IDZIEMY NA FRYTKI! KOREAŃSKIE...

Uff jak gorąco! Jeść się chce i nie chce jednocześnie. Coś jednak zjeść trzeba, ale... żeby tak tylko poskubać niezobowiązująco i wstać od stołu najedzonym (oraz z pudełkiem na wynos). Niemożliwe? Spróbujcie frytek po koreańsku! Będzie też interesująco, smacznie i kolorowo 

Misa pełna frytek – brzmi swojsko i mało ekscytująco, ale fajerwerki zaczynają się szybko, bo smażone ziemniaki w K-bar (ul. Piękna 28/34; menu na zdjęciu) są polane złocistym sosem serowym z intensywnie czerwonym kimchi a na wierzchu dania leżą chrupiące krewetki - w panierce panko. 

Równie kolorowo wyglądają frytki z Cool Cat, podane z wołowiną w sosie bulgogi i kimchi, polane kwaśną śmietanką, a całość posypana zieloną kolendrą, dymką i papryczkami jalapeno, serem Grana Padano. Oba dania to „K-fries”, czyli frytki po koreańsku, propozycja dla poszukiwaczy intensywnych smaków i bajecznie kolorowych dań. 

Szczerze mówiąc, jeżeli nie jest się biegłym w smakach Azji, żeby wyobrazić sobie smak tak przyrządzonych smażonych kartofli trzeba spędzić dobrych kilka minut guglując poszczególne składniki. Na początek kimchi – kiszona kapusta pekińska - niby brzmi swojsko, ale ten intensywny kolor, który widać na zdjęciu zapowiada, że w smaku nie będzie to nic zbliżonego do kapuśniaku lub kwaśnicy. 

Solanka, w której Koreańczycy fermentują warzywa jest pełna aromatycznych i egzotycznych dodatków: imbir, papryczka chili oraz czosnek. Nadaje to warzywom piękny kolor, ciekawy smak i całą masę składników odżywczych i pro-zdrowotnościowych. Warzywom?! No właśnie, bo kimchi to nie tylko kapusta, w solance dochodzą też ogórki i koreańska rzodkiew.

Kimchi z sosem serowym w K-bar – tego po prostu trzeba spróbować. W The Cool Cat, tym na Solcu 38 i tym przy Marszałkowskiej 8, czyli the Cool Cat TR (na zdjęciu), kimchi pomieszano z wołowiną bulgogi. Przy każdym kęsie kawałki mięska rozpływają się w ustach i lekko łachoczą podniebienie smakiem marynaty, bo tu znowu jest w tle mieszanka egzotyczna, od sosu sojowego po sezam. Do tego wszystkiego papryczki jalapeno i włoski ser Grana Padano. Warszawskie Cool Caty to kuchnia fusion, czyli transgraniczne i transkontynentalne mieszanki smaków – w sam raz na obudzenie zmysłów po domowej i kulinarnej izolacji. 

K-fries są też w opcji wegańskiej, ale... to już propozycja na następny gorący warszawski wieczór lub leniwe popołudnie. Jedna porcja frytek po koreańsku starczy spokojnie na dwie osoby, więc kulinarne wycieczki trzeba dobrze rozplanować czasowo i towarzysko! 

Agnieszka Kuś 

13 czerwca 2020 roku
Fot. Agnieszka Kuś
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 189123