bezwzględnym. Został wówczas odznaczony Krzyżem Żelaznym I i II klasy. Nic zatem dziwnego, że w momencie gdy zaistniała potrzeba mianowania właściwego człowieka do zrobienia „porządków” w okupowanej Warszawie, to do realizacji tego zadania skierowano właśnie Franza Kutscherę.
Franz Kutschera
Zdjęcie: domena publiczna
Stanowisko szefa policji i SS na dystrykt warszawski objął 25 września 1943 roku. Natychmiast rozpoczął stosowanie niespotykanego dotąd terroru. Z rządów tzw. „twardej ręki” dał się już poznać wcześniej, podczas sprawowania przez kilka miesięcy poprzedzających przyjazd do Warszawy podobnej funkcji w białoruskim Mohylewie. Z dnia na dzień w Warszawie nastał czas łapanek i ulicznych egzekucji. Warszawiacy musieli się oswoić z widokiem codziennie nowych złowieszczych plakatów obwieszczeń – Bekanntmachung z listami dziesiątek i setek nazwisk aresztowanych i rozstrzeliwanych ofiar. Z uwagi na uliczne łapanki mieszkańcy bali się opuszczać domy, a zwłaszcza jeździć tramwajami, z których, w przypadku obławy, nie było szans uciec. 

Ta fala represji, która spłynęła na Warszawę, to praktyczny efekt realizacji rozporządzenia gubernatora Hansa Franka z 2 października 1943 roku „o zwalczaniu zamachów na niemieckie dzieło odbudowy w Generalnym Gubernatorstwie”. Sam Frank w swoim dzienniku zapisał słowa zawierające przyczynę swoich działań: „Mamy w tym kraju jeden punkt, z którego pochodzi wszystko zło: to Warszawa. Gdybyśmy nie mieli Warszawy w Generalnym Gubernatorstwie, to nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć.” Pora zatem nadeszła, jego zdaniem, rozprawić się z Warszawą. O to miał zadbać Kutschera. Już 3 dni po wejściu w życie rozporządzenia Hansa Franka Warszawę ogarnęły represje na ogromną, niespotykaną dotychczas skalę. Tylko 13 października schwytano ponad 1500 mieszkańców miasta, z tego 350, według innych źródeł nawet 450, trafiło na Pawiak. Zaroiło się w mieście od miejsc kaźni, o których dziś przypominają znane wszystkim tablice pamięci umieszczone w tych miejscach po wojnie, a zaprojektowane przez rzeźbiarza Karola Tchorka. Jest ich w Warszawie około 200.
Już w listopadzie 1943 roku Kierownictwo Walki Podziemnej wydało wyrok śmierci na kata Warszawy, a jego wykonanie powierzono dowódcy „Kedywu” płk Fieldorfowi ps. „Nil”. Bezpośrednim wykonawcą wyroku została grupa „Agat”, która zmieniła w styczniu 1944 roku nazwę na „Pegaz”. Dowodził nią cichociemny Adam Borys ps. „Pług”. Rozpoczęła śledztwo komórka wywiadu i jej szef Aleksander Kunicki „Rayski”. Identyfikacji Kutschery dokonała Teodora Żukowska, współpracowniczka kontrywiadu AK, pracownica urzędu gubernatora dystryktu warszawskiego. Kolejny etap to trasa i godziny poruszania się Kutschery do kwatery SS z jego miejsca zamieszkania. Obserwacje przeprowadzono na przełomie grudnia i stycznia. Postanowiono, by akcję przeprowadzić rano, z uwagi na regularność i punktualność Kutschery w drodze do biura. „Pług” po otrzymaniu wyników rozpoznania od „Rayskiego” wyznaczył do wykonania wyroku na Kutscherę dowódcę I plutonu „Agata” Bronisława Pietraszewicza „Lota”, który dobrał starannie 12-osobowy zespół i ustalił szczegółowy plan akcji. Składał się on z rozpoznania i sygnalizacji (łączniczki: „Kama, „Dewajtis” i „Hanka”, kierowcy: „Bruno”, Sokół” i „Miś”), ubezpieczenia: „Ali”, „Cichy”, „Olbrzym” i „Juno”, oraz wykonawców wyroku: „Lot”, jednocześnie dowódca akcji, oraz „Kruszynka”. 

