PADAŁ DESZCZ W TEATRZE

Trzy dni deszczu” to premiera Teatru WARSawy. Przedstawienie w reżyserii debiutującego Rafala Mohra jest adaptacją sztuki amerykańskiego dramaturga Richarda Greenberga. Podczas pierwszego aktu znajdujemy się w roku 1995 w Nowym Jorku, na Dolnym Manhattanie, w niedużym i zaniedbanym studio, w którym rodzeństwo: Nan, w tej roli świetna Justyna Kowalska, i Walker, którego brawurowo zagrał Maciej Raniszewski, spotykają się w dniu odczytaniu testamentu ich ojca, wybitnego i wielokrotnie nagradzanego architekta, Neda Janewaya. Odrapane studio, w którym prowadzą rozmowę, niegdyś należało do ich ojca oraz do jego najlepszego przyjaciela i partnera biznesowego — Theo Wexlera. 

Walker liczy na słynny dom, który dawno temu zaprojektował ich ojciec. Nan nie liczy na nic. Jej misją, którą jest już zdecydowanie zmęczona, jest bezustanne udzielanie pomocy niestabilnemu emocjonalnie i niezaradnemu życiowo bratu, z którym jest się jej bardzo trudno porozumieć. W momencie spotkania prawi mu wyrzuty, nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego Walker, zamiast pojawić się na pogrzebie ich ojca, zniknął na ponad rok, nie dając znaku życia. 

Przez kolejne sekwencje Walker wprowadza nas w zawiłą, nacechowaną cierpieniem historię rodziny, podsycaną znalezionym przez siebie dziennikiem prowadzonym przez całe życie przez ich ojca. Dziennik zaczyna się konkretną datą i słowami: „Trzy dni deszczu” i tyle, ani słowa więcej. Walker naśmiewa się z tego wpisu, oskarżając ojca o bycie nieczułym, małomównym draniem. Nan siedzi zrezygnowana, zupełnie nie wie, jak pomóc bratu. W pewnym momencie do rodzeństwa dołącza Pip – wyluzowany i sławny aktor – syn nieżyjącego wspólnika ojca, gra go Piotr Ligienza. Ku ich ogromnemu zaskoczeniu, to on dziedziczy upragniony przez Walkera dom. 

Ogromną siłą sztuki jest akt drugi, podczas którego cofamy się do lat 60. ubiegłego wieku, dzięki czemu mamy wgląd w sytuację, o której mogą tylko pomarzyć bohaterowie dramatu. Jesteśmy w tym samym studio na dolnym Manhattanie. Obecnie mieszkają w nim: charyzmatyczny Theo Wexler z Liną – późniejszą matką Nan i Walkera, oraz wspólnik i przyjaciel Theo, małomówny i jąkający się, Ned Janeway. 

Sztuka „Trzy dni deszczu” uzmysławia nam, jak mało znamy swoich bliskich, i jak mało wiemy o wyborach, które dokonywali. Pokazuje, że nad wyraz często jesteśmy w stosunku do nich niesprawiedliwi, bo nie znamy motywów, którymi kierowali się, dokonując poszczególnych wyborów. Uprzytamnia, że nie znając motywów ich postępowania, tkamy sobie z fragmentów wydarzeń, półsłówek, niedomówień, fałszywe wyobrażenia na ich temat, wyobrażenia, które nader często są źródłem naszego późniejszego cierpienia. 

Ogromne brawa należą się trojce aktorów. Każdy z nich musiał zmierzyć się z podwójną rolą i trzeba przyznać, że poradzili sobie świetnie, zwłaszcza Maciej Raniszewski, który w pierwszym akcie wciela się w rolę rozedrganego, będącego na skraju załamania nerwowego Walkera, po to, by w akcie drugiem przemienić się w cichego, introwertycznego i jąkającego się Neda Janewaya. 

Padał deszcz w Teatrze WARSawy, padał na twarze siedzących na sali widzów, bo przecież nikt nie przyzna się do łez. 

Magdalena Kuc 

1 września 2020 roku
TRZY DNI W DESZCZU
Richard Greenberg

Reżyseria:  Rafał Maria Mohr
Tłumaczenie: Hanna Szczerkowska
Scenografia:  Olga Mazur i Łukasz Misztal 
Obsada:  Justyna Kowalska, Maciej Raniszewski, Piotr Ligienza 

Czas trwania:  150 min
Data premiery: 27 sierpnia 2020 roku (1 przerwa)

Teatr WARSawy
Rynek Nowego Miasta 5
Fot. Franciszek Trynka
Copyright ©2020 Warszawa Express, All Rights Reserved.
Przygotowanie strony: Sławomir Chodorski
Sed pede ullamcorper amet ullamcorper primis, nam pretium suspendisse neque, a phasellus sit pulvinar vel integer.
Liczba odwiedzin: 359298