NAJKRÓTSZĄ DROGĄ

Stanisław Sosabowski, twórca brygady powietrzno-desantowej, to bez wątpienia jeden z najwybitniejszych polskich dowódców z okresu II wojny światowej.

Człowiek o niezwykłym życiorysie, w którym jak w soczewce skupiają się wszelkie zawiłości XX wieku, który doświadczył wielkich sukcesów dowódczych, najwyższych odznaczeń wojskowych, ogromnego szacunku swoich podwładnych, a także wielkiego upokorzenia ze strony aliantów, przy jednoczesnym braku reakcji Naczelnego Dowództwa i władz emigracyjnych. Prywatnie doznał wielkiej rodzinnej tragedii.

Pochodził ze Stanisławowa na Kresach. Przyszły generał już od dzieciństwa przejawiał zdolności przywódcze oraz wielkie poczucie odpowiedzialności. Wcześnie straciwszy ojca, już jako 13-letni bardzo zdolny uczeń zaczął dorabiać korepetycjami, by pomóc matce w utrzymaniu czwórki rodzeństwa. Wcześnie zdecydował, że swe dorosłe życie poświęci wojsku. Zgłosił się do tworzących się grup strzeleckich przygotowujących się do walki o niepodległą Polskę. Był dowódcą 24 Drużyny Strzeleckiej, awansowany na podchorążego. Podczas I wojny światowej powołany do wojska służył w armii Austro-Węgier. Po odzyskaniu niepodległości natychmiast przeszedł do wojska polskiego. Pracował początkowo w Ministerstwie Spraw Wojskowych, pełnił kolejno różne funkcje jako oficer w Sztabie Generalnym, następnie został dowódcą batalionu, by wreszcie, po awansie na stopień pułkownika, objąć dowództwo 21. pułku piechoty „Dzieci Warszawy”.

Jeszcze podczas I wojny światowej ożenił się i miał dwóch synów. W 1938 r. Sosabowski przeżył osobistą tragedię. Starszy syn Stanisław Janusz, podchorąży wojsk sanitarnych, uległ ciężkiemu wypadkowi i stracił oko, natomiast młodszy, 16-letni Jacek przypadkowo śmiertelnie ranił się ze służbowego pistoletu ojca. Po tym wstrząsie, urlopowany przez kilka miesięcy, wrócił do pułku wiosną 1939 r. Brał udział w kampanii wrześniowej w bitwie pod Mławą, w której wykazał się znakomitymi zdolnościami dowódczymi, osłaniając odwrót 8. dywizji Armii „Warszawa”. Jako jedyny utrzymał swój pułk w całości, stawił skuteczny opór Niemcom, ratując przed zagładą 8. Dywizję Piechoty WP, umożliwił jej przebicie się do Warszawy. Wyróżniony przez gen. Rómmla w rozkazie pożegnalnym i odznaczony krzyżem Virtuti Militari.

Po kapitulacji uwięziony, zbiegł z niewoli i dołączył do konspiracyjnej Służby Zwycięstwu Polsce.
Pułkownik Sosabowski w pierwszym okresie służby w Wielkiej Brytanii
Fot. domena publiczna
Z zadaniem przekazania meldunków o sytuacji w Polsce rządowi na wychodźstwie przedarł się przez Węgry do Francji. Po jej upadku przedostaje się do Anglii i natychmiast włącza do formowania polskich sił zbrojnych. Ze swej brygady, którą dowodził postanowił stworzyć pierwszą w wojsku polskim brygadę spadochronową. Szkolenie odbywało się w Szkocji, gdzie 23 września 1941 wizytował ją naczelny wódz gen. Władysław Sikorski. Powiedział wtedy do żołnierzy: „Gdy przyjdzie chwila, jak orły zwycięskie spadniecie na wroga i przyczynicie się pierwsi do wyzwolenia naszej ojczyzny. Jesteście odtąd Pierwszą Brygadą Spadochronową...” W ten sposób nadał oficjalną nazwę jednostce zbrojnej tworzonej przez Sosabowskiego.

