PRZYWRACAMY SERCE NIEPODLEGŁEJ

Ten tajemniczy tytuł wystawy dostępnej podczas obchodów 100-lecia Bitwy Warszawskiej oznacza: odbudujemy pałac Saski. 

Ciekawą wystawę historyczną można było zobaczyć w dniu święta Wojska Polskiego na placu Piłsudskiego, w pobliżu siedziby Garnizonu Warszawskiego. Plenerowa wystawa towarzysząca obchodom została przygotowana przez Stowarzyszenie Saski 2018, a konsultantem merytorycznym był prof. Marek Drozdowski. Autorzy wystawy pod zacytowanym tytułem głoszą tezę, że plac Piłsudskiego, z uwagi na jego historię, to serce niepodległej Rzeczypospolitej i dlatego zachodnia pierzeja placu, zburzone pałace Saski i Brűhla, powinna być odbudowana. Mało tego, informują, że koncepcja ta nabiera realnych kształtów i niebawem ma być realizowana. 

Do koncepcji odbudowy jeszcze wrócimy. Teraz obejrzyjmy wystawę. Pod względem merytorycznym bardzo dobrze przygotowana, jest znakomitą lekcją historii dzisiejszego placu Piłsudskiego, otaczających go budynków, a także przypomnieniem wydarzeń związanych z tym miejscem. 

Plansze przedstawiają chronologicznie historię placu od XVII wieku, kiedy to z fundacji dwóch możnych obywateli Rzeczypospolitej, Jana Andrzeja Morsztyna oraz Jerzego Ossolińskiego, powstały dwa nieistniejące dziś pałace. Pałac na posiadłości Morsztynów, to odkupiony przez króla Augusta II Mocnego, przebudowany przyszły pałac Saski. Drugi pałac, siedziba Ossolińskich, który przeszedł początkowo w ręce Lubomirskich, by stać się rezydencją saskiego ministra Henryka Brűhla, uważany był za najpiękniejszy pałac w Warszawie. Opisano powstanie barokowego założenia, między „dziedzińcem a ogrodem” stworzonego z inicjatywy króla Augusta II. To dzisiejsza oś saska. Dziedziniec to plac Saski, dzisiejszy plac Piłsudskiego, a ogród, to dzisiejszy Ogród Saski, pierwszy publiczny teren zielony udostępniony przez króla warszawiakom w 1727 roku. 

Osobna plansza, na osi czasu pokazuje daty zmian w architekturze placu Saskiego, poczynając od przebudowy pałacu rozpoczętej w 1837 roku a zrealizowanej przez architekta Adama Idźkowskiego z charakterystyczną kolumnadą. W 1841 powstał obelisk upamiętniający oficerów polskich, którzy, lojalni wobec cara, woleli zginąć z ręki powstańców, niż wziąć udział w powstaniu listopadowym. Pod koniec XIX wieku miała miejsce największa zmiana urbanistyki placu – budowa monumentalnego soboru Aleksandra Newskiego. Kilkanaście lat później, już w niepodległej Rzeczypospolitej, ten symbol dominacji rosyjskiej zburzono. Wiele miejsca poświęcono czasom drugiej Rzeczypospolitej. Specjalną planszę poświęcono powstaniu Grobu Nieznanego Żołnierza oraz instytucji mieszczącej się w pałacu Saskim w okresie międzywojennym, sztabowi generalnemu Wojska Polskiego.. 

Kolejny ważny rozdział w historii to zburzenie Warszawy, w szczególności obiektów przy placu Saskim. I tu powrót do planów odbudowy, o których wspomniałem na początku. Na planszy przypomniano profesora Jana Zachwatowicza i jego słowa wyrażające, tuż po wojnie, jego stosunek do wszystkiego, co zostało bestialsko zniszczone. Niczym credo profesora Zachwatowicza jest przytaczane jego słynne zdanie: „Poczucie odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń domaga się odbudowy tego, co nam zniszczono, odbudowy pełnej…”. Podobnie, stanowisko całkowicie aprobujące odbudowę pałaców przy placu Saskim wyraził Zachwatowicz wraz prof. Biegańskim w artykule opublikowanym w „Skarpie Warszawskiej” z 24 marca 1946 roku. Jednak plac przez te ostatnie 75 lat od wojny bardzo się zmienił. Dziś istnieją w tej kwestii dwa obozy: zwolenników odbudowy pierzei z pałacami, oraz tych, którzy optują za pozostawieniem status quo. Nie ukrywam, że należę do tych drugich. Swoje zdanie motywuję tym, że w obecnym kształcie stojący luźno na placu Grób Nieznanego Żołnierza podkreśla martyrologię stolicy w czasie ostatniej wojny. Jego znaczenie symboliczne zniknie, gdy zostanie wchłonięty przez odbudowany pałac Saski. 

Profesorowie Zachwatowicz i Biegański pisali swój artykuł w 1946 roku. Z pewnością liczyli na odbudowę wszystkich trzech pałaców przy placu Saskim, bowiem częściowo zburzony pałac Kronenberga nadawał się do odbudowy. Dziś po latach architektura obecnego placu marszałka Piłsudskiego jest zupełnie inna. Zamiast pałacu Kronenberga stoi hotel „Victoria”, dodatkowo wiele zmienił zbudowany budynek „Metropolitan”. Ciekaw jestem, czy w obliczu tych zmian profesorowie Zachwatowicz i Biegański podtrzymaliby swoje zdanie o odbudowie pałaców Saskiego i Brűhla? 

Franciszek Trynka 

17 sierpnia 2020 roku
Fot.  Tomasz Chodorski
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 356708