LOLA BLAU

Aktorski popis Moniki Chrząstowskiej na scenie kameralnej Teatru Żydowskiego w sztuce Georga Kreislera. 

Spektakl „Dziś wieczorem Lola Blau” postanowiono włączyć w cykl imprez towarzyszących 17. Festiwalowi Singera. Jego premiera odbyła się wiosną ubiegłego roku. Jest to właściwie monodram, gdyż Monika Chrząstowska, tytułowa Lola Blau, króluje na scenie od początku do końca. Znika głównie po to, by po chwili pojawić się w nowym kostiumie. Towarzyszący jej Rafał Rutowicz - Mistrz podejmuje tylko krótkie dialogi z Lolą, najczęściej pełni rolę konferansjera. Reżyser spektaklu Lena Szurmiej przenosi nas na początek do Wiednia. W specyficznym momencie w 1938 roku. Rok ten to przyłączenie Austrii do Rzeszy, znane pod niemiecką nazwą Anschluβ. W tak nietypowym momencie młodziutka aktorka i piosenkarka kabaretowa rozpoczyna swoją karierę. Z pracą w teatrze wiąże duże nadzieje. Śpiewa w piosence : „Teatr to jest jednak coś”. Właśnie podpisała kontrakt z teatrem w Linzu, szykuje się do podróży, zupełnie nieświadoma sytuacji, narastającego prześladowania Żydów. W trakcie pakowania bagaży odbiera telefony. Najpierw od swojego wuja. Zdziwiona informacją od niego, że wyjeżdżają do Pragi. Kiedy wracacie? – pyta. Nie rozumie odpowiedzi – Nigdy. Po chwili telefon od chłopaka jej ukochanego – Leo. Ona zaprasza go do Linzu, bo tam ma występować. On jednak namawia ją na wyjazd do Bazylei. Jej plany brutalnie przerywa doręczony telegram przez Mistrza. W tym momencie Rutowicz gra gospodarza kamienicy, w której mieszka Lola. Wchodzi z telegramem, ubrany w mundur z opaską i swastyką. Masz się wyprowadzić. 

Bardzo wymowna jest scena pantomimiczna, gdy Lola tańczy, z tylu za nią w mundurze SS stoi Mistrz i porusza nią niczym marionetką. To wyraźna aluzja, do czasu rozprzestrzeniania się ideologii hitlerowskiej, gdy cały świat tańczył tak, jak zagrał Hitler. Krótko potem Lola unosząc rękę w hitlerowskim pozdrowieniu mówi: „Tak głęboko ugrzęźliśmy w gównie.” 

Ponieważ kontrakt został w telegramie odwołany, pozostał Loli tylko wyjazd do Szwajcarii. Z ukochanym się nie spotkała. Jak się po wojnie dowiedziała Leo trafił do obozu w Dachau. Lola zaczęła karierę w Szwajcarii, lecz krótko po tym dostała nakaz opuszczenia kraju po rygorem deportacji. Szwajcaria asekuracyjnie pozbywała się Żydów. Tak trafiła do USA, gdzie zaczęła robić wielką karierę. Tam zastaje ją koniec wojny. Telefon od Leo. Zaskoczona, jak mnie znalazłeś? Namawia ją do powrotu do Wiednia. Ona odmawia, lecz pyta, gdzie mogliby się spotkać. Mimo powodzenia w USA, natychmiast po rozmowie zamawia bilet do Europy, rezygnując z wyjazdu do Vegas. Wraca do Europy, gdzie wszystko jest inne niż przed wojną. Jedno tylko się nie zmieniło – antysemityzm. Leo, umówiony z nią po spektaklu zostaje pobity w drodze. 

Spektakl porusza wiele wątków, nawiązuje do sytuacji Żydów we współczesnym świecie. Wiele z nich wciąż aktualnych. 

Twórców spektaklu jest kilkoro. To przede wszystkim reżyserka Lena Szurmiej. Wspaniałe kostiumy z epoki, w które wcielała się Lola są dziełem scenografki Marty Grudzińskiej. Z boku sceny przez cały spektakl towarzyszył dwójce aktorów Jacek Mazurkiewicz, twórca, aranżer i wykonawca na żywo oprawy muzycznej, wykorzystujący elektronikę i prawdziwy kontrabas. 

Przedstawienie ze wszech miar godne polecenia, idealne to takiej kameralnej sali, w której z uwagi a pandemie mogło być zaledwie około 20 widzów. 

Franciszek Trynka 
30 sierpnia 2020 roku
Fot. Rafał Meszka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 188303