Niemiec, Francuz czy Rosjanin?

7 lipca 1572 roku, w Knyszynie, na Podlasiu umiera bezpotomnie Zygmunt II August, ostatni męski przedstawiciel rodu Jagiellonów. Chociaż król chorował od dłuższego już czasu, dla wielu ludzi z jego otoczenia ważniejsze okazywało się gorączkowe ubieganie się o tytuły i urzędy, niż troska o to co stanie się z państwem po śmierci monarchy. A stało się to, co w tej sytuacji stać się musiało. Król zmarł, kraj zaś pogrążył się w chaosie i anarchii. Nie było bowiem jeszcze określonych praw obowiązujących na czas bezkrólewia, ani przepisów regulujących sposób wyboru jego następcy. Chociaż… początek był już zrobiony. W latach 1530 i 1538 zostały wydane przez Zygmunta Starego statuty, mówiące m.in. o tym, iż elekcja winna się odbywać „viritim”, co oznaczało, iż każdy szlachcic miał prawo przybyć na miejsce elekcji, aby oddać swój głos. Sam wybór zaś musiał być uczyniony w sposób wolny. Z kolei jednym z postanowień Unii Lubelskiej z 1569 roku był zapis o wspólnym wyborze dokonanym przez oba narody jednego władcy, koronowanego później w Krakowie na króla Polski i wielkiego księcia Litwy. Wiadomo jednak, że diabeł tkwi w szczegółach i o te szczegóły należało teraz szybko zadbać. Dyskusje zaś okazały się długie i zaciekłe, bowiem Rzeczpospolita była nie tylko państwem wielonarodowym, ale również wielowyznaniowym. 

W końcu, 6 stycznia 1573 roku rozpoczął się w Warszawie sejm konwokacyjny, poprzedzony sejmikami organizowanymi w całym kraju. Dyskutowano nie tylko o tym, co miało być nowe. Podważano także zasadę „viritim”. Niechaj to jakaś grupa przedstawicieli narodu albo może sam senat dokona wyboru króla, głosili magnaci. Okazało się jednak, że brać szlachecka dosłownie rozumiała powiedzenie „szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie” i w końcu została podjęta decyzja o nieograniczonym udziale szlachty w elekcji. Ustalono również, co wcześniej także było kwestionowane, że po wieczne już czasy „interrexem”, czyli osobą zarządzającą państwem w czasie bezkrólewia, będzie prymas. 

Punktem spornym okazało się też wyznaczenie miejsca elekcji. Pretendowały do tej roli trzy miasta: Warszawa (propozycja Wielkopolan), Lublin (wskazany przez Małopolan) i Parczew (preferowany przez Litwinów). Ponieważ Wielkopolanie mieli poparcie prymasa, większością głosów (podczas sejmu konwokacyjnego nie obowiązywała zasada „liberum veto”) zwyciężyła Warszawa. Wyznaczono też termin elekcji na 6 kwietnia roku 1573. Mogła zatem już ruszyć kampania pre…, przepraszam, królewska. 

Już na konwokacji pojawiły się pierwsze kandydatury, także z zagranicy. Od samego początku bardzo aktywni byli przedstawiciele domu Habsburgów. Mówiło się nawet po kątach, że Zygmunt August, za zgodę na rozwód ze swoją żoną Katarzyną Austriaczką, miał obiecać jej cesarskiemu bratu, Maksymilianowi, tron polski dla jednego z jego synów. Duża część szlachty jednak nie była przychylna kandydaturze „Niemca, co Niemcom wszystkie urzędy będzie rozdawał”. Ci nadstawili ucha agitacji francuskiego wysłannika królowej Katarzyny Medycejskiej, wytrawnego dyplomaty i krasomówcy, Jeana Montluca. I to raczej jego argumenty, a zwłaszcza obietnice przekonały ostatecznie wyborców, a nie zalety samego kandydata, Henryka Walezego. Choć w swoim liście skierowanym do senatorów tuż przed sejmem elekcyjnym, Montluc tak zachwalał syna wielkiego Henryka II: „Książę jest obdarzony takiemi wojennemi zdolnościami, jakie tylko w doskonałych hetmanach znaleźć można, zna wybornie sztukę wojenną, szczególniejszą posiada odwagę i szczęście niepospolite. Ileż on rzeczy dokonał! Ileż bitew wygrał! Ile łupów odniósł! Któż potem wątpić może, że nie jemu należy powierzyć najwyższą władzę w Polsce”. A ponieważ obiecywał również sprowadzenie na koszt Walezego żołnierzy francuskich na wojnę moskiewską oraz spłatę przez Henryka długów Rzeczypospolitej, nawet protestanci puścili w niepamięć wspomnienie „Nocy św. Bartłomieja”, podczas której na rozkaz Karola IX i jego matki, zamordowano we Francji tysiące hugenotów. Był jeszcze wprawdzie inny ważny kontrkandydat – Fiodor, syn cara Iwana Groźnego, preferowany przez Litwinów oraz zwolenników wojny z muzułmańską Turcją. Warunki jednak narzucane przez Iwana, który zresztą nie odrzucał myśli o osobistym zajęciu tronu polskiego, były nie do przyjęcia nawet dla jego początkowych zwolenników. Pozostali zaś kandydaci, a było ich jeszcze sześciu, nie mieli praktycznie żadnych szans na zwycięstwo. 

Już w kwietniu zjechało pod Warszawę, do wsi Kamień, około 40 tysięcy wyborców. Był to rekord absolutny, nie pobity później podczas żadnej innej elekcji. Obrady trwały miesiąc. Trzeba było przecież ostatecznie ustalić wszystkie szczegóły organizacyjne nie tylko samej elekcji, ale również zasady mające obowiązywać przyszłego króla. Przyjęto je 2 maja. Stały się one pierwszą polską ustawą zasadniczą. Obowiązywały wszystkich naszych królów do końca istnienia Rzeczypospolitej. 21 punktów, które przeszły do historii pod nazwą „Artykułów henrykowskich” między innymi zakazywało królowi starań o dziedziczenie tronu, określało rolę sejmu w sprawach polityki zagranicznej i wewnętrznej, oraz w kwestiach podatkowych. Regulowały sprawę wojen i powoływania pospolitego ruszenia, a także zapewnienia poddanym pokoju religijnego. 

Po tych wszystkich ustaleniach można już było zatem przystąpić do końcowych prezentacji kandydatów, po których nastąpiło głosowanie. Trwało ono 6 dni. Odbywało się województwami. Każdy szlachcic odciskał swą pieczęć herbową na liście wybranego kandydata. Listy te przekazano potem do senatu, w celu podsumowania głosów ze wszystkich województw. 

11 maja 1573 roku, ogłoszono wszem i wobec, że królem Polski obrany został książę francuski Henryk Andegaweński. Po nabożeństwie dziękczynnym w kolegiacie warszawskiej, pierwsza w Polsce wolna elekcja dobiegła końca. 

Post Scriptum 
Król elekt, który jak inni kandydaci do tronu nie miał prawa przebywać na polach elekcyjnych, stanął ze swoim orszakiem na ziemi polskiej dopiero w styczniu 1574 roku, witany przez wojewodę poznańskiego, Stanisława Górkę. Uroczysty zaś wjazd do stołecznego miasta Krakowa nastąpił 18 lutego tegoż roku. 

Andrzej Papliński 

11 maja 2020 roku
Fot. domena publiczna
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 359949