WĘDRUJĄCY KSIĄŻĘ

Życie naszego narodowego bohatera, królewskiego bratanka, księcia Józefa Poniatowskiego, jego udział w walkach w kampanii napoleońskiej oraz tragiczna śmierć w nurtach Elstery są powszechnie znane. Warta przypomnienia natomiast może być ciekawa i fascynująca historia jego „wędrującego pomnika”.

Już kilka miesięcy po śmierci księcia, wiosną 1814 roku, jego bliscy i przyjaciele zainicjowali zbiórkę pieniędzy na budowę pomnika. Zgodę na ustawienie monumentu wyjednała u cara Aleksandra I Anna z Tyszkiewiczów Potocka, spokrewniona z rodziną Poniatowskich (jej matka Konstancja z Poniatowskich to bratanica ostatniego króla Stanisława Augusta). Na czele Komitetu budowy pomnika stanął książę Adam Jerzy Czartoryski, syn Adama Kazimierza, komendanta Szkoły Rycerskiej, również spokrewniony z rodziną Poniatowskich. Zabiegano o zlecenie wykonania monumentu u Berthela Thorvaldsena, uważanego wówczas za jednego z najwybitniejszych rzeźbiarzy europejskich. Umowa na jego wykonanie podpisana została podczas pobytu artysty w Warszawie w 1820 roku. Pierwotną lokalizacją pomnika miał być plac Krasińskich, jednak podczas swojej wizyty Warszawie zmienił ją następca Aleksandra I, car Mikołaj I. Nowym miejscem ustawienia pomnika miał zostać plac przed pałacem namiestnikowskim, dzisiejszym pałacem prezydenckim przy Krakowskim Przedmieściu.
Rzymski pomnik Marka Aureliusza na Kapitolu
Fot. Franciszek Trynka
Model pomnika Thorvaldsen wykonał w Rzymie, gdzie miał swoją pracownię. Jako wzięty artystą, mający wiele zleceń wykonał zamówienie z dużym opóźnieniem. Model dotarł drogą morską do Gdańska, a następnie przypłynął Wisłą do Warszawy, gdzie wywołał mieszane uczucia wśród mieszkańców i autorów pomysłu. Spodziewano się bowiem żołnierza w polskim mundurze, a nie półnagiego wojownika w starożytnej rzymskiej tunice. Thorvaldsen postanowił, na wzór stojącego w Rzymie na Kapitolu konnego pomnika cesarza Marka Aureliusza, przedstawić Poniatowskiego jako klasycznego antycznego wodza. Nie zgadzał się z romantycznymi oczekiwaniami Polaków. Po długich dyskusjach pomnik wykonano według modelu sporządzonego przez Thorvaldsena. Odlew w brązie to dzieło warszawskiej firmy Klaudiusza i Emila Gregoire’ów przy ul. Długiej. Prace odlewnicze rozpoczęte latem 1830 roku zostały przerwane podczas powstania listopadowego. W rezultacie monument był gotowy dopiero w 1832 roku. Niestety, w wyniku popowstaniowych represji zgoda na ustawienie pomnika została cofnięta. Car nakazał przewiezienie go do twierdzy w Modlinie, co uczyniono dzieląc go wcześniej na części. Dopiero w 1840 roku, podczas wizytacji twierdzy, Mikołaj I przekazał złożony na tę okazję monument, w darze za wierną służbę, namiestnikowi Iwanowi Paskiewiczowi.