Pierwszy termin wykonania wyroku został ustalony na 28 stycznia. Nieoczekiwany wyjazd Kutschery poza Warszawę sprawił, że akcję po bezowocnym oczekiwaniu trzeba było odwołać. Powiodła się dopiero druga próba, w dniu 1 lutego 1944 r. Krótko przed godz. 9.00 cała grupa zajęła swoje stanowiska. Wyjazd Kutschery z kamienicy przy alei Róż zasygnalizowała łączniczka „Kama” stojąca na punkcie obserwacyjnym w Alejach Ujazdowskich. Akcja ruszyła i nic już jej nie mogło zatrzymać. Kolejno przekazywane sygnały przez łączniczki informowały o zbliżaniu się limuzyny z Kutscherą siedzącym obok kierowcy. Właściwy sygnał do akcji dał „Lot”, zdejmując kapelusz z głowy. Z ulicy Piusa XI (Piękna) wyjechał wówczas samochód prowadzony przez „Misia”, by po skręcie w aleje Ujazdowskie ruszyć na spotkanie samochodu Kutschery. Jadąc z przeciwka, zajechał mu drogę i unieruchomił auto generała SS. Podbiegł do niego „Lot” i ze stena wystrzelił serię w kierunku Kutschery. Konieczne było też przeszukanie ofiary w poszukiwaniu jej dokumentów. Tylko w ten sposób można było potwierdzić, że zgładzono właściwą osobę. Ta chwila wystarczyła, że rozległa się strzelanina Niemców z okolicznych budynków. Mimo ubezpieczenia nasilający się ogień niemiecki sprawił, że ranni zostali czterej uczestnicy, w tym ciężko w brzuch dowódca akcji „Lot”. Wszyscy dotarli do samochodów na ulicy Chopina, skąd zostali ewakuowani. Niestety, rany „Lota” oraz „Cichego” były ciężkie. Po operacji w szpitalu Przemienienia Pańskiego na Pradze, konieczna była ewakuacja do innego szpitala. Trudy tego dodatkowego transportu spowodowały ich śmierć dwa dni później. Zginęli ponadto „Sokół” i „Juno”, którzy po odwiezieniu rannych do praskiego szpitala, wracając przez most Kierbedzia wpadli w zasadzkę zorganizowaną przez Niemców. Nie udało się zawrócić, porzucili więc auto i skoczyli do Wisły, gdzie w jej nurtach dosięgły ich niemieckie kule.
Akcja ta odniosła jak się okazało skutek. Pomimo początkowo zdecydowanych aktów zemsty, bowiem już dzień później w miejscu zamachu w alejach Ujazdowskich dokonano masowej egzekucji 100 osób, jako odwetu za zgładzenie Franza Kutschery, to jednak dalsza przyszłość przyniosła znaczne złagodzenie represji, do momentu wybuchu powstania. 

Kilka dni później Niemcy dokonali pokazowego pogrzebu Kutschery na Wojskowych Powązkach, gdzie na ich części urządzili tzw. cmentarz bohaterów. Przed pochówkiem, w wielkim holu Deutsches Haus przy Krakowskim Przedmieściu, czyli w gmachu dzisiejszego Pałacu Prezydenckiego (niektóre źródła mówią o pałacu Brϋhla) odbył się nietypowy ślub, martwego Kutschery z będącą w ciąży jego narzeczoną, Norweżką Jane Lilian Steen.
Kondukt pogrzebowy Franza Kutschery
Zdjęcie: domena publiczna
Akcja została pozytywnie oceniona przez dowództwo, jedynie za błąd uznano chęć uratowana samochodu, co niepotrzebnie powiększyło liczbę ofiar. Pochlebną ocenę zamachu wystawili nawet sami Niemcy. 16 lutego w Krakowie, podczas posiedzenia rządu GG, bezpośredni przełożony Kutschery Wilhelm Koppe powiedział: „Do najpoważniejszych wstrząsów ostatniego okresu należy zaliczyć dwa wielkie zamachy; ofiarą jednego z nich padł SS-Brigadeführer Kutschera. Członkowie nacjonalistycznego ruchu oporu przygotowali ten zamach tak precyzyjnie, że można go nazwać koronkową robotą”.  

W marcu 1944 r. Komenda Główna AK wszystkim uczestnikom przyznała wysokie odznaczenia oraz stopnie oficerskie. Powojenne losy uczestników akcji potoczyły się rozmaicie. Mimo, że w 1947 roku wszyscy odznaczeni zostali Krzyżami Grunwaldu III klasy, to kilka lat później łączniczka „Hanka” Anna Szarzyńska-Rewska została więźniem politycznym PRL-u za kontakty z Jerzym Giedroyciem. Pobyt w więzieniu przyczynił się do jej choroby i przedwczesnej śmierci. Spoczywa na Powązkach Wojskowych. Na tym samym cmentarzu, w kwaterze brzozowych krzyży pochowani są: dowódca akcji Bronisław Pietraszewicz „Lot” oraz Stanisław Huskowski „Ali”. W nowej alei zasłużonych w kwaterze G w 2016 roku pochowana została Maria Stypułkowska-Chojecka „Kama”, ta która jako pierwsza dala znak, że Kutschera wyjechał ze swej kwatery do pracy. 

W miejscu akcji, w Alejach Ujazdowskich umieszczono pamiątkowy kamień, przy którym co roku odbywa się składanie wieńców przez najwyższych dostojników państwowych i organizacje kombatanckie. Jednocześnie dziwi fakt, że wszyscy zainteresowani meldują się w blasku kamer, natomiast grobów uczestników na Powązkach chyba nie odwiedza nikt. 

Pozytywnie należy natomiast odnotować decyzję miasta z grudnia 1990 roku o mianowaniu jako patronów ulic na Ursynowie wszystkim czterech poległych w akcji.
Tekst i zdjęcia współczesne: Franciszek Trynka
Zapraszamy na reportaż z rekonstrukcji zamachu zrealizowanej w Alejach Ujazdowskich 1 lutego 2009 roku
Fot. Andrzej Papliński

Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 585422