NA MARSZU PONOWNIE STARCIA Z POLICJĄ

Mimo zakazu prezydenta Rafała Trzaskowskiego, ulicami Warszawy przeszedł Marsz Niepodległości. 

Organizatorzy próbowali „obejść” podtrzymany przez sąd, zakaz prezydenta, organizując manifestację w nietypowej, bo zmotoryzowanej formule. 

Równo o godzinie 14. rozpoczął się Marsz Niepodległości. Rondo Dmowskiego zostało całkowicie zablokowane. Uczestnicy odpalili race, skandując hasła: „PiS PO jedno dno”. Do zebranych przemawia poseł Konfederacji - Robert Winnicki: „Chcemy współpracy z zachodem, ale nie chcemy powielać ich błędów, nie chcemy społeczeństwa multikulti”. Na zakończenia przemówienia zebrani skandowali hasła: „Cześć i chwała bohaterom”, „Wielka Polska” itp. 

Do tłumów przemawia również Robert Bąkiewicz — prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości: „Jest wojna w sferze cywilizacji i kultury. Jeśli chcemy ją wygrać, musimy być inni, niż oni, lewactwo. Wybrać to, co prawdziwe i piękne. Jeśli będziemy tacy jak zgniły zachód, w Polsce nie będą rodziły się dzieci i umrzemy przez to, albo będziemy wierni wartościom naszych przodków i świętych, królów, którzy gonili Turków pod Wiedniem, albo zginiemy”. Bąkiewicz zwrócił się również do kibiców, w których widzi ogromny potencjał, ze względu na zasady i wartości, którymi się kierują. Porównał ich do rycerzy, którzy mogą podnieść naród z gruzów. 

Uczestnicy ruszyli w stronę ronda de Gaulle'a, skandując hasła: „Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę”. W powietrzu unosiło się masę dymu, okolice palmy zostały obstawione radiowozami. W połowie drogi, w stronę stojącej na rondzie policji poleciały race i petardy. Tuż przed 15. w okolicach Empiku doszło do bójki nacjonalistów z policją, było naprawdę bardzo gorąco. Policja starała się opanować niezwykle groźną sytuację, w stronę funkcjonariuszy poleciały betonowe płyty chodnikowe. Do akcji wprowadzono oddziały zwarte, w stosunku do agresorów użyto gumowej amunicji. 

Część z uczestników marszu idzie dalej. Młodzi ludzie w samochodach oflagowanych symbolami Młodzieży Wszechpolskiej nawołują do odcinania się od świata zachodniego: „Wczoraj Moskwa, dziś Bruksela, suwerenność nam odbiera"! - krzyczą. Tłum zaczyna przemieszczać się w stronę mostu Poniatowskiego, na rondzie de Gaulle'a nadal jest gorąco. Uczestnicy marszu co chwila rzucają stalowymi barierkami, blokują przejazd samochodów. 

Gorąca sytuacja ma miejsce w Alejach Jerozolimskich. Podpici nacjonaliści atakują dziennikarzy Wirtualnej Polski. Na szczęście nikomu nic się nie stało. W stronę Centrum jadą ambulanse z pokiereszowanymi uczestnikami zamieszek. Krew leje się z twarzy niejednego uczestnika. Odpalane są race i petardy. 

Ok. 15.30 tłum dociera na most Poniatowskiego i zaczyna przemieszczać się w stronę ronda Waszyngtona. Tutaj na szczęście jest w miarę spokojnie. Uczestnicy skandują hasła: „Cześć i chwała bohaterom, od morza aż do Śląska naszym celem wielka Polska”. Nagle w stronę jednego z warszawskich mieszkań w al. 3 Maja leci petarda. Na balkonie wisi tęczowa flaga. Petarda wpada na sąsiedni balkon. Mieszkanie płonie. 

Część z osób, która porusza się podczas marszu samochodami i motorami nadal jest w okolicy ronda de Gaulle'a, które zostało całkowicie przez policję zablokowane po niedawnych zamieszkach. 

Po 16. w okolicach stacji metra Stadion, na błoniach Stadionu Narodowego, dochodzi do kolejnych incydentów. W stronę policji ponownie lecą race i petardy, kołpaki od kół samochodowych. Policja zacieśnia swoje szyki, nawołując jednocześnie do rozejścia się. Cała okolica stacji jest obstawiona funkcjonariuszami. Sytuacja powoli się uspokaja. Co bardziej agresywnie demonstranci rozbiegają się po błoniach. 

Chwilę potem w tunelu przy stacji metra Stadion dochodzi do regularnej bitwy, w stronę funkcjonariuszy znowu lecą petardy, race i kamienie, policja używa środków przymusu bezpośredniego. W ruch idzie broń gładkolufowa. Nad tłumem krąży policyjny samolot. Policja otacza agresywne grupki, nacjonaliści są wyłapywani i unieszkodliwiani. Część z nich próbuje się chronić we wnętrzu stacji, policjantom udaje się wedrzeć do środka i spacyfikować agresorów. 

Do sytuacji na błoniach Stadionu i na rondzie De Gaulle'a odniósł się Robert Bąkiewicz: „ Antifa przez trzy tygodnie była uprzywilejowana. Dzisiaj polscy patrioci niestety byli pałowani i gazowani przez policję”. 

Pozostawiamy to bez komentarza. 
Magdalena Kuc
Fot. Andrzej Parulski

11 listopada 2020 roku
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 352790