WYSOCKI – PIONIER KOLEJNICTWA

21 maja, 152 lata temu zmarł Stanisław Wysocki, inżynier budowniczy, projektant, organizator budowy pierwszej linii kolejowej w Polsce – Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej. 

Gdy pomysł budowy takiej linii zrodził się w głowie głównego pomysłodawcy, hrabiego Henryka Łubieńskiego, minęło zaledwie kilka lat od pierwszego przejazdu lokomotywy parowej Stevensona ze Stockton do Darlington, a w 1830 roku otwarto pierwszą regularną linię kolejową z Liverpoolu do Manchesteru. Nasz kraj był tuż po upadku powstania listopadowego. A jednak. Hrabia Łubieński, wiceprezes Banku Polskiego (wówczas instytucja ta pełniła rolę dzisiejszego Ministerstwa Gospodarki), zdołał przekonać grupę zapaleńców do tego pomysłu. Nasi praojcowie widzieli w kolei szansę rozwoju ekonomicznego kraju, mimo, że pod zaborami, jednak wierzono w odrodzenie Polski w przyszłości. W kolei upatrywano przysłowiowe okno na świat. Powstało Towarzystwo Budowy DŻWW (Drogi Żelaznej Warszawsko-Wiedeńskiej), prace projektowe i organizacyjne powierzono Stanisławowi Wysockiemu. Pełnił on funkcję Inżyniera Banku Polskiego. Było wielką odwagą powierzenie tak młodemu inżynierowi, którego krótkie doświadczenie zawodowe po ukończeniu Instytutu Inżynierii Cywilnej, to zaledwie regulacja rzek Nidy i Kamiennej, oraz budowa spichrzów we Włocławku. Wysłano go jednak w 1836 roku do Anglii, by zapoznał się z zagadnieniami organizacji budowy linii kolejowych. Po powrocie zajął się wraz mierniczymi wytyczeniem i projektem trasy. Była to wówczas w Europie dopiero ósma linia kolejowa, jednocześnie jedna z najdłuższych jednorazowo budowanych, licząca 327,5 km. To ogromne przedsięwzięcie wymagało zdolności organizacyjnych, zatrudniono ok. 6 tysięcy robotników. 

Wysocki całą trasę podzielił na cztery odcinki, dobrał do współpracy inżynierów kierujących pracami. Sam było organizatorem i koordynatorem całego przedsięwzięcia. Wszystko robiono po raz pierwszy. Wytyczenie trasy wymagało wykupu gruntów, karczowania lasów, budowy nasypów. Po drodze wykonywano dziesiątki mostów, przepustów pokonując rozmaite rzeki, strumyki, cieki wodne. Najdłuższy, 10-przęsłowy most o długości 120 metrów zbudowano przez Wartę. Zdarzały się przypadki, że właściciele ziemscy bezpłatnie udostępniali tereny, upatrując korzyści w przyszłości z istnienia linii w pobliżu, czasem za cenę wykonania przystanku na trasie. Pamiętajmy, była to pionierska budowa, nie było wtedy dróg, ciężarówek, Potrzeba było przewozić ogromne ilości sprzętu i materiałów, jak szyny i podkłady. Szyny przeciągano np. lokomotywami po już zbudowanym torze. Dziś możemy zdejmować czapki z głów, że wszystko udało się zrealizowano w tak krótkim czasie. Prace ziemne rozpoczęto w 1840 roku, a otwarcie pierwszego odcinka trasy nastąpiło 14 czerwca 1845 r. Pierwszy pociąg z Dworca Wiedeńskiego dotarł do Grodziska. Minęło zaledwie 3 lata i pociągi pojechały do stacji Maczki, gdzie była ówczesna granica zaborów: rosyjskiego i austriackiego. Ważnym perspektywicznie aspektem budowy linii było to, że zdecydowano przyjąć europejski rozstaw szyn, czyli 1435 mm. Miało to wielkie znaczenie ułatwiające komunikację z siecią kolejową Europy. Tak marzenie przekuto w rzeczywistość, a Warszawa otrzymała połączenie kolejowe z zachodnią Europą kilkanaście lat wcześniej, niż ze stolicą rosyjskiego zaborcy. A Wysocki, po wykonaniu całej trasy, dalej pracował dla kolei. Już po uruchomieniu linii kierował pracami modernizacyjnymi. Na dużej części trasy rozpoczęto budowę drugiego toru, wymieniano drewniane mosty na kamienne. Zmieniały się spółki zarządzające, a Wysocki kontynuował pracę, jako naczelny inżynier nadzoru, po przejściu zaś na emeryturę, po blisko 40 latach pracy służył jako doradca techniczny przy budowie trasy warszawsko-terespolskiej. Kolej stała się miłością jego życia. Ciekawostką jest to, że oprócz inżynierii studiował także filozofię, uczył się również malarstwa. Zorganizował nawet wystawę swoich prac. Powiedzieć o Wysockim, że był nietuzinkowym człowiekiem, to powiedzieć o wiele za mało. 

Po jego śmierci jedna z warszawskich gazet napisała: „W stosunkach prywatnych, uprzejmy był i uczynny, a w obejściu z podwładnymi przystępny i wyrozumiały. Powszechnie też poważany i lubiany”. 

Pochowany jest w alei katakumbowej na Powązkach.

Franciszek Trynka 

21 maja 2020 roku
Fot. domena publiczna
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 356775