I tak pomnik księcia Józefa Poniatowskiego zamiast stanąć w Warszawie zdobił przez ponad 80 lat ogrody w posiadłości Paskiewiczów w Homlu. Warszawę obdarowano natomiast w 1870 roku pomnikiem… namiestnika Iwana Paskiewicza. Odsłonięty w obecności kolejnego cara Aleksandra II, zajął miejsce pierwotnie przewidziane dla pomnika księcia Józefa - przed pałacem namiestnikowskim. Ozdobę tę warszawiacy usunęli w 1917 roku, po niemal pół wieku, dwa lata po opuszczeniu miasta przez wojska rosyjskie.
Pomnik księcia Józefa Poniatowskiego w paskiewiczowskim ogrodzie w Homlu
Fot. domena publiczna
Po zakończeniu I wojny światowej oraz wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku odbyły się rokowania polsko-radzieckie, zakończone podpisaniem tzw. pokoju ryskiego. Jednym z odzyskanych w wyniku rewindykacji dzieł sztuki był również pomnik księcia Józefa Poniatowskiego. Powrócił on do Warszawy w marcu 1922 roku i stanął tymczasowo na dziedzińcu Zamku Królewskiego. Specjalna komisja pod przewodnictwem ówczesnego premiera Antoniego Ponikowskiego wskazała cztery miejsca lokalizacji pomnika. Ostatecznie zdecydowano o ustawieniu go na placu Saskim, przed kolumnadą pałacu, gdzie dwa lata później powstał Grób Nieznanego Żołnierza. Ciekawostką, z pewnością symboliczną, był fakt użycia do budowy cokołu płyt z rozebranego pomnika Paskiewicza. Odsłonięcie miało miejsce 3 maja 1923 roku. Pomnik był ozdobą placu Saskiego przez cały okres międzywojenny. W czasie okupacji Niemcy, organizując swoje święta, zasłaniali go, co budziło podejrzenia warszawiaków o chęci usunięcia monumentu. Jednak nigdy tego nie uczyniono. Wydano natomiast polecenie komisarycznemu prezydentowi miasta Julianowi Kulskiemu przeniesienia pomnika w miejsce mniej eksponowane, co również nie zostało wykonane. W ten sposób pomnik stał nietknięty do końca powstania. Po jego zakończeniu, oraz exodusie ludności miasta, Niemcy rozpoczęli systematyczne, pedantyczne niszczenie wszystkiego, szczególnie historycznych, wartościowych dla Polaków budowli. Ich zemsta nie ominęła również takich pamiątek jak pomniki. Księcia Józefa Poniatowskiego wysadzono w powietrze 16 grudnia 1944 roku.
Fragment oryginalnego pomnika przechowywany w Muzeum Powstania Warszawskiego
Fot. Franciszek Trynka
Po wojnie na szczątki zniszczonego pomnika natrafiono na terenie ruin fabryki Lilpop, Rau i Loewenstein na Woli. Dzieła dewastacji dokończyły władze komunistyczne w maju 1946 roku, kiedy to pomimo sprzeciwu Ministerstwa Kultury i Sztuki, a także głosów prasy przeprowadzono wysadzenie cokołu pomnika. Z powodu zbyt silnego ładunku wybuchowego uszkodzony został dach „Zachęty” oraz szyby w okolicznych budynkach.

Pomnik księcia Józefa, który dziś oglądamy przed pałacem prezydenckim jest powojenną kopią ofiarowaną Warszawie przez Królestwo Danii. Wykonana na podstawie modelu zachowanego w Muzeum Thorvaldsena w Kopenhadze, dotarła do Warszawy na początku 1952 roku. Były to czasy stalinowskie, władze PRL-u nie chcąc drażnić wielkiego sąsiada postanowiły ukryć pomnik w miejscu mało reprezentatywnym. Zdecydowano o ustawieniu go w Łazienkach, przed budynkiem Starej Pomarańczarni, gdzie stał ponad 13 lat. Wieloletni dyskurs prasowy, a także naciski środowisk kultury sprawiły, że premier Cyrankiewicz zgodził się na przeniesienie pomnika na Krakowskie Przedmieście. Dawny pałac Radziwiłłów, dziś siedziba prezydenta RP, należał bowiem wówczas do Urzędu Rady Ministrów. Odsłonięcie pomnika w obecnym miejscu odbyło się 19 października 1965 roku w 152 rocznicę śmierci księcia, generała Wojska Polskiego i ministra wojny Księstwa Warszawskiego.

Po 150 latach od podjęcia inicjatywy uhonorowania pomnikiem wielkiego Polaka, monument stanął na pierwotnie planowanym miejscu.
Książę Józef Poniatowski przed dzisiejszym Pałacem Prezydenckim
Fot. Franciszek Trynka
Miejmy nadzieję, że to kres wędrówek księcia, że nie dojdzie do bezsensownej odbudowy kamienicy Skwarcowa zwanej pałacem Saskim. Co wtedy z pomnikiem? Czy ma wrócić na plac Piłsudskiego? W układzie jaki mamy dziś – z pomnikiem księcia Józefa Poniatowskiego przed pałacem prezydenckim – wychowały się już trzy pokolenia Polaków. Chyba lepiej, aby tak pozostało!

Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 417269