MISTRZ WOALU

Ponad ćwierć wieku zawoalowana alegoria smutku Syrewicza była niedościgłym wzorem.

Osoba rzeźbiarza Bolesława Syrewicza jest jednym z najlepszych przykładów tego, jak w XIX wieku zmienił się status artystów zajmujących się rzeźbą cmentarną. Niewątpliwym sprzyjającym czynnikiem było uregulowanie w ówczesnej Warszawie sprawy pochówków i funkcjonowania cmentarzy, początkowo Powązek, później nowego cmentarza na Bródnie. Równolegle powstawały także cmentarze innych wyznań, przede wszystkim ewangelickie, żydowski i prawosławny. 

Zapotrzebowanie na pomniki nagrobne w naturalny sposób sprawiło, że rzeźbiarze, oprócz zaspakajania swoich artystycznych ambicji, zaczęli tworzyć na potrzeby cmentarzy. Powstał rynek zakładów kamieniarskich wytwarzających nagrobki i współpracujących z nimi artystów. Najbardziej znani rzeźbiarze, jak np. Andrzej Pruszyński sami prowadzili swoje firmy. Zauważmy, jeszcze w początku XIX wieku artyści musieli zabiegać o względy bogatych sponsorów. Takie zlecenia mogli otrzymać od właścicieli pałaców, dekorując budowle na terenie miasta, także kościoły, lub tworząc rzeźby ogrodowe, czy mauzolea jak np. Potockich w Wilanowie czy Natolinie. Przypomnijmy działających w I połowie XIX wieku w Warszawie Pawła Malińskiego i Ludwika Kaufmanna. Ich twórczość i wielu innych artystów została w wyniku wojny bardzo zniszczona. Część została zrekonstruowana i odtworzona. Dzieła wielu artystów uległo bezpowrotnemu zniszczeniu. 

Zwiedzającym Stare Powązki wiele razy uświadamiam, jak ważną role pełni ta najstarsza nekropolia jako naturalna galeria rzeźby dawnych mistrzów dłuta. 

II połowa XIX wieku to okres, kiedy ukazanie się wybitnego dzieła na Powązkach spotykało się z odzewem prasy i było szeroko komentowane jako wydarzenie artystyczne. Podobnie jak wystawy malarstwa czy rzeźby w Zachęcie i innych galeriach, tak pomniki na Powązkach były zawsze oczekiwane i doceniane. 

Takim wydarzeniem, które szeroko komentowała prasa warszawska było wykonanie przez Bolesława Syrewicza pomnika na grobie rodziny Hermanów w 1880 r. Na długie lata stanowił on niedościgniony wzorzec alegorii smutku. Postać kobiety, żałobnicy w woalu uznawano za najpiękniejszy pomnik na cmentarzu, aż do chwili powstania grobowca Juliana Frageta wykonanego przez kolejnego mistrza dłuta, również Bolesława, Jeziorańskiego. 

Poznajmy bliżej tego pierwszego. Bolesław Syrewicz rozpoczynał naukę w warszawskiej Szkole Sztuk Pięknych po kierunkiem Konstantego Hegla, znanego rzeźbiarza, twórcy warszawskiej Syrenki, oraz w klasie rysunku Jana Piwarskiego. Później studia kontynuował w Berlinie i Monachium oraz w Akademii św. Łukasza w Rzymie. Po powrocie objął pracownię rzeźby w Zamku Królewskim. Rozpoczynało w niej naukę wiele późniejszych znanych artystów, wśród nich, Antoni Olesiński oraz młody Xawery Dunikowski. 

Syrewicz to twórca około 60 rzeźb nagrobnych na Powązkach oraz innych cmentarzach na terenie Polski, m.in. w Lublinie. To nie tylko rzeźby pełno postaciowe (aktor Jan Królikowski), ale także popiersia, plakiety i medaliony. Tworzył także rzeźby na wzorach klasycznych (posąg Juliusza Cezara), płaskorzeźby o treści religijnej i epitafia do kościołów. W Łazienkach Królewskich w Warszawie znajduje się jego Wenus. Kilka dni temu pokazaliśmy pomnik aktorki Marii Wisnowskiej. 

W 1869 roku Syrewicz wykonał marmurowy nagrobek z postacią Anioła Zmartwychwstania z marmuru karraryjskiego, siedzącego na sarkofagu. Przeznaczony pierwotnie dla kościoła św. Krzyża, który dziś możemy oglądać go przy wejściu do kościoła św. Stanisława Kostki na Żoliborzu. Także w innych warszawskich kościołach można spotkać jego dzieła, jak np. w kościele św. Aleksandra - pomnik ks. Jakuba Falkowskiego. 

Syrewicz sprowadzał marmur z Carrary. Z tego surowca wykonany został także pomnik Marii Wisnowskiej i pomnik na grobie rodziny Hermanów. Najbardziej znany medalion wykonał na pomniku poety i pisarza Stanisława Jachowicza. Jest autorem popiersia Konstantego Hegla, które wykonał po śmierci swojego nauczyciela w 1876 roku. 

Niewątpliwą ciekawostką, nie do końca rozszyfrowaną, jest pomnik na cmentarzu prawosławnym na Woli, niczym kopia pomnika rodziny Hermanów, podpisana nazwiskiem Syrewicza, jednak nosi datę 1905 roku, zatem już po śmierci rzeźbiarza. Tego pomnika nie wymieniają żadne źródła piszące o Syrewiczu. Czy to jest plagiat podpisany jego nazwiskiem, czy też kopia pomnika Hermanów wykonana za życia artysty? 

Pisząc o Syrewiczu, jako mistrzu woalu, trzeba wspomnieć, o pewnym pomniku wzorowanym na grobowcu Hermanów. Jest to kobieca postać na grobie Jakubowskich wykonana przez Jana Woydygę. Bez trudu można poznać skąd wzięto wzór. 

Bolesław Syrewicz schorowany, tracący wzrok zmarł 10 lutego 1899 roku. Dziennikarz „Kuriera Warszawskiego” opisujący pogrzeb Syrewicza 3 dni później wspomina, że był odprowadzany przez rzesze mieszkańców Warszawy, jednak odnotował zupełny brak kwiatów od jakiejkolwiek instytucji artystycznej. 

Franciszek Trynka 

14 lipca 2020 roku
Fot. Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 356702