POWSTANIE WARSZAWSKIE DZIEŃ PO DNIU

1 WRZEŚNIA 1944

Tej nocy, do tej pory ukrywająca się w piwnicach pałacu Zamojskich, grupa "Zośki" przebija się ostatecznie przez Ogród Saski do pozycji powstańczych na ulicy Królewskiej. Oddział „Andrzeja Morro” z racji tego, że noszą na sobie niemieckie mundury w postaci panterek, kurtek polowych z kamuflażem oraz hełmy niemieckie, przeistacza się w oddział niemiecki, a następnie przemaszerowuje zwartym szykiem przez Ogród Saski, przechodząc obok nieprzyjacielskich stanowisk. Podstęp się udał, niemieccy żołnierze wzięli ich za swoich. Powstańcy następnie przeskakują ulicę Królewską. W trakcie przejścia przez Królewską, ginie, niestety, jeden z żołnierzy grupy Romockiego. W momencie przeskoku przez ulicę, Polacy zajmujący pozycje na barykadzie na Królewskiej otworzyli do nich ogień, wziąwszy ich za Niemców. 

Tego dnia, Niemcy, poprzez swoich informatorów, dowiadują się o krytycznej sytuacji obrońców Starego Miasta. Chcąc wykorzystać atmosferę chaosu i rozprężenia, rzucają się do generalnego szturmu na wszystkich odcinkach. Atakujące oddziały piechoty wspiera lotnictwo dokonując nieustannie dywanowych wręcz nalotów na pozycje powstańcze. O świcie rozpoczyna się atak z ulicy Bielańskiej na ulicę Długą. Powstańcom z wielkim trudem udaje się powstrzymać natarcie. Kolejne ataki Niemcy przeprowadzają od strony placu Zamkowego w kierunku na Rynek Starego Miasta oraz równocześnie od północy, w kierunku na plac Krasińskich i na Nowe Miasto. 

Powstańcy opuszczają częściowo pozycje na ulicach Freta i Bonifraterskiej, w Ogrodzie Krasińskich oraz z zajmowanych pozycji na ulicy Długiej. 

Liczne grupy nieprzyjaciela przenikają przez pozycje powstańcze, dochodząc na Rynek Starego Miasta. Bardzo szybko są unieszkodliwiane, rażon pociskami ze wszystkich stron. Ostatecznie wycofują się, zostawiając na polu walki wielu zabitych. Oddziały nieprzyjacielskie nacierające ulicą Długą atakują pałac Raczyńskich. Mieści się tu komenda Starówki. W bezpośredniej walce bierze również udział dowództwo z podpułkownikiem Karolem Ziemskim "Wachnowskim" na czele. 

W zbombardowanych kościołach Starego i Nowego Miasta, świętego Jacka, świętego Marcina oraz sakramentek, ginie około 2.000 osób, w tym wielu rannych. 

W nocy zapada decyzja ewakuacji do Śródmieścia i na Żoliborz kanałami żołnierzy z bronią i bez broni, lżej rannych oraz części ludności cywilnej Starówki. 

Rozpoczyna się ewakuacja, głównie do Śródmieścia, która będzie trwać trwa całą noc. Organizowane są 50-osobowe grupy złożone głównie z żołnierzy oddziałów staromiejskich. Żołnierze wchodzą do włazów kanałowych na pl. Krasińskich i ul. Daniłowiczowskiej. Porządku i kolejności wchodzenia pilnują żandarmi z oddziału kapitana „Barrego”. Przejście trwa średni 4 – 5 godzin w koszmarnych warunkach kanałami ściekowymi. Powstańcy mają do dyspozycji dwie trasy. Pierwsza liczy sobie 1600 metrów i zaczyna się w wejściu do kanału na placu Krasińskich, przy ulicy Długiej. Wyjście jest na Nowym Świecie przy Wareckiej. Druga trasa liczy sobie 1370 z wejściem na ulicy Daniłowiczowskiej i wyjściem na ulicy Świętokrzyskiej przy ulicy Mazowieckiej. 

Do Śródmieścia kanałami przechodzi około 4,5 tys. powstańców, z czego około 1,5 tysiąca jest uzbrojonych. Grupa licząca około 800 żołnierzy przechodzi kanałami na Żoliborz, w tym żołnierze z Armii Ludowej. Do Śródmieścia ewakuuje się również sztab Grupy Północ z pułkownikiem Karolem Ziemskim „Wachnowskim”. 

Tego dnia trwa niemiecki nacisk na Sadybę, Sielce i Czerniaków. Od rana nieprzyjaciel prowadzi silny ostrzał artyleryjski i moździerzowy oraz bombardowania lotnicze Sadyby. Zniszczeniu ulega między innymi Fort Dąbrowskiego. Pod gruzami wśród poległych, ginie dowódca obrony Fortu kapitan Czesław Szczubełek "Jaszczur". 

Z Mokotowa podjęta zostaje próba wsparcia dla walczących na Sadybie. Kompania K-1 z pułku AK "Baszta" idąca na pomoc Sadybie od Alei Sobieskiego zostaje zatrzymana i odrzucona przez Niemców, ponosząc duże straty w zabitych i rannych. 

Tego też dnia, Naczelny Wódz Polskich Sił Zbrojnych, gen. Kazimierz Sosnkowski, w rozkazie - Rozkaz nr 19 do żołnierzy Armii Krajowej, zarzuca aliantom bierność wobec tragedii Warszawy a także odpowiada na zarzuty, zwłaszcza ze strony sowieckiej, o rzekomej dotychczasowej niechęci do walki z Niemcami. 
„Od lat pięciu zarzuca się systematycznie Armii Krajowej bierność i pozorowanie walki z Niemcami. Dzisiaj oskarża się ją o to, że bije się za wiele i za dobrze. Każdy żołnierz polski powtarzać sobie musi w duchu słowa Wyspiańskiego: 
...podłość, kłam. 
Znam, zanadto dobrze znam… „ 

Tymczasem na froncie zachodnim, oddziały kanadyjskie wyzwalają Dieppe.

Karol Karasiewicz 

3 sieprnia 2020 roku
Rozkaz nr 19 gen. Kazimierze Sosnkowskiego
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 360004