Anglicy, doceniając kunszt dowódczy Sosabowskiego, zaproponowali mu objęcie komendy nad wspólną, polsko – brytyjską, brygadą spadochronową, lecz on odmówił. Chciał dowodzić wyłącznie polską brygadą, która przyjęła zawołanie-hasło: „Najkrótszą drogą”. Sosabowski nie chciał dowodzić jednostką polskich sił zbrojnych wyłącznie na zachodzie. Był przekonany, że w rozstrzygającym momencie jego brygada weźmie udział w rozprawie z najeźdźcą hitlerowskim i uderzy na niego tak, jak miała w swoich haśle – z powietrza, najkrótszą drogą, przyczyniając się do wyzwolenia Polski.
Generał Stanisław Sosabowski w rozmowie z brytyjskim gen. Thomasem Ivorem, w czasie operacji Market-Garden
Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
15 VI 1944 awansowany został do stopnia generała brygady. Gdy wybuchło powstanie warszawskie Sosabowski chciał z brygadą lecieć do Polski. Anglicy odmówili pomocy i sprzętu. Podniósł się bunt żołnierzy z trudem zażegnany przez generała, który oddał się do dyspozycji Brytyjczyków. Uratowana przed rozwiązaniem brygada wzięła udział w największej w II wojnie światowej operacji powietrzno-desantowej aliantów pod kryptonimem Market-Garden, znanej powszechnie jako bitwa pod Arnhem. Operacja mająca rozdzielić wojska niemieckie i umożliwić aliantom zajęcie zagłębia Ruhry została źle przygotowana przez Montgomery’ego i zakończyła się klęską aliantów. Brytyjski marszałek z rozbrajającą szczerością przyznał, że chcieliśmy pójść „o jeden most za daleko”, co przed ponad 40 laty oglądaliśmy w znakomitym wojennym filmie. Gene Hackman wcielił się wówczas w rolę gen. Sosabowskiego. Straty Brytyjczyków w operacji były ogromne, nie pomogła ofiarna osłona polskiej brygady, która także straciła 40 % swojego stanu. By „wyjść z twarzą” trzeba było znaleźć kozła ofiarnego. Wybór Montgomery’ego padł na Sosabowskiego. Anglicy zażądali od niego zdania dowództwa. Od człowieka, którego tak cenili jeszcze 3 miesiące wcześniej. Usłużni Anglikom, Naczelny Wódz i Prezydent RP, nie przyjęli odwołania generała i zdegradowali go, odbierając brygadę jego twórcy. Żenujący stosunek władz RP na wychodźstwie do gen. Sosabowskiego, którego zdemobilizowano w 1948 i wysłano do cywila, nie wymaga komentarza.

Pozbawiony emerytury wojskowej musiał dorabiać jako pracownik fizyczny magazynu. W swoich wspomnieniach napisał: „przez 17 lat pracowałem w fabryce jako oficjalnie nie znany, prowadząc żywot podwójny: zwykłego robotnika przez 5 dni w tygodniu, „jako szeregowiec fabryczny” – „Stan”, oraz dostojny żywot polskiego generała, poniekąd „ojca” polskich spadochroniarzy, znanego wśród swoich i Brytyjczyków, Amerykanów i Holendrów”.

Duma generała sprawiła, że nigdy nie zwracał się o pomoc do władz polskich, tym bardziej, że po wojnie sprowadził do Anglii ociemniałego syna, Stanisława Janusza. Zmarł na atak serca 25 września 1967 r., a jego prochy, zgodnie z ostatnią wolą, przywieźli do Polski jego żołnierze i złożyli w grobie rodzinnym.
Stanisław Janusz Sosabowski ps. "Stasninek", starszy syn generała
Fot. Centralne Archiwum Wojskowe
Starszy syn generała ps. „Stasinek” walczył w kampanii wrześniowej, był dowódcą plutonu sanitarnego. Wzięty do niewoli, podobnie jak ojciec zbiegł z obozu w Żyrardowie i włączył się do działalności konspiracyjnej. Zapisał piękną i chlubną kartę w okresie okupacji, zupełnie nieznaną wobec wielkiej osobowości swego ojca. Na tajnych studiach kontynuował medycynę, a praktykował w szpitalu Dzieciątka Jezus. Jednocześnie zorganizował oddział w ramach Tajnej Organizacji Wojskowej, który po scaleniu z AK stał się oddziałem dyspozycyjnym „A” podległym pod Kedyw AK. To jeden z najbardziej znanych, aktywnych, biorących udział w wielu brawurowych akcjach oddział bojowy. W powstaniu warszawskim „Stasinek” dowodził, 1 sierpnia, akcją uwolnienia 50 Żydów więzionych na Gęsiówce. Niestety, kilka dni później ciężko ranny stracił całkowicie wzrok. Po upadku powstania znalazł się w oflagu w Niemczech, skąd po uwolnieniu przez aliantów trafił odnaleziony przez ojca do Anglii. Mimo inwalidztwa pracował do końca życia, specjalizował się w rehabilitacji, nostryfikował dyplom lekarski jako pierwszy Polak w historii Brytyjskiej Izby Lekarskiej, stał się członkiem General Medical Council. Awansowany do stopnia majora w stanie spoczynku zmarł w 2000 roku. Wraz z żoną przewieziony do Polski spoczął w grobie rodzinnym na Powązkach Wojskowych.
Grób rodziny Sosabowskich na warszawskich Powązkach Wojskowych
Fot. Franciszek Trynka
Wrzesień to najbardziej właściwy okres, by przypomnieć generała Stanisława Sosabowskiego i jego syna. To rocznica kampanii wrześniowej, operacji „Market Garden” oraz 54. rocznica śmierci generała.

Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 417287