OSTATNIM TCHEM

Od początku I wojny światowej aż do ewakuacji z Warszawy wojsk rosyjskich ruch na kolei wilanowskiej odbywał się normalnie. Jednak wycofanie się Rosjan w sierpniu 1915 roku kolej ta odczuła podobnie jak całe miasto. 
To czego zaborcy nie zdołali wywieźć zostało zgromadzone na stacji „Belweder” i „Warszawa” (przy rogatkach mokotowskich) i podpalone. Po zajęciu Warszawy przez oddziały niemieckie, z wolna zaczęto przywracać ruch kolejowy. Wobec braku taboru, jako pierwsze uruchomiono pociągi z trakcją konną. Już jednak pod koniec grudnia tego samego roku przybyły do miasta parowozy zakupione w fabryce Orenstein & Koppel. Pierwszy pociąg ciągnięty przez nowo zakupiony parowóz, który wyruszył na trasę w święto Trzech Króli, czyli 6 stycznia 1916 roku, uległ niestety wypadkowi. Ze względu na fatalny stan torów i zbyt dużą prędkość wykoleił się. Została podjęta zatem decyzja o zmniejszeniu dopuszczalnej prędkość oraz o przeprowadzeniu niezbędnych prac remontowych torów. Zainwestowane zostały także znaczne środki w odbudowę a właściwie w budowę nowych warsztatów kolejowych przy ul. Nowoaleksandryjskiej, której w październiku 1916 roku nadano nazwę Puławskiej. Budynki wzniesiono w miejscu, gdzie do 2006 roku stał pawilon „Supersamu”. 

Długość torów na terenie miejskim powiększyła się wiosną 1916 roku, ale nie stało się to za przyczyną rozbudowy sieci, lecz jedną decyzją administracyjną. W kwietniu bowiem gubernator Warszawy von Besseler wydał dekret poszerzający granice miasta. Włączono wówczas do niego podmiejskie tereny, m.in. Mokotów, Czyste, Bielany, Koło, Sielce, Czerniaków i Targówek. 
Zielony Konstancin, "Świt" 1916
Pzez cały okres okupacji niemieckiej kolej wąskotorowa odegrała dużą rolę w aprowizacji miasta. Choć szmugiel był ostro zwalczany przez władze niemieckie, łatwiej im było wyłapywać nielegalnych handlarzy w pociągach normalnotorowych, niż w jeżdżących dużo wolniej wąskotorówkach. W ciepłe zaś dni popularne były, tak jak przed wojną, wyjazdy warszawiaków całymi rodzinami na łono natury do Konstancina, Skolimowa czy Chylic. 

Koniec I wojny na szczęście nie dotknął kolei wąskotorowych tak dotkliwie jak ewakuacja wojsk rosyjskich. W znacznej części stało się tak dzięki postawie społeczeństwa Warszawy, które ochroniło mienie kolejowe. Po wyjściu oddziałów niemieckich zarządzaniem koleją wąskotorową zajęło się Towarzystwo Akcyjne Warszawskich Dróg Żelaznych Dojazdowych. Sytuacja kolei wilanowskiej nie była jednak po wojnie łatwa, bowiem wiele zakładów przemysłowych pod Warszawą zostało z powodu działań wojennych zamkniętych bądź zniszczonych, a wobec trudnej sytuacji ich właścicieli nie zostało nigdy odbudowanych. Jedyny duży klient, Fabryka Papieru „Mirków” w Jeziornej, w roku 1935 uruchomiła własną bocznicę dojazdową do kolei normalnotorowej na linii radomskiej. Decyzja ta była wymuszona, m.in. przez politykę władz miejskich, które od początku niepodległości dążyły do likwidacji linii wąskotorowych na terenie stolicy. Ruch towarowy był w zaniku, jednak osobowy pozostał na dosyć wysokim poziomie, bowiem mieszkańcy stolicy bardzo chętnie szukali relaksu wśród zieleni podwarszawskich miejscowościach. Podejmowane zatem były jeszcze wysiłki jeśli nie jego rozwoju, to przynajmniej utrzymania jego dotychczasowego poziomu. Realizowane były nawet nowe inwestycje budowlane. W latach dwudziestych na przykład powstały nowe budynki stacyjne, m.in. istniejący do dzisiaj murowany dworzec w Wilanowie zaprojektowany przez Konstantyna Sylwina Jakimowicza. Jednak, choć intensywny, ruch osobowy nie zapewniał dostatecznych dochodów. Gwoździem do trumny samodzielnej działalności kolei wilanowskiej było zlikwidowanie w roku 1935 bocznicy dowozowej przez miasto do Dworca Głównego (Kolei Warszawsko – Wiedeńskiej) wraz z odcinkiem linii od pl. Unii Lubelskiej do stacji „Belweder”. Podjęto zatem decyzję o zmianie rozstawu szyn na 1000 mm i włączeniu jej do kolei grójeckiej, co stało się faktem rok później. W maju 1936 roku kolej wilanowska jako odrębny byt gospodarczy przestał istnieć. 
Spalone wagony kolei wilanowskiej w roku 1915
Polski parowóz typu W3C zakupiony przez Fabrykę Papieru "Mirków" w Jeziornej, za Bogdan Pokropiński "Kolej wilanowska"
Dawny budynek stacji "Wilanów" z 1924 roku. Stan obecny. Fot. Andrzej Papliński
Andrzej Papliński
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 359976