TAK UMIERAŁA LEGENDA

Tego dnia, jak zwykle, Stanisław przyszedł na poranną mszę do kościoła Wizytek przy warszawskim Krakowskim Przedmieściu, jak to miał w zwyczaju od lat. Nawet choroba nie mogła go powstrzymać od porannego nabożeństwa i niemal każdy dzień zaczynał od kościoła.  

Faktycznie, 4 czerwca 1872 roku czuł się źle. Czekał go jeszcze trudny dzień, całe przedpołudnie wypełnione spotkaniami na mieście. Do tego ciążyła mu praca - zajęcia, które prowadził w Instytucie Muzycznym i obowiązki w Teatrze Wielkim oraz mniejsze i większe zlecenia. Brał je, żeby reperować domowy budżet. Niby Stanisław Moniuszko był wielkim warszawskim celebrytą: był znany, rozpoznawany a na mieście komentowano jego zwyczaj poobiednich drzemek. Nie umiał jednak odpowiednio wysoko wyceniać swojej pracy i „świętość turecka” groziła mu niemal stale – tak nieco ironicznie przedstawiał swoją sytuację materialną w listach do znajomych (było kiedyś takie powiedzenie „goły jak święty turecki”). Jeszcze dzień wcześniej, 3 czerwca wieczorem, zastawiał się, czy z Instytutu Muzycznego nie odejść - z dniem 1 lipca, i może odetchnąć choć trochę w wakacje. Naprawdę kiepsko się czuł.  

Tego dnia Stanisław Moniuszko nie zdążył wiele zrobić: zaszedł do cukierni na herbatę i odbył kilka spotkań. Już około godziny 10 czuł się na tyle źle, że wrócił do domu – mieszkał przy ul. Mazowieckiej 3 i wchodząc po schodach zasłabł.Do domu wezwano lekarza, ale Mistrz zmarł o godzinie 18. Aleksander Walicki, autor pierwszej biografii ojca polskiej opery narodowej, dodał, że Stanisław Moniuszko zostawił swoją rodzinę bez środków do życia. 

Ostatnie lata przed śmiercią były dla Stanisława Moniuszki bardzo trudne. W 1870 roku zmarł jego ojciec. W maju 1872 roku zmarła też Agata Koziegrodzka, która pracowała u Moniuszków przez trzydzieści lat i wypiastowała wszystkie ich dzieci. Kompozytor opłacił mszę pogrzebową u Wizytek, potem całą rodziną odprowadzili ciało na Powązki. Stanisław Moniuszko czuł, że stracił kolejną bliską mu osobę. Do tego jego ostatnie kompozycje: opery Paria (prapremiera 11 grudnia 1869 r.) i Beata (premiera 2 luty 1872 r.) zebrały krytyczne recenzje.  

O tym, że ma słabe serce i powinien unikać stresu wiedział bardzo dobrze, ale w życiu, jakie prowadził nie było to takie proste. Stanowisko, prestiż i sława dyrygenta warszawskiej sceny operowej nie szły w parze z honorariami, które pozwoliłyby na utrzymanie rodziny. Starsze dzieci były samodzielne ale w domu wciąż pozostawała czwórka najmłodszych: nastolatki i panny na wydaniu. Na Mazowieckiej 3 mieszkała też teściowa Stanisława Moniuszki i jego ukochana żona Aleksandra – wszyscy byli bardzo zżyci.  

Utrzymanie tego wspaniałego domu pełnego ciepła i miłości spoczywało na barkach jednego człowieka – dziś autorzy zajmujący się życiem kompozytora szacują, że domownicy Moniuszków (rodzina i służba) to było nawet kilkanaście osób. W mieszkaniu przy ul Mazowieckiej 3 były też domowe zwierzaki: kanarki i trzy psy: Szyk, Mylady i Gawota. Autor Halki i Strasznego Dworu był osobą wrażliwą i skrytą a od czasu przenosin z Wilna nie prowadził otwartego domu – czuł się świetnie w gronie najbliższych. Nie był jednak odludkiem, został zapamiętany jako gościnny gospodarz dla odwiedzających go litewskich przyjaciół. Kiedy zmarł w wieku 53 lat, nawet jemu współcześni nie mieli wątpliwości, że stało się to z przemęczenia i z przepracowania.  

Kompozytor urodził się 5 maja 1819 r. w majątku Ubiel (dziś Białoruś).  

Agnieszka Kuś 

4 czerwca 2020 roku
Polona
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 359407