OKUPACYJNA ZUPA Z POKRZYW

Czy byliście kiedyś ciekawi, jak smakowały okupacyjne potrawy? Ja tak, postanowiłam więc ugotować popularną w tamtych czasach zupę z … pokrzyw. 

15 grudnia 1939 roku niemieckie władze okupacyjne wprowadziły w Warszawie system kartkowy, który umożliwiał pracującym warszawiakom zakup żywności w specjalnie przeznaczonych do tego celu sklepach. 

Racje były głodowe. Na kartki można było dostać przede wszystkim czarny, twardy i niedobry w smaku chleb, popularnie zwany dźwiękowcem, ponieważ powodował wzdęcia. Każdy Polak miał prawo wykupić 250 gramó dziennie tego „specjału". Czasem można było dostać makaron i kaszę, przydziały mięsa były śmiesznie małe – 40 dkg, tyle wynosił miesięczny przydział na jednego mieszkańca w 1942 roku. Słodycze przydzielane były bardzo rzadko, głównie dzieciom z okazji świąt. Tragiczne warunki aprowizacyjne, z jakimi zmagali się warszawiacy w czasie II wojny światowej, zmusiły osoby prowadzące gospodarstwa domowe do wzniesienia się na wyżyny kulinarnej kreatywności. Zjadano wszystko, co tylko dało się zjeść, niczego nie marnowano, np. woda po ugotowaniu klusek służyła do zagęszczania zup, z wysuszonych obierków po ziemniakach wyrabiano mąkę, a z niej kluski tzw. lepioszki. Towarem deficytowym były warzywa, które na czarnym rynku osiągały wręcz astronomiczne ceny, w związku z czym na stołach zagościły... pokrzywa, perz i koniczyna. Sytuacja z warzywami uległa poprawie po wprowadzeniu przez okupanta możliwości uprawy ogródków działkowych... 

O tym, jak smakowały wojenne potrawy mogłam się sama przekonać, gotując zupę z pokrzyw. Przepisu z czasów okupacji niestety nie udało mi się znaleźć, niemniej jednak postanowiłam zupę ugotować, mając do dyspozycji dosłownie trzy składniki: ziemniaki, młode pokrzywy i czosnek. Ponieważ nie byłam pewna, co mi z tego gotowania wyjdzie, postanowiłam przyrządzić niedużą, przeznaczoną wyłącznie do degustacji porcję. 

Oto przepis na okupacyjna zupkę.
Musimy przygotować: 
3 spore pęczki pokrzyw – najlepiej młodych,
1 duży ziemniak, 
1 ząbek czosnku, 
margaryna lub innego tłuszczu, 
pół litra wody, 
sól do smaku.

Na początek musimy pokrzywy przebrać, odciąć korzenie (jeśli są) i wymyć, następnie sparzyć gorącą wodą, pokroić na nieduże części. 
Na patelni roztapiamy margarynę, wrzuccamy na nią obrany i rozgnieciony ząbek czosnku, a następnie krótko podsmażamy. Musimy uważać, żeby czosnek nie zbrązowiał, bo wtedy będzie gorzki. Nastepnie dodajemy wcześniej przygotowane pokrzywy. Całość podsmażamy do momentu, aż zielenina lekko zmięknie, a następnie  dodajemy pokrojony na nieduże cząstki ziemniak w mundurku i delikatnie podlewamy wodą (pół kubka powinno wystarczyć). Dusimy całość pod przykryciem ok. 5 minut, ciągle mieszając. Duszącą się potrawę zalewamy dwiema szklankami wody i gotujemy do momentu, aż ziemniak będzie miękki.  Teraz pozostało nam już tylko posolić do smaku. Zupa porzywiowa gotowa. Najlepiej podać ją z kromką chleba. Jeśli chcemy mieć zupę typu krem możemy, używając sita z drobnymi oczkami, przecisnąć pzez nie ugotowane warzywa, dokładnie tak, jak robiły to panie domu w czasach drugiej wojny światowej. Jeżeli jestesmy bardziej leniwi, możemy uzyć wynalazków powojennych i zrobić to za pomocą blendera.

Zupa w smaku przypomina wymieszany z ziemniakami szpinak. Jest pyszna, sycąca i bardzo zdrowa, o czym dobrze wiedziały wojenne gospodynie domowe, wprowadzając ją do codziennego menu rodziny. 

Wszystkim, którzy zdecyduja się spróbować okupacyjnych smaków życzymy smacznego!

Magdalena Kuc

25 sierpnia 2020 roku
Fot. Piotr Szabowski
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 117594