Z LABORATORIUM  
DO BELWEDERU  

Maj 1926 roku był w Polsce okresem dramatycznych wydarzeń, których końcowym akordem było objęcie najwyższego urzędu w państwie przez prezydenta Ignacego Mościckiego.
Trudne lata po zakończeniu I wojny światowej, dla Polski były związane jednocześnie z formowaniem się państwowości po 123 latach rozbiorów. Wbrew pojednawczemu tonowi wielu światłych Polaków, by budować kraj w atmosferze narodowej zgody wszystkich ugrupowań, w Polsce działo się coś wręcz odwrotnego. Immanentną cechą życia politycznego lat 20. były nieustanne kryzysy gabinetowe, upadki rządów, dymisje ministrów i premierów. Sytuację polityczną Polski pogłębiał ponadto światowy kryzys gospodarczy, wywołujący i u nas fale strajków różnych gałęzi gospodarki. Apogeum tej sytuacji miało miejsce wiosną 1926 roku. Dramatyczne wydarzenia, potocznie zwane zamachem lub przewrotem majowym, rozegrały się w Warszawie w dniach 12 – 15 maja 1926 roku. 

Na moście Poniatowskiego doszło do historycznego spotkania marszałka Piłsudskiego z prezydentem Wojciechowskim. Wobec fiaska negocjacji i odmowie spełnienia żądań marszałka, czyli dymisji rządu, doszło do starć zbrojnych oddziałów wojska wiernych stronie rządowej, a oddziałami skupionymi wokół marszałka Piłsudskiego. Marszałek krótko przed tymi wydarzeniami udzielając wywiadu „Kurierowi Porannemu” powiedział: że staje „do walki, jak i poprzednio, z głównym złem państwa: panowaniem rozwydrzonych partii i stronnictw nad Polską”. 

Niestety, skutkiem tych wydarzeń było 379 ofiar śmiertelnych oraz ponad 1000 rannych, tak wśród żołnierzy, jak i ludności cywilnej. W wyniku tych wydarzeń prezydent Wojciechowski złożył swój urząd na ręce marszałka Sejmu Macieja Rataja.

31 maja Zgromadzenie Narodowe wybrało na prezydenta Józefa Piłsudskiego, który jednak tej funkcji nie przyjął, głównie z uwagi na zbyt małe prerogatywy tego urzędu, jakie dawała prezydentowi ówczesna Konstytucja. Zaproponował wówczas na to stanowisko Ignacego Mościckiego, znanego mu jeszcze z czasów konspiracyjnej działalności socjalistów, co zostało w głosowaniu przypieczętowane następnego dnia. 

I tak trzecim prezydentem II Rzeczypospolitej został znany dotychczas tylko z pracy naukowej profesor chemii i fizyki Ignacy Mościcki. 

Pierwszego prezydenta odrodzonej Rzeczypospolitej, który zginął z ręki Eligiusza Niewiadomskiego wspominaliśmy w okolicznościowym artykule w grudniu ubiegłego roku, w rocznicę zamachu w Zachęcie:
 
Prezydent Narutowicz spoczywa w krypcie warszawskiej katedry św. Jana, natomiast na Starych Powązkach upamiętniono dwu pozostałych prezydentów. 

Wspomniany powyżej prezydent Stanisław Wojciechowski pochowany jest w grobie rodzinnym w Alei Katakumbowej. Prezydent Ignacy Mościcki natomiast, posiada w Alei Zasłużonych, po przeciwnej stronie powązkowskich katakumb symboliczny nagrobek umieszczony tu krótko po jego śmierci na emigracji w Szwajcarii w 1946 roku. 

