SKAZANY NA ODOSOBNIENIE

Premierowy spektakl w reżyserii Andrzeja Domalika „Minetti. Portret artysty z czasów starości” budzi w widzu emocje, które nie znajdą ujścia. 

Sztuka Thomasa Bernharda, to dramat jednego aktora, choć występuje ich tu więcej. Minetti to niemiecki aktor-legenda, który zmarł w 1998 roku, pozostawiwszy po sobie w pamięci wyjątkowe role teatralne, zwłaszcza szekspirowskie. Zmieniający się w XX wieku w szybkim tempie świat ogromnie wpływał na stan osobowościowy i emocjonalny aktora, co mógł obserwować współpracujący z nim Thomas Bernhard. Uczynił Minettiego bohaterem dramatu, jemu poświęcił utwór, ale jest to też refleksja o egzystencji artysty w ogóle, o kondycji artysty we współczesnym, zdominowanym przez mentalność mieszczańską świecie.
Inscenizacja Andrzeja Domalika próbuje tej uniwersalności sprostać i przynosi efekt znakomity. Składają się na to różne czynniki. 

Sztuka jest rzeczywiście sztuką jednego aktora. W tym przypadku mamy wrażenie, jakby była przeznaczona dla Jana Peszka, którego osobowość sceniczna jest oryginalna, specyficzna i czasami kontrowersyjna. Peszek staje się Minettim, ale nie przestaje być Peszkiem. Minetti-aktor staje się samotnym, zagubionym człowiekiem, ale nie przestaje być Minettim. „Portret artysty z czasów starości” staje się w niewymuszony i nieoczywisty sposób smutną refleksją o losie człowieka, który żyje, oczekując w życiu czegoś wyjątkowego, ale jest nieprzygotowany na zmiany. W tym oczekiwaniu żyje wbrew społecznym gustom i trendom, co prowadzi do niezrozumienia, wyobcowania, potem do frustracji i obłędu. W tym obłędzie oczekiwania umiera. To wyjałowienie świata i artysty twórcy spektaklu podkreślają oszczędną, surową scenografią, maską króla Leara, która co jakiś czas wydobywana jest z nadzieją z walizki, i kontrastem w oczekiwaniu Nowego Roku między Artystą a miastową społecznością. 

Aktor, który od 30 lat nie występował na scenie, zjawia się w hoteli w Ostendzie Ma zagrać ponownie, i po raz ostatni, króla Leara w tutejszym teatrze. Nie chce pokoju, dopóki nie porozmawia z dyrektorem teatru. Najpierw jednak zjawia się w holu walizka, długo czeka na właściciela, którym okazuje się niepozorny, nieznany artysta. Opowiada o sobie, a z chaotycznej, rwącej się opowieści wyłania się artysta buntownik, który uległ jałowości świata i „postępującemu bezwstydowi”. Ale przedstawia się on jako „sławny Minetti, który się oparł literaturze klasycznej, popełniając zbrodnię”, za którą „cały świat wytoczył mu proces”, skazał na odrzucenie. Ten świat to świat egzystujący w „duchowym zaśmieceniu”, „ginący w pragmatyzmie” i jest „zaludniony przez wariatów”. I w tym szaleństwie musi tkwić aktor, bo „szaleństwo to jedyna metoda”. 

Ten świat umieścił Domalik w zamkniętym, czystym, uporządkowanym holu hotelowym. Choć cały czas są tu ludzie, biernie oczekujący kogoś lub czegoś albo sylwestrowicze hałaśliwie przecinający chwilami tę niemą przestrzeń, to Minetti nie ma z kim podjąć dialogu. Mówi, wręcz zagaduje pustkę, siebie, innych, ale bez reakcji. Opowiada swoje życie i ból, ale plącze się w zeznaniach, ciągle powtarzając te same frazy. Chce po raz ostatni założyć na scenie maskę króla Leara. Czeka na dyrektora teatru, a wraz z nim czekają widzowie z nadzieją, że wreszcie wejdzie. Ale nie wejdzie. Założywszy maskę, w poświacie i sam „aktor staje się trupem” dosłownie, a widz pozostaje w trwającym oczekiwaniu. Umiera Minetti, sławny niegdyś aktor, a pod maską umiera samotnie człowiek. 

Jednym z kluczowych słów i przedmiotów w sztuce jest maska, zalegająca w walizce. Domalik pozwala co jakiś czas Artyście otworzyć ją i poszczycić się maską Leara, ale nikogo to nie interesuje. Maski są nawiązaniem do belgijskiego malarza mieszkającego w Ostendzie, Jamesa Ensora, którego karnawałowe, ale przygnębiające, groteskowe maski stały się legendą. 

Twórcy inscenizacji uchwycili pesymizm i grozę dramatu Bernharda. Pokazali samotnego Artystę i ponury obraz człowieka odchodzącego z wrogiego mu świata. Nasuwa się tylko pytanie, czy ten spektakl celowo został wystawiony w czasie pandemii. Czy ma coś znaczyć w tym czasie szczególnie zmuszającym do refleksji?
Marta Chodorska

Fot. MaSzt
MINETTI. PORTRET ARTYSTY Z CZASÓW STAROŚCI
Thomas Bernhard

Reżyseria: Andrzej Domalik 
Przekład: Monika Muskała 
Scenografia i kostiumy: Jagna Janicka 
Muzyka: Mateusz Dębski 
Obsada: Jan Peszek, Małgorzata Zajączkowska, Zofia Domalik, Łukasz Borkowski, Vova Makovskyi, Natalia Stachyra, Marta Sutor, Monika Szwajnos, Aleksander Kaźmierczak

Czas trwania: 90 minut (bez przerwy) 
Data premiery: 7 czerwca 2021 roku

Teatr Polonia
ul. Marszałkowska 56
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 356655