MIĘDZYNARODOWE ORŁY W ZAMKU?

Czy na tronie królewskim w Nowej Sali Audiencjonalnej Zamku Królewskiego w Warszawie podziwiamy 86 orłów polskich, rosyjskich czy może francuskich? Tak postawione pytanie, choć wydaje się absurdalne, ma jednak swój sens. Spróbujmy go zatem poszukać.

Pierwsza część odpowiedzi brzmi oczywiście: są to orły polskie. Każdy to widzi, bo cóż może być bardziej swojskiego dla Polaka niż biały orzeł w koronie na czerwonym tle? Niecierpliwy czytelnik powie zatem, że odpowiedź została już udzielona. W jaki bowiem sposób polski orzeł mógłby być dodatkowo francuskim albo, co gorsza, rosyjskim? A może jednak…

W roku 1785, gdy zaczęto realizować wystrój nowej sali tronowej wysłany został do lyońskiej firmy Camille Pernon i sp. pierwszy list z ogólnym opisem mającego nastąpić zamówienia. Przedstawiono jego ogólne ramy oraz dwa warianty orłów przeznaczonych na królewski tron: „Wykona się dwa orły według modelu, jednego w srebrze, a drugiego w złocie, z jedną złotą koroną na zapas, aby móc ją przymocować nad orłem ze srebra. Poleca się przede wszystkim, aby złoto i srebro było pierwszego gatunku. Pozostawia się inteligencji wykonawców małe zmiany w celu ulepszenia pracy. Wszystko powinno być wykonane haftem wypukłym”. Dopiero po obejrzeniu obu wariantów, król zdecydował o pozostaniu wiernym kolorystyce godła Rzeczypospolitej i nakazał wykonać orły srebrne. Nowe zlecenie, z dokładnym, szczegółowym opisem zostało przesłane do Francji rok później. „Orły będą wypukłe i haftowane srebrem z Lyonu, zgodnie z formą projektu dostarczonego we wszystkich częściach (…) Spód korpusu orłów będzie ze srebrnej blaszki, a upierzenie ze złotych cekinów i srebrnego bajorka, korony będą złote, ściśle według projektu pereł i kwiatonów”. W tym samym 1786 roku, do Warszawy przybyło 96 gotowych orłów oraz pozostałe części lyońskiego zamówienia: aksamitna tkanina do wystroju ścian i złotem haftowana bordiura z motywem laurowej wici. Stanisław August był niezwykle zadowolony z wyników całości prac. Zamek królewski w Warszawie zyskał nową, niewielką rozmiarami, ale niezwykle piękną, salę tronową.
Odtworzony tron w Nowej Sali Tronowej
Fot. Andrzej Papliński
Kiedy w 1795 roku król został zmuszony do opuszczenia Warszawy i znalazł się w areszcie domowym w Grodnie, na jego życzenie wysłano tam dwa trony: z Sali Senatorskiej i Sali Rady Nieustającej. Ten zaś ozdobiony orłami, z Nowej Sali Tronowej pozostał na swoim miejscu jeszcze ponad trzydzieści lat.

W wyniku trzeciego rozbioru Polski, Warszawa stała się stolicą Prus Południowych i w styczniu 1796 roku w mieście pojawiły się pruskie oddziały. W związku z zapowiadaną wizytą króla Fryderyka Wilhelma III, który miał przyjąć hołd od swoich nowych poddanych, na zamku usuwano herby Stanisława Augusta oraz godła Rzeczypospolitej. Zniknąć miały też orły z królewskiego tronu. Uratował je sędziwy architekt Szymon Bogumił Zug, któremu powierzono obowiązki intendenta zamkowego. Zaproponował on dwa warianty rozwiązania problemu. Pierwszy zakładał wykonanie z jedwabiu czarnych pruskich orłów, drugi pokrycie istniejących ptaków czarną farbą laserunkową. Ponieważ pierwsze rozwiązanie było pięciokrotnie droższe (387 reichstalarów) niż drugie (około 80 reichstalarów), odrzucono je wybierając tańszy wariant.

Pomalowane na czarno orły królowały na tronie do chwili wejścia do miasta wojsk francuskich Napoleona Bonaparte. Przyszły cesarz spędził na warszawskim zamku prawie cały styczeń roku 1806. Czerń musiała zatem ustąpić bieli i zadania usunięcia laserunku podjęła się pracownia tapicerska niejakiego pana Leppiche. Chociaż inwentarz zamkowy sporządzony w roku 1808 opisuje wygląd tronu taki sam jak za czasów Stanisława Augusta, jednak stan orłów musiał być fatalny, skoro już w lutym 1823 roku władze carskie zamówiły w Petersburgu, w pracowni Anny Wendorf, wykonanie nowych haftów, w tym 86 orłów. W archiwach rosyjskich odnaleziona została notatka z wyceną tego zamówienia. Były w niej opisane dwa warianty: za 50 rubli za jednego ptaka, według starego wzoru i za 45 rubli według nowego, wykonanego przez warszawskiego rzemieślnika Richtera. Pewne przesłanki każą sądzić, iż wykonane zostały orły według nowego wzoru, ale niemożliwe jest dzisiaj ustalenie, na ile odbiegał on od dawnych orłów stanisławowskich.
Sala Tronowa w roku 1928; "Ilustrowany Kurjer Codzienny"
Fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego
W ramach represji po powstaniu listopadowym, tron został wywieziony do Moskwy, do Arsenału, i powrócił do Warszawy dopiero w 1923 roku na mocy traktatu ryskiego. Na swoim miejscu w odnowionej Sali Tronowej został ustawiony pod koniec lat 20. Kilkanaście lat później wszystkie orły zerwane z tronu były rozdane niemieckim oficerom przez generalnego gubernatora Hansa Franka.