Poznajmy bliżej tego wyjątkowo uzdolnionego człowieka, który wiele lat poświęcił karierze naukowej, a w którego życiu polityka i najwyższy urząd w państwie pojawiły się w dużej mierze przez przypadek i zbieg okoliczności. Potomek mazowieckiego szlachcica herbu Ślepowron, wychowany w rodzinie o tradycjach powstańczych, wcześnie wykazywał wybitne zdolności w naukach matematyczno – chemicznych. Dlatego też po ukończeniu szkoły w Warszawie udał się na politechnikę do Rygi, którą ukończył na wydziale chemii. Od lat młodzieńczych czynnie zaangażował się w działalność konspiracyjnych organizacji socjalistycznych. Paradoksalnie, to ta działalność, a później groźba aresztowania i ucieczka na zachód sprawiły, mógł kontynuować studia w Londynie w Technical College. Wyemigrował z Polski ze swoją żoną Michaliną. By móc studiować i utrzymać rodzinę imał się najdziwniejszych zawodów. Był m.in. fryzjerem, robotnikiem i stolarzem. Już po ukończeniu studiów, w pełni ujawnił się jego talent jako chemika wynalazcy, także specjalisty od kondensatorów wysokonapięciowych, które były niezbędne do jego oryginalnej, autorskiej i opatentowanej metody wytwarzania kwasu azotowego z wykorzystaniem azotu z powietrza. Były to czasy dużego zapotrzebowania na ten surowiec chemiczny, który uniezależniał przemysł od importu saletry z Ameryki Południowej. Choć terenem jego działalności naukowej była z wyboru Szwajcaria, to jednak tęsknił za ojczyzną. W 1912 toku odrzucił lukratywną posadę w Zurychu i przyjął posadę profesora chemii i technologii elektrochemicznej na Politechnice Lwowskiej. Jego dalsza praca naukowa to kolejne patenty w dziedzinie przetwórstwa i destylacji ropy naftowej wdrożone w kopalni Jedlicze. Był wielkim orędownikiem rozwoju krajowego przemysłu chemicznego. Po odzyskaniu niepodległości został dyrektorem zakładów azotowych w Chorzowie, które, ograbione przez Niemców, uruchomił przy braku jakiejkolwiek dokumentacji. Z pewnością kariera naukowa i zawodowa Mościckiego trwałaby nadal, gdyby nie przewrót majowy i wysunięcie jego kandydatury przez marszałka Józefa Piłsudskiego. W głosowaniu pokonał kandydata endeków hrabiego Bnińskiego. 

Jego prezydenturę dzieli specyficzna cezura czasowa. Okres za życia Piłsudskiego to rola Mościckiego głównie reprezentacyjna i honorowa. 

W sierpniu 1932 roku Mościcki owdowiał. Jego żona Michalina zmarła na serce. Kilkanaście miesięcy później miał miejsce, na warunki polskie, swoisty skandal obyczajowy. Prezydent ożenił się powtórnie, a jego wybranką okazała się o 29 lat młodsza Maria Nagórna, sekretarka jego zmarłej żony, która, by móc ponownie wyjść za mąż uzyskała kościelne unieważnienie swego pierwszego małżeństwa. Zanim jednak to się stało, w maju 1933 roku Zgromadzenie Narodowe wybrało go na drugą kadencję prezydentury. 

Sytuacja zmieniła się diametralnie po śmierci marszałka Piłsudskiego. W tym czasie weszła bowiem w życie nowa konstytucja, zwana kwietniową. Umacniała ona znacznie urząd prezydencki. Przeciwnicy obozu sanacyjnego uważali, że Mościcki powinien podać się do dymisji i powinny odbyć się nowe wybory w warunkach obowiązującej aktualnej ustawy zasadniczej. Mościcki tego nie uczynił, upewniony ekspertyzą prawników, że nie jest to konieczne. Zawarł wówczas potajemną umowę z Rydzem-Śmigłym, również mającym ochotę na schedę po Piłsudskim. Według niej Rydz-Śmigły miałby kandydować na prezydenta w 1940 roku. Wszelkie te plany przerwała jednak wojna. Prezydent i rząd ewakuowali się z Warszawy początkowo na kresy, by po wkroczeniu wojska ZSRR do Polski 17 września 1939 roku przekroczyć granicę z Rumunią. W czasie swojego internowania Mościcki złożył rezygnację z urzędu prezydenta, wyznaczając jako swego następcę Władysława Raczkiewicza. Uzyskawszy zgodę władz rumuńskich wyjechał do Szwajcarii, gdzie spędził ostatnie lata życia. Zmarł w Versoix koło Genewy w październiku 1646 r. Tam też został pochowany. Już w 1984 roku rodzina uzyskała zezwolenie na ekshumację i przeniesienie jego prochów do Polski, jednak protesty środowisk emigracyjnych, krótko po stanie wojennym, sprawiły, że władze kantonu cofnęły swą zgodę. Dopiero z inicjatywy prezydenta Wałęsy i prymasa Glempa w 1993 dokonano przewiezienia szczątków do Polski. Prezydenta Mościckiego pochowano w krypcie archikatedry św. Jana, natomiast Maria Mościcka została pochowana w Alei Zasłużonych w grobie, który symbolicznie upamiętniał jej męża przez blisko pół wieku. Archiwum i pamiątki po prezydencie Mościckim, które przechowywała Maria Mościcka przekazane zostały do muzeum klasztoru na Jasnej Górze. 

W kwaterze 205 cmentarza na Powązkach znajduje się natomiast grobowiec rodziny Mościckich, w którym pochowana jest pierwsza żona prezydenta, Michalina oraz członkowie jej najbliższej rodziny. 
Franciszek Trynka
Fot. archiwalne: Narodowe Archiwum Cyfrowe
Fot. współczesne Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 356779