IMPRESJE POWĄZKOWSKIE

WIELOKROPEK

„Telewidzu obudź się! Zaczynamy!” Tak zaczynał się jeden z najstarszych programów rozrywkowych. 

Ciekaw jestem, czy ktoś go pamięta. A było to dawno temu. Był rok 1963. Telewizja nadawała tylko jeden program, oczywiście czarnobiały. Mało tego zaczynał się o 17-tej , a o 22-ej „świat ludzi pracy” słyszał od spikerki prowadzącej program: Dobranoc Państwu. Dziś macie kilkaset całodobowych programów w kablówce, a wtedy… najpierw parę lat poczekaliśmy na drugi program TVP, a w 1970 roku zaczęło się częściowe nadawanie w kolorze. Takie to były początki. 

A w tym wspomnianym 1963 roku do telewizji trafił Witold Filler. Dostał propozycję od prezesa Sokorskiego poprowadzenia telewizyjnej rozrywki. A kim był ten pan? Człowiekiem teatru. W czasach raczkującej telewizji, nikt nie miał doświadczenia, bo gdzie miał je zdobyć. Wszyscy byli pionierami. Filler miał praktykę aktorską. 10 lat po PWST występował na scenie Dramatycznego, później Narodowego. Ponadto był mistrzem pióra. Pisał felietony i recenzje, głównie o teatrze. Okazało się , że miał także znakomite pióro satyryczne. Z chwilą przyjścia do telewizji porzucił scenę. Za jego czasów rozrywka w telewizji się rozwijała coraz lepiej. Wystarczy wspomnieć, że wówczas telewizja nadawała „Kabaret Starszych Panów”, potem kolejne kabarety Olgi Lipińskiej. Gruza z Fedorowiczem robili cykl programów rozrywkowych, połączonych z konkursami: „Poznajmy się” oraz „Małżeństwo doskonałe”. Sam Filler wpadł na pomysł cotygodniowego programu rozrywkowego, który nazwał „Wielokropek”. Zaangażował do niego dwóch Janów: Kobuszewskiego i Kociniaka. Było to w myśl zasady – para przeciwieństw. Jeden wysoki i chudy, a drugi korpulentny i niski. Program prowadził i teksty do niego pisał Witold Filler. Tematy, które poruszano podsuwało samo życie. W prześmiewczej formie przedstawiano absurdy życia codziennego. Nie udało mi się ustalić, jak długo programy były emitowane. Na You tube natrafiłem na „Wielokropek nr 14”. Bardzo niewiele ocalało zarejestrowanych programów z tamtego okresu. Nadawano bowiem na żywo i programów wtedy nie rejestrowano. Z czasem telewizja dorobiła się aparatury nagrywającej, szumnie wtedy nazywanej telerecordingiem, czyli urządzenia, które w powszechnym domowym użyciu znane było jako magnetowid. 

Wróćmy do wykonawców „Wielokropka”. Trzeba stwierdzić, że Witold Filler to zasłużona postać dla naszej kultury. Po 10 latach pracy w TVP był naczelnym satyrycznych „Szpilek”, 12 lat kierował Teatrem Syrena. Równolegle pisał książki, głównie monografie ludzi teatru, jest także autorem książki o Violetcie Villas – „Tygrysica z Magdalenki”. 

A dwaj Janowie? Kobuszewski, zmarły przed niespełna rokiem, to artysta teatru, filmu, TV. Szacuje się, że wystąpił w ponad dwu tysiącach programów. Bawił nas całe życie – od zawsze. Niektóre jego skecze to legenda kabaretu. Wspomnę tylko majstra od hydrauliki, który uczy Jasia (Wiesław Gołas). Pamiętamy go z kabaretów Olgi Lipińskiej, z filmów Barei, długo można wyliczać. Na żywo oglądałem go w Teatrze Kwadrat. Brakuje Pana Janka! 

Drugi, ten mniejszy, to Jan Kociniak. Absolwent warszawskiej PWST, jako aktor występował na scenach teatrów warszawskich: Ateneum, Kwadratu i Syreny. Grał w wielu filmach i serialach telewizyjnych, m.in. „Złotopolscy”. Był także aktorem dubbingowym znanym szczególnie dzieciom, odtwarzał bowiem Kubusia Puchatka. Zmarł w 2007 roku w wyniku choroby nowotworowej. 

Cała trójka z „Wielokropka” spoczywa dziś na cmentarzach powązkowskich. Jan Kobuszewski na Starych Powązkach, a Witold Filler i Jan Kociniak na Powązkach Wojskowych. 

Franciszek Trynka 

20 lipca 2020 roku
Fot. Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Liczba odwiedzin: 260808