SZUM MORZA PRZY PUŁAWSKIEJ

Boston Port to idealne miejsce, by w środku miasta ukoić letnią tęsknotę za świeżą, smażoną rybką. Z zewnątrz to niepozorna budka, malowniczo opleciona imponującym krzakiem wina, jednak amatorzy ryb trafiają tam bez pudła, i to ładnych kilka dekad, bo lokal powstał w połowie lat 90. XX wieku. 

W sobotni wieczór wakacje nad Bałtykiem przypomniała mi porcja turbota, ryby, którą warto polecić tym wszystkim, dla których flądry są za suche. Turboty jak flądry mają białe mięso i mało ości, ale są znacznie większe, dzięki temu ich mięso, choć delikatne jest znacznie bardziej soczyste. Do tego sałatka, frytki i piwo… i nastrój wakacyjny gotowy! 

Jednak wizyta w Boston Port nie byłaby pełna przez spróbowania chowdera, czyli gęstej zupy rybnej zabielanej śmietaną lub mlekiem, wiązanej z byłymi brytyjskimi koloniami, np. wschodnim wybrzeżem Ameryki Północnej. W Boston Port można zamówić ten specjał w dwóch rozmiarach, a mniejsza porcja to świetna przystawka. Do chowdera podawane są aromatyczne grzanki. W sumie rachunek za zupę, 500 gr ryby, dodatki, piwo i lemoniadę wyniósł 99 złotych, a zamówieniem najadły się dwie dorosłe osoby. 

Agnieszka Kuś 

4 lipca 2020 roku
Fot. Agnieszka Kuś
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 298771