Z ARCHIWUM KURJERA...

22 LISTOPADA 1884 ROKU

20 listopada 1884 roku został poświęcony nowy cmentarz, który władze Warszawy urządziły tym razem po prawej stronie Wisły. Następnego zaś dnia odbył się już pierwszy pochówek maleńkiej, rocznej Marysi Skibniewskiej, której dziecinny grób zachował się do dnia dzisiejszego przy Alei Szerokiej. Nowy cmentarz, to oddech dla zapełniającego się cmentarza na Powązkach, ale jego położenie stanowiło też wyzwanie dla mieszkańców lewobrzeżnej części miasta, których bliscy byli chowani na Bródnie, czy też na Brudnie, jak pisano w końcu XIX wieku.

Gwoli ścisłości, wyjaśnijmy też, że autor artykułu cytuje za Kazimierzem Wóycickim, iż ofiarodawcą terenu pod cmentarz powązkowski był starosta klonowski Melchior Szymanowski, czemu przeczą późniejsze badania. Nawet prasa warszawska donosząc o poświęceniu nowego cmentarza 20 maja 1792 roku wskazuje jako fundatora Teofila Szymanowskiego, syna Melchiora. Istnieją również inne przesłanki mówiące o tym, że nie sam starosta klonowski, ale raczej rodzina Szymanowskich powinna być traktowana jako fundator cmentarza na Powązkach.
Cmentarz w Brudnie. 
Rozszerzającej się z każdym rokiem Warszawie potrzeba coraz więcej powietrza i przestrzeni... Przedmieścia i osady do niedawna jeszcze odległe wcielone zostały do terytorjum miejskiego. Z tym rozrostem miasta żywych łączy się sprawa miasta... umarłych. Do roku 1790-go Warszawa ograniczała się na kilku cmentarzach wewnątrz miasta położonych, jak na placu Wareckim, przy ulicy Senatorskiej obok kościoła oo. Reformatów i innych świątyń. Z biegiem czasu okazała się nieunikniona potrzeba położenia cmentarza poza miastem. Dzięki tedy dobroczynnej interwencji Melchiora Szymanowskiego, starosty klonowskiego, który na rzecz ogółu odstąpił część swojej jurydyki, powstał cmentarz na Powązkach. Cmentarz ten po kilkakroć za pomocą tłoku po przyległych gruntów prywatnych rozszerzony, dzisiaj wobec półmiljonowej blisko ludności Warszawy okazał się niedostatecznym. Pragnąc więc zapobiedz niewygodom powstającym ze zbytniego rozszerzenia cmentarza, jak niemniej płynącym z powodu jego odległości od przedmieść, postanowiono założyć pole zmarłych w przeciwnej stronie Warszawy. Rozpoczęto tedy poszukiwania i obrano wieś Brudno jako najlepiej temu celowi odpowiadającą. Rezultatem było poświęcenie nowego cmentarza, o którem wczoraj szerzej mówiliśmy. Odtąd nowy obszar będzie przeznaczony dla Starej i Nowej Pragi, dla wszystkich szpitalów, tudzież ubogich zmarłych chowanych kosztem instytucji. Wyborowi miejsca towarzyszyły ceny gruntów, stosunkowo o wiele tańsze od położonych w przeciwnych Brudna okolicach. Jeżeli bowiem tam za jeden łokieć kwadratowy żądano kop. 50, tu, z przyczyny licznych piaszczystych nieużytków, wymagania właścicieli nic przekroczyły kop. 1 1/2 za też samą przestrzeń. Nie sądźcie jednak czytelnicy, aby dokonana tranzakcja zasługiwała na nazwę zbyt świetnej. Jeżeli do sumy rs. 12,600 zapłaconej za grunta doliczymy nader znaczne koszta wystawienia murowanej zagrody, zniwelowania placu cmentarnego, jak niemniej urządzenia wygodnej szosy dwie wiorsty przeszło długości, ogólna cena jednego łokcia dorówna żądanej za rogatką mokotowską. Jedną z najwybitniejszych stron ujemnych nowego cmentarza jest jego znaczna odległość od miasta, obecne bowiem jego specjalne przeznaczenie dla mieszkańców Pragi jest tylko tymczasowem. Z chwilą szczelniejszego zapełnienia cmentarza powązkowskiego a nade wszystko wzniesienia w Brudnie kaplicy oraz domu pogrzebowego, co nastąpi za lat kilka, znaczna część Warszawy przyłączy się do nowo poświęconego miejsca. Wtedy kilkowiorstowa przestrzeń nieomylnie zmieni warunki dzisiejszego sposobu eksportacji, niepodobna bowiem przypuścić, aby tak odległa droga przebywaną była powolnym krokiem w ślad za karawanem, jak się to dotychczas dzieje. Jedynym środkiem uniknienia wielu niedogodności będzie zbudowanie linji