ZAPISKI Z WYGNANIA [RELACJA]

Czy dwa lata po premierze ten sam spektakl może ukazać coś nowego? Odsłonić coś, co wcześniej było, ale w obliczu nowych warunków, innego, niecodziennego kontekstu może dać nam - widzom inną treść? „Zapiskami z wygnania” w reżyserii Magdy Umer Teatr Polonia wznowił działalność po przerwie związanej z epidemią. Ta powtórna premiera była strzałem w dziesiątkę. 

Nie przeszkodziły maseczki, nie było tłoku i pośpiechu. Widownia znów się zapełniła (oczywiście zgodnie z pozwoleniem), by w ujmującej ciszy i z zapartym tchem obejrzeć arcydzieło. Nie wiem, czy to dlatego, że tak jak publiczność złakniona była żywego kontaktu z teatrem, tak aktor też potrzebował „powietrza”, czyli widzów, że wydarzenie nabrało nowego znaczenia, że Krystyna Janda ze sceny zabrzmiała jeszcze silniejszym i bardziej poruszającym głosem. Jeśli ktoś z przybyłych do Polonii miał obawy przed zarażeniem się koronawirusem, już na początku tych obaw się pozbył. Zostały one zastąpione nowymi, znacznie mocniejszymi emocjami.

Scenariusz przedstawienia jest oparty na „Zapiskach z wygnania” Sabiny Baral, Żydówki, która w 1968 roku zmuszona została wraz z rodzicami do opuszczenia Polski. Monodram Krystyny Jandy miał swoją premierę w 2018 roku, w 50 rocznicę marcowych wydarzeń. Doskonale pomyślana i zagrana opowieść zebrała wówczas zasłużone recenzje. Spektakl ilustrowany muzyką, fragmentami piosenek oraz historycznymi fotografiami to osobiste wspomnienia emigrantki Sabiny Baral, którą stała się Krystyna Janda, to kawałek smutnej i przykrej polskiej historii i polskiego sumienia („zostaliście sami ze swoim antysemityzmem”), to opowieść o utracie („nagle musieliśmy przestać mówić po polsku”), o tożsamości („jestem Polakiem, bo tak chcę”), o odpowiedzialności („powiedzcie o tym swoim dzieciom”), o żalu („pożegnali nas tylko ci, którzy mieli odwagę się pożegnać”) i o wstydzie. Ten wstyd i ogromny smutek opowiedziała Krystyna Janda, nie grą aktorską, ale sobą. „Zapiski...” to również spektakl o człowieczeństwie.

Od samego początku wczorajszego przedstawienia miałam wrażenie, że to nie ta sama sztuka, co sprzed roku, że w kontekście naszej nowej, niezależnej od nas rzeczywistości nabiera ona nowych znaczeń, nowych treści, zmusza do kolejnych refleksji. Okres pandemii stał się dla wielu ludzi sprawdzianem człowieczeństwa i odwagi, dla świata – wytchnieniem od gonitwy, ale i uświadomieniem, że istnieje jakiś naturalny porządek, którego nie dostrzegamy, który burzymy, a potem będziemy tego żałować. Przypomniały mi się słowa Olgi Tokarczuk o wirusie, który zapanował nad nami i przypomniał, kim jesteśmy: „Że jesteśmy zależni od siebie i bez względu na to, z jak dalekich krajów pochodzimy, jakim językiem mówimy i jaki jest kolor naszej skóry, tak samo zapadamy na choroby, tak samo boimy się i tak samo umieramy. Uświadomił nam, że bez względu na to, jak bardzo czujemy się słabi i bezbronni wobec zagrożenia, są wokół nas ludzie, którzy są jeszcze słabsi i potrzebują pomocy.” Przypomniał (wirus!), że do czegoś jesteśmy zobowiązani i ciągle czegoś szukamy. W tym kontekście monolog Krystyny Jandy zabrzmiał inaczej, może jeszcze bardziej smutno, przerażająco. Czy my, Polacy, my, ludzie nauczymy się w końcu wyciągać wnioski z historii? 

I tak z każdą minutą trwania wczorajszego spektaklu odkrywałam kolejną prawdę o naszej rzeczywistości i o nas. Jakże inaczej niż dwa lata temu zabrzmiały słowa o rewizji bagażu, o pozostawieniu czegoś, bez czego nie można wyobrazić sobie życia, o rozstaniu z ulubionymi tomami wierszy, i słowa Marii Pawlikowskiej-Jasnowrzewskiej „Nudno jest tu bez ciebie. Nudno do obłędu!”. I tak z każdą kolejną wypowiedzianą kwestią, wypowiedzianą już nie tylko przez Sabinę Baral, ale przez samą Krystynę Jandę. Może nie jesteśmy jednak tak bardzo bezsilni wobec „wirusa”, może tylko brakuje nam wiedzy, jak należy się zachować, może tylko brakuje nam odwagi, żeby być, żeby wyciągnąć dłoń, choćby na pożegnanie, na peronie?


Marta Chodorska

14 czerwca 2020 roku
Fot. Katarzyna Kural-Sadowska.
Fot. Marta Chodorska
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 40541