PO PROSTU JAREK

Jarek Zieliński był… 
Jak to strasznie brzmi to „był”… 
Chyba nie jestem gotowa tak myśleć...
Zastanawiam się, co można napisać o człowieku, o którym już wszystko ostatnio napisano? 

Pasjonat, pełen energii człowiek. Uśmiechnięty, kochający życie. Ale też zasadniczy, konkretny. Prawdziwy facet. Przystojniak, dla którego czas się zatrzymał jakieś 20 lat temu. 

Jarka pamiętam jeszcze z kursów przewodnickich Biura Podróży Guide Service, którymi opiekowałam się w latach 2006 - 2009. Wtedy dla mnie „Pan Jarosław Zieliński” był właśnie takim zasadniczym i kompetentnym, bardzo lubianym wykładowcą. Pięknie opowiadał o zabytkach miasta. Cierpliwie odpowiadał na pytania najbardziej ciekawskich i dociekliwych istot na ziemi czyli przyszłych przewodników po Warszawie. Dzielił się swoją wiedzą i pasją. Był niebezpieczny, bo tą pasją zarażał. Z czasem Pan Jarosław zmienił się dla mnie i wielu kursantów w Jarka. 
Kiedy stałam się czynnym przewodnikiem po Warszawie i pilotem wycieczek nasze drogi, chociaż już nie tak często, wciąż się krzyżowały. A to spotkanie przy piwie, bo przecież musiałam zdobyć autograf autora kolejnej książki o Warszawie. A to prelekcja Jarka, na której nie mogło mnie zabraknąć, jeśli tylko miałam trochę czasu. A to przypadkowe spotkanie na ulicy i chwila pogawędki i jak zawsze pytanie o nowy tom „Atlasu Dawnej Architektury Ulic i Placów Warszawy”. Mam tych tomów 15. Wszystkie, które zostały wydane. W ostatnim autograf Jarka „Sabinie z serdecznymi buziaczkami autor Jarek Zieliński”. Mam tych autografów dużo. Zawsze były cenne. Teraz są bezcenne! 

Zawodowo zaglądałam też na ulicę Płatniczą, na której Jarek mieszkał. To jedna z piękniejszych uliczek naszego miasta. Historia tej części miast i oczywiście latarnie gazowe ciągle przyciągają turystów, szczególnie warszawskich seniorów. Kilka razy miałam przyjemność tam z nimi bywać. Zawsze byli zachwyceni. Ostatni raz we wrześniu zeszłego roku. Kiedy zatrzymaliśmy się koło domu Jarka, gospodarz wyszedł na ganek. Wywołało to ogromne poruszenie i owacyjne oklaski! Ze względu na pandemię nie mogłam przywitać się tak serdecznie jak zwykle. Piękna pogoda i uśmiechnięty łobuzersko Jarek stojący na progu swojego domu. Taki widok na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Może to i dobrze, że nie uwieczniłam tej chwili na zdjęciu. Będę dbała, żeby ten piękny obraz pozostał mi na zawsze we wspomnieniach. 

Długo by wymieniać tytuły napisanych przez Jarka książek. Nawet nie będę próbowała. Jako przewodnik po Warszawie często korzystam z wcześniej wspomnianego „Atlasu”. Bardzo lubię jego przewodniki po Bielanach. „Latarnie warszawskie. Historia i technika” też są zawsze pod ręką, bo ten temat przewija się często w spacerach po mieście. „Plac Unii i okolice”, „Marszałkowska, róg Świętokrzyskiej i okolice”, „Koneser, Ząbkowska i okolice” i „Złota 44 i inne warszawskie niebotyki” to lektury obowiązkowe dla przewodników po Warszawie. 

Jego książki będą nas prowadziły ulicami Warszawy. Nas i, mam nadzieję, następne pokolenia. I dzięki tym książkom Jarek pozostaje z nami. Dziękujemy Ci, Jarku.
Sabina Chyla
Od redakcji:
Prochy Jarosława Zielińskiego spoczną w dniu dzisiejszym (25 maja 2021 roku) w grobowcu rodzinnym na Powązkach Wojskowych.
Jedną z ostatnich jego książek "Plac", o której pisaliśmy w zeszłym roku, powinien mieć w swojej biblioteczce każdy miłośnik historii Warszawy. 
Czytaj dalej:

PLAC [RECENZJA]

Czy historia jednego placu może odzwierciedlać przemiany w całym kraju i przemiany duchowości Polaków? Może, pod warunkiem...

Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 352771