Chociaż w październiku 1939 roku żaden z nich nie pozostał w „swoim rodzinnym gnieździe” jeden, cudem niemalże odnaleziony, pojawił się po wojnie w odbudowanym Zamku. Poszukiwania orłów rozpoczął pierwszy dyrektor Zamku Królewskiego, prof. Aleksander Gieysztor. Informacje o nich pojawiały się w prasie na całym świecie. Na jeden z anonsów opublikowanych w prasie polonijnej odpowiedzieli państwo Ponikowscy. W ich rodzinie znajdował się jeden z zamkowych orłów nabyty po wojnie w Szwajcarii od niemieckiego żołnierza. Pod koniec 1991 roku odkupił go od nich Zygmunt Nagórski, Polak mieszkający w Stanach Zjednoczonych, prezes waszyngtońskiego Centrum Międzynarodowego Przywództwa, i przekazał w darze Zamkowi Królewskiemu.
Odnaleziony po wojnie oryginał (po lewej) pociemniał, niestety, z powodu utlenienia się srebra, z którego został wykonany. Po prawej - współczesna kopia.
Fot. Izabela Danił
Czy był to jednak naprawdę orzeł pochodzący z warszawskiego tronu? Należało dokonać szczegółowej jego analizy. Jak opisuje to Joanna Nowak w swoim artykule „Haftowany orzeł z Sali Tronowej Zamku Królewskiego w Warszawie” : „Ofiarowany nam orzeł był naklejony na czerwony aksamit i oprawiony w pozłacaną ramę. Po delikatnym odspojeniu go od materiału na odwrocie ukazał się wyraźny napis w języku niemieckim pisany odręcznym pismem gotyckim Thronsaal / Schloss zu Warschau / 26 X 39. Była to niewątpliwie notatka niemieckiego oficera, który ze skrupulatnością odnotował pochodzenie i datę otrzymania tej niecodziennej pamiątki”. Również inne przesłanki wskazywały na zamkowe pochodzenie orła. Między innymi stwierdzono na powierzchni haftu obecność fosforu, wapnia i węgla, co może świadczyć o przemywaniu go detergentami lub pomalowaniu czernią kostną, a to z kolei przypomina epizod pruski w historii tronu. Otwartym jednak pozostawało pytanie czy był to orzeł stanisławowski, czy też pochodzący z warsztatu Anny Wendorf. Jednoznacznej odpowiedzi mogłaby udzielić analiza materiałów używanych w lyońskiej fabryce w XVIII wieku oraz petersburskiej pracowni na początku wieku XIX i porównanie ich z materiałami, z których wykonany był odnaleziony orzeł. Niestety, nie udało się pozyskać żadnych ich próbek.

W rezultacie przeprowadzonych badań uznano jednak za bardzo prawdopodobne, że orzeł pochodził z Zamku Królewskiego i zdecydowano o wykonaniu, na jego podstawie, 86 kopii, które miały się znaleźć na zaplecku i podniebiu zrekonstruowanego tronu. Ważny okazał się nie tylko dobór odpowiednich materiałów, ale również technika wykonania haftu. Joanna Nowak zwróciła w swoim artykule uwagę na to, że „Ogromnie dużo pracy włożono w odtworzenie trudnej i nie stosowanej już we współczesnych warsztatach techniki haftu, której rezultatem jest płaskorzeźba orła o wysokości około 2 cm, aplikowana następnie na aksamit. Technika ta polega na haftowaniu oddzielnie każdej z sześciu części orła (korona, brzusiec, dwa skrzydła, dwie łapy) odpowiednio powiększonych tak, aby w trakcie scalania wygiąć i wypełnić bawełnianą watą najwyższe partie”. Pracę tę, rozpoczętą w końcu 1993 roku, wykonał zespół 16 osób. Pierwszy etap zakończył się w czerwcu 1995 roku. Zaprezentowano wówczas podczas wystawy „Orzeł Biały – 700 lat państwa polskiego” 59 orłów na zaplecku tronu. Później nastąpiła dłuższa przerwa. Według informacji uzyskanych w ostatnich miesiącach od pracowników Muzeum, ostatnia z 27 pozostałych kopii została już ukończona. Ponieważ jednak w Sali Tronowej przewidziano większe prace konserwatorskie, nie tylko zawieszenie nowych orłów na podniebiu tronu, przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać na możliwość podziwiania całego kompletu 86 haftowanych ptaków.

Jakie są zatem te tronowe orły? Oczywiście, polskie. Jednoznacznie, polskie. Zawsze też takimi były! Chociaż… Oryginały wyprodukowane we Francji, kopie w Rosji, więc…
Andrzej Papliński
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 417267