tramwajowej zaopatrzonej w odpowiednie wagony. Zresztą, nie jeden tylko cmentarz zasługuje na ułatwioną komunikację. Wzdłuż świeżo wytkniętej drogi, sądząc z początków, powstanie tam cały szereg domów, których mieszkańcy będą się nieustannie łączyć z miastem. Niemniej liczna publiczność przybywająca dla odwiedzenia zmarłych będzie wymagała tańszego środka lokomocyjnego. Są to projekta zasługujące na uwagę ze względu na wygodę ogółu a co najważniejsza nieuniknioną potrzebę skrócenia czasu oraz zmniejszenia wydatków. Powracając do samego cmentarza winniśmy nadmienić, iż suche i nadzwyczaj pulchne piaski składające się na jego grunta, według zapewnienia specjalistów będą wymagały darniowania. Mury ochronne wzniesione z dwóch stron cmentarza wymagać też będą rozszerzenia granic. Z tem wszystkiem nabytek nowego cmentarza przez wzgląd na jego doniosłość w stosunku do potrzeb miasta jest rzeczą uwagi i uznania godna. Sf.
Wśród wiadomości bieżących dotyczących tak spraw zagranicznych, jak i krajowych możemy znaleźć krótkie podsumowanie działalności lekarskiej i aptecznej na rynku warszawskim.
Podług ostatnich obliczeń, w Warszawie zamieszkuje: 417 lekarzy wolnopraktykujących (w tej liczbie dwie kobiety), 25 dentystów, 261 starszych felczerów (z tych 194 utrzymuje razury) i 382 akuszerek. Zakłady, pozostające pod kontrolą urzędu lekarskiego w mieście naszem są następujące: 40 aptek allopatycznych, 1 homeopatyczna i 11 składów materjałów aptecznych. W ciągu roku zeszłego wszystkie apteki warszawskie otrzymały 674,640 recept na wydanie lekarstw. Z liczby tej najwięcej recept na jedną aptekę przypadło 49,172, najmniej zaś 4,600 w ciągu roku.
...
Gazeta zajmowała się nie tylko sprawami poważnymi, ale również drobnymi składającymi się na przyjemności, ale i codzienne kłopoty mieszkańców miasta. Przypomina więc o zimie, która tego roku zapowiadała się jako bardzo mroźna. Co nie byłoby chyba zaskoczeniem, skoro lato było jednym z najchłodniejszych od wielu lat. Średnia temperatura w czasie wakacyjnych miesięcy wyniosła niecałe 16 stopni Celsjusza. Tymczasem potwierdziła się ludowa opinia „Po zimnym lecie, ciepła zima”. I rzeczywiście, średnia temperatura w grudniu wyniosła prawie 1 ½ stopnia… na plusie.
Ślizgawica.
Na chodniku placu Wareckiego, tu i naprzeciw poczty, utworzyły się pokłady śliskiego lodu. Warto byłoby zabronić służbie noszącej wodę chodzenia po chodnikach, gdyż nieszczęśliwe wypadki będą nieuniknione. 
*** 
Ślizgawka. 
Za rogatką wileńską na sporej strudze uformował się lód, po którego powierzchni gromadka malców zażywa ślizgawki. W ogrodzie Saskim i na innych stawach lód zgrubiał już na parę cali. Jak widzimy, zima tegoroczna zapowiada się dawno już niepraktykowaną surowością. 
*** 
Bezinteresowna informacja. 
W jednym z domów na Tamce, jakiś bezinteresowny obserwator wywiesza w oknie wielką tablicę omawiającą stan temperatury. Przechodnie bardzo są wdzięczni za tę przysługę szanownemu naśladowcy Magiera.
W swoim wydaniu regionalnym „Kurjer Warszawski” informuje też, że ślizganie się na zamarzniętym stawie Ogrodu Saskiego bynajmniej nie będzie bezpłatne. Będzie za to możliwe nawet po zapadnięciu zmroku. A czym była cytowana w tekście „kontramarkarnia”? Po prostu szatnią, w której można było zostawić palto za otrzymaniem numerka, czyli kontramarki.
Ślizgawka.
W ogrodzie Saskim zaczęto dzisiaj wznosić kontramarkarnię i kasę przy sadzawce. Ślizgawka i w tym roku dzierżawioną jest przez Towarzystwo wioślarskie. Staw pokrył się już płytą lodową, zdolną wytrzymać ciężar ślizgających się, mimo to jednak ślizgawka nie będzie otwartą, dopóki warstwa lodu nie pogrubi się jeszcze bardziej. Towarzystwo wioślarskie zamierza, podobnie jak w latach poprzednich, urządzać zabawy maskaradowe na lodzie, z oświetleniem elektrycznem.
komenarz i wybór tekstów: Andrzej Papliński 

22 listopada 2020 roku
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 359865