BITWA WARSZAWSKA 1656. DZIEŃ 1.

1 lipca siły Rzeczypospolitej Obojga Narodów, pod wodzą króla Jana Kazimierza odzyskały po dwumiesięcznym oblężeniu Warszawę. Dowodzący szwedzką obroną Warszawy feldmarszałek Wittemberg długo grał na zwłokę z poddaniem miasta, wierząc w odsiecz organizowaną przez króla Szwecji Karola X Gustawa. Ostatecznie skapitulował przed Janem Kazimierzem. Warszawa była wolna. Do miasta wrócił król Polski oraz wojsko. Król oraz Polacy i Litwini nie cieszyli się jednak długo odzyskaniem Warszawy. Zagrożeniem były rosnące siły szwedzkie i brandenburskie Karola X Gustawa gromadzące się na północ od miasta. 

Król szwedzki faktycznie zaczął organizować pomoc dla załogi szwedzkiej w Warszawie już od połowy czerwca. W okolicach Nowego Dworu i Pomiechowa zbierały się siły szwedzkie, które miały przyjść na odsiecz broniącemu się w Warszawie Wittembergowi. Dowodzone były przez brata króla Szwecji, księcia Jana Adolfa i generała Roberta Douglasa. 

Król Polski, Jan Kazimierz jeszcze w czerwcu wysłał na rekonesans część sił pod wodzą Stefana Czarneckiego. Stwierdzono, że liczebność wojsk szwedzkich nie stanowi zagrożenia dla armii królewskiej oblegającej miasto. 

Wkrótce do Szwedów przyłączył się nowy sojusznik – elektor pruski Fryderyk Wilhelm, lennik Polski, który przeszedł na stronę Karola X Gustawa, w obliczu błyskawicznych sukcesów szwedzkich w Polsce. 25 czerwca, w Malborku, obydwaj władcy podpisali układ o współpracy i wzajemnej pomocy. Za co Fryderyk Wilhelm otrzymał województwa: poznańskie, kaliskie, łęczyckie i sieradzkie. 

Pod koniec lipca Karol X Gustaw ostatecznie zgromadził wystarczające siły, w skład których weszły wojska szwedzkie i brandenburskie, planując odbicie Warszawy. 

Po zajęciu Warszawy wojska koronne i litewskie stojące pod Warszawą w końcu lipca 1656 liczyło około 24 000 żołnierzy regularnych (komputowych), 10 000 pospolitego ruszenia i 2 000 Tatarów. Łącznie 36 000 ludzi. Przeważała jazda, piechoty było tylko 4.000 i 18 dział. W szeregach wojska znajdowało się osiem chorągwi husarii, czyli około 1000 – 1100 husarzy. 

Pierwotnie plan zakładał działania przeciw Szwedom, którzy gromadzili się w obozach pod Modlinem i Pomiechowem. Obozy te miały być atakowane na dwóch kierunkach, z lewej i prawej strony Wisły. Część wojska, pod wodzą Stefan Czarneckiego, ruszyła lewym brzegiem pod Kazuń. Miała za zadanie uniemożliwić Szwedom przeprawę przez Wisłę oraz zabezpieczyć Warszawę na tym kierunku. 

Główne siły polskie miały przeprawić się na praski (prawy) brzeg. Połączywszy się z wojskami litewskimi pod wodzą Pawła Sapiehy miały iść na północ, po sforsowaniu Narwi zaatakować obozy Douglasa i Adolfa Jana. Należało to zrobić zanim Szwedzi połączą się z Brandenburczykami. 

Plan zniweczyła opieszałość polskiego monarchy. Dało to królowi szwedzkiemu Karolowi Gustawowi możliwość przeprowadzenia koncentracji sił własnych oraz połączenia się z elektorem brandenburskim Fryderykiem Wilhelmem. 

Połączone siły szwedzkie i brandenburskie liczyły 12,5 tysiąca rajtarii i dragonii, 5,5 tysiąca piechoty. Razem armia sprzymierzonych liczyła zatem 18 tysięcy żołnierzy. Wsparcie ogniowe zapewniało 47 dział. 

Generalnie przewagę liczebną miały siły Jana Kazimierza. Jednakże mniej liczna armia sprzymierzonych była lepiej uzbrojona, wyszkolona i zorganizowana. W samej sile ognia muszkietowego i artylerii przewaga była po stronie armii Karola X Gustawa. 

Król Polski, Jan Kazimierz, ostatecznie przeforsował plan walnej rozprawy ze Szwedami, pomimo że wyżsi dowódcy polscy, tacy jak Stefan Czarnecki doradzali, aby nie wydawać bitwy w otwartym polu, ale nadal prowadzić wojnę podjazdową zwaną także szarpaną, i przenieść działania wojenne na teren Prus. 

Postawa Jana Kazimierza był na rękę królowi szwedzkiemu, który dążył do rozbicia rosnącej armii polskiej. Nie było to dotychczas możliwe ze względu na to, jak do tej pory Polacy prowadzili walkę. Karol Gustaw planował najpierw rozbić siły Litwinów stojących na praskim brzegu, zanim Polacy zbudują most. Po ich zniszczeniu szybko wrócić do Modlina, przeprawić się przez Wisłę pod Zakroczymiem, a następnie, przemieszczając się wzdłuż lewego brzegu rzeki, iść na Warszawę i zniszczyć znajdujące się pod miastem siły polskie. 

Wieczorem 27 lipca siły szwedzko-brandenurskie rozpoczęły przeprawę przez Narew pod Nowym Dworem. Pozostawiono tabory pod osłoną wydzielonego wojska. Oczekiwano, że wyprawa na Litwinów będzie przebiegać szybko i sprawnie, dlatego też wojsko wyruszyło w drogę z zapasem żywności tylko na trzy dni. Przeprawa zakończyła się dopiero w południe dnia następnego. 

Pod Jabłonną doszło do spotkania króla Szwecji z posłem francuskim de Lumbres, który wyjawił Szwedom wiele szczegółów dotyczących liczebności polskiego wojska i to, że wojska koronne przeprawiają się na prawy brzeg. 

Karol Gustaw z zadowoleniem przyjął do wiadomości fakt, iż strona polska zamierza przyjąć bitwę na praskich polach. Nie przejmował się liczebną przewagą wojsk przeciwnika. Wiedział że teren przyszłej bitwy nie nadawał się do użycia dużych mas kawalerii, a ta przeważała w armii Rzeczypospolitej. Przewagę sprzymierzonym miała zapewnić piechota i dragonia wspierana artylerią. 

Teren przyszłej bitwy obejmował obszar o powierzchni około 10 km kwadratowych. Teren dość trudny, urozmaicony lasami, licznymi ciekami wodnymi, mokradłami i wydmami. Obszar ograniczony był Wisłą i mokradłami oraz płynącą z południa na północ rzeczką Skurczą oraz lasami. Obszar w najwęższym miejscu tego naturalnego korytarza były dobrym stanowiskiem dla piechoty i stanowiły naturalną twierdzę otwartą tylko od północy korytarzem szerokości około 1000 metrów. Na południowy wschód, na wysokości wsi Bródno, obszar rozszerzał się w kierunku wschodnim, zamknięty jednak rzeką Brodnią i mokradłami. 

Przez całą noc z 27 na 28 lipca wojska koronne przeprawiały się na praski brzeg Wisły. Najpierw piechota i artyleria, a następnie chorągwie komputowe. Dopiero w południe 28 lipca mogło przystąpić do przeprawy pospolite ruszenie. Błyskawiczne pojawienie się połączonych sił szwedzkich i brandenburskich było nie lada zaskoczeniem dla dowództwa polskiego. 

Widząc nikłą przydatność terenu dla podjęcia większych działań siłami kawalerii, Jan Kazimierz wybrał wariant defensywny. Przeciwnika planowano przyjąć na północy, zamykając od południa wąski na 1000 metrów korytarz, gdzie usypano trzy szańce oraz mały fort. Dodatkowo przed linią szańców, w kierunku na Białołękę, w odległości około 600 metrów od lasu żerańskiego. usypano mały fort. Między szańcami pozostawiono wolne przestrzenie, przez które miała szarżować na wojska szwedzkie polska kawaleria. 

Wobec nowej sytuacji zawrócono z drogi na Nieporęt Tatarów, którzy teraz mieli niepokoić tyły wojsk sprzymierzonych. 

Dowództwo szwedzkie było zaskoczone małą szerokością dostępnego terenu pomiędzy zalesionymi wydmami a Wisłą pod Tarchominem, Świdrem i Żeraniem. Spowolniło to marsz w stronę Pragi wojsk sprzymierzonych, których kolumna niebezpiecznie rozciągnęła się w kierunku północnym. 

Dwie godziny przez zmierzchem zaczęło dochodzić do pierwszych starć szwedzkiej awangardy z oddziałami litewskimi. Starcia te przybierały coraz bardziej na sile. Szwedzka piechota rozpoczęła bezskuteczne natarcia na szańce polskiej piechoty i artylerii. Polską obronę posiłkowała kawaleria koronna i litewska. Ściśnięte na wąskim pasie terenu siły sprzymierzonych nie były w stanie się rozwinąć. Wojska polskie zaś bezskutecznie usiłowały zaskoczyć nieprzyjaciela zorganizowanymi atakami kawalerii na jego stronę stronę. 

Napływały dalsze szwedzkie jednostki rajtarii prawego skrzydła i piechoty centrum. Wojska sprzymierzonych zajęły całą szerokość nadwiślańskiego korytarza. Zapadające ciemności, kurz i dym uniemożliwiły dalszą walkę. Około godziny 20. oddziały szwedko brandenburskie wycofały się w głąb korytarza na odległość 2 do 3 km. 

Pierwszy dzień zakończył się sukcesem strony polskiej. Elektor brandenburski Fryderyk Wilhelm, będąc pod wrażeniem wydarzeń, namawiał króla szwedzkiego do wycofania się i uchylenia tym samym od walnej rozprawy. Argumentował to tym, że tabory wojska sprzymierzonych pozostały w Modlinie i że żywności mają zaledwie na trzy dni. Karol X Gustaw był jednak zdecydowany kontynuować walkę. Wydano rozkazy sypania szańców na wprost polskich umocnień. 

Gdy polski król zdał sobie sprawę, że ma do czynienia z głównymi siłami i nie musi pilnować przeprawy pod Zakroczymiem kazał „pchnąć” kurierów z poleceniem, aby Czarniecki natychmiast dołączył do sił koronnych…

Karol Karasiewicz

28 lipca 2020 roku
Jan Kazimeirz na Bielanach;
Jan Matejko
Ilustracja w nagłówku: 
grafika pierwszy dzień bitwy warszawskiej, Erik Dahlberg

BITWA WARSZAWSKA 1656

TU PRZECZYTASZ O 2. DNIU BITWY

Